"Nie rozumiem, dlaczego minister zaatakował mnie personalnie". Lekarz wskazany przez Niedzielskiego żąda 100 tys. odszkodowania
Kilka dni temu minister zdrowia Adam Niedzielski próbował na portalu X (który jeszcze niedawno funkcjonował pod nazwą Twitter) ujawnić rzekome kłamstwa 'Faktów' TVN. - We wczorajszym wydaniu usłyszeliśmy, że pacjenci po operacjach ortopedycznych w Poznaniu nie dostali przez ostatnie dwa dni recept na leki przeciwbólowe. Sprawdziliśmy w Poznaniu. I co? Pacjenci po operacjach ortopedycznych otrzymywali recepty na wskazane leki!! - napisał Niedzielski. I na tym swojego wpisu nie skończył, lecz w kolejnym ujawnił, jakie leki przepisał sobie jeden z lekarzy. Chodzi o medykamenty z grupy 'psychotropowych i przeciwbólowych'.
Wpis oburzył internautów. - Minister zdrowia na Twitterze ujawnia, jakie leki bierze pacjent (w tym przypadku lekarz). Panie ministrze, proszę sobie też przepisać - skomentował Marcin Dobski z Salon24.pl.
Do wpisu ministra odniósł się również osobiście wywołany przez niego lekarz, Piotr Pisula ze Szpitala Miejskiego w Poznaniu, członek prezydium Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.
'Szanowni Państwo, w związku z zaistniałą sytuacją wzywam Pana Ministra Zdrowia do przeprosin i przekazania 100 tys. zł na rzecz Hospicjum Palium w Poznaniu' - napisał w serwisie X, gdzie załączył również przedsądowe wezwanie wzywające do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych.
- Długo się zastanawiałem, jak zareagować. Na początku to była kwestia dużych emocji i musiałem się odnaleźć w tej sytuacji. Natomiast dzięki wsparciu koleżanek i kolegów z Naczelnej Izby Lekarskiej, a także związku zawodowego czy Porozumienia Rezydentów oraz bliskich i też nieznajomych osób udało mi się zebrać na tyle, żeby zareagować. I mam takie poczucie, że gdzieś we mnie urodziło się to, co było trudne ze względu na emocje, że jednak jako obywatel w sytuacjach, w których przedstawiciel państwa bardzo mocno przekracza granice prawa - powinienem reagować. W związku z tym podjąłem pierwszy krok na ścieżce prawnej, jaka będzie reakcja, tego nie wiemy, minister na razie milczy - powiedział Piotr Pisula w rozmowie z Mikołajem Lizutem w programie "A teraz na poważnie".
Jednocześnie lekarz podkreślił, że odszkodowanie, którego od ministra oczekuje, ma zostać przeznaczone na hospicjum. Ma to być forma zadośćuczynienia za problemy, z jakimi spotkali się podopieczni placówki na skutek zmiany zasad wystawiania recept.
- W dużej części pacjenci onkologiczni, stosujący silne leki przeciwbólowe, mieli problemy z dostępem do recept na swoje leki. (...) Pacjenci cierpiący byli niezabezpieczeni - zaznaczył gość TOK FM.
'Minister nie musiał mnie nazywać z imienia i nazwiska'
Rozmówca Lizuta odniósł się również do zarzutów, jakoby kłamał, gdyż zdaniem przedstawicieli MZ nie było żadnego problemu, a lekarz swoim wystąpieniem dla 'Faktów' TVN próbował wystraszyć pacjentów.
- Dla mnie to jest niebywałe, dlatego że większość osób w debacie publicznej odczytuje tę sytuację w ten sam sposób, tj. że minister złamał prawo, w mojej ocenie naruszył również moje dobra osobiste - wskazał.
Jak podkreślił, lekarz minister nie musiał podawać jego imienia i nazwiska. - Mógł powiedzieć, że sprawdził i lekarz, który wypowiadał się na temat problemów z receptami, wystawił jakąś receptę. Nie musiał mówić, na kogo wystawił tę receptę. Natomiast tutaj mamy sytuację, gdy mamy moje imię i nazwisko, miejsce, w którym pracuję i sposób serwowania tego komunikatu, który w efekcie powoduje, że ucierpiał mój wizerunek, potencjalne zaufanie pacjentów do mnie również mogło ucierpieć - zaznaczył.
Gość Mikołaja Lizuta wyjaśnił, że w przestrzeni publicznej i w portalu X, "ludzie zaczynają się domagać od Naczelnej Rady Lekarskiej, żeby zweryfikowała, czy ja przyjmuję pacjentów na lekach psychotropowych".
- Powiem to jeszcze raz. Recepta, którą wystawiłem dla siebie, to recepta na lek przeciwbólowy paracetamol z tramadolem. Stosujemy go po urazach dla pacjentów z oddziałów ratunkowych, którzy zostają wypisani, ale też w okresie pooperacyjnym dla pacjentów, którzy zmagają się z dużym bólem. I ja też w związku z tym, że niedawno doznałem urazu kończyny dolnej i w momencie, kiedy byłem już po pracy i po wypowiedzi dla mediów, dla 'Faktów' TVN-u - po prostu tę nogę przeciążyłem na dyżurze, bolała mnie i potrzebowałem tego leku - dodał.
Jak zauważył prowadzący, każdy lekarz ma prawo wypisać receptę na siebie, to nie jest naruszenie procedury.
Dlaczego minister Niedzielski personalnie zaatakował akurat pana? - dopytywał dziennikarz TOK FM.
- Nie rozumiem, dlaczego minister atakował mnie personalnie. Można popełnić błąd, można wyjść i powiedzieć: 'popełniłem błąd, przepraszam', wycofać się z tego - zauważył Piotr Pisula. Kolejną rzeczą, jakiej lekarz nie rozumie, jest fakt, że minister pozostaje 'zamknięty na dialog ze środowiskiem'.
- Wydaje mi się, że wysokiej rangi urzędnik państwowy, taki jak minister zdrowia, kiedy jest jakiś problem zgłaszany przez środowisko lekarskie (...) powinien z NRL czy radą aptekarską zastanawiać się, co można zrobić, żeby to szybko naprawić (a tego zabrakło - przy.red.) - podsumował gość TOK FM.