,
Obserwuj
Polska

4,7 mld euro z KPO nie dla Polski. "To już po fakcie" mówi wicepremier Kowalczyk, bagatelizując stratę

2 min. czytania
26.10.2022 16:04
"To już po fakcie" powiedział wiceminister Kowalczyk, odnosząc się do zarzutu, że Polska straciła 4,7 mld euro zaliczek z KPO. "Ciągłe powtarzanie, że nie będzie pieniędzy i straszenie nie jest odpowiednie" - uważa wiceminister. A pieniędzy jak nie było, tak nie ma.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Zaliczki przepadły. Kowalczyk: 'Już jest po fakcie'

"Czy naprawdę nie ma takiej refleksji w rządzie, żeby w końcu ustąpić, przywrócić sędziów do orzekania? Tracimy miliardy" - zapytała wiceministra Kowalczyka Justyna Dobrosz — Oracz, reporterka Wyborcza.pl.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Henryk Kowalczyk uważa, że nie ma mowy o ustępowaniu i refleksji, bo Krajowy Plan Odbudowy dla Polski został zaakceptowany.

Polityk zbagatelizował brak zaliczki z KPO jaką Polską miała dostać jeszcze w tym roku. A to niebagatelna kwota 4,7 mld euro.

"Tak, przyznaję, że przepadły zaliczki, ale to już jest po fakcie" — odpowiedział minister.

'Straszenie nie jest odpowiednie'. Tak twierdzi polityk PIS, a tymczasem nie mamy na inwestycje, a koszt obsługi polskiego długu wciąż rośnie

Podczas tej samej rozmowy polityk wyraził niezadowolenie, że opozycja i media wciąż powtarzają o tym, że nie będzie pieniędzy z unii dla Polski.

"Ciągłe powtarzanie, że nie będzie pieniędzy, i straszenie nie jest odpowiednie" - uważa Henryk Kowalczyk.

Polityk odniósł się też do wzrostu kosztu obsługi polskiego długu i zauważył, że odsetki od zadłużenia państw, jak i inflacja rosną nie tylko w Polsce. Kowalczyk dodał, że pieniądze z KPO nie sprawią, że ceny w Polsce spadną.

Kto jest odpowiedzialny za brak pieniędzy z Unii? Polacy wskazują winnego (SONDAŻ)

Dlaczego nie dostajemy pieniędzy z KPO? Wystarczy, że spełnimy 3 warunki

Zgodnie z tym co powiedział wiceminister, polski Krajowy Plan Odbudowy dostał w czerwcu tego roku zielone światło. Ogłosiła to podczas wizyty w Warszawie przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Jednocześnie jednak szefowa KE zastrzegła, że to nie jest równoznaczne z wypłatą środków przeznaczonych dla Polski. Zgodnie z przyjętym mechanizmem "pieniądze za praworządność", żeby wypłata mogła być uruchomiona, kraj musi spełniać tzw. warunki podstawowe.

W przypadku Polski chodzi o trzy wskazane kamienie milowe, do których należą:

  • likwidacja Izby Dyscyplinarnej,
  • umożliwienie powrotu do orzekania sędziom odsuniętym przez tę Izbę,
  • reforma systemu dyscyplinarnego zgodnie z wyrokiem TSUE z lipca zeszłego roku.

Żródło: Wyborcza.pl