Tak "leczyli" syna słynnej pani Heni. Odkrywamy kolejne poziomy biznesu na boreliozie [serial PODZIEMIE]
Filmik z panią Henią obejrzały miliony internautów. Reporter portalu Goniec.pl zaczepił starszą kobietę na ulicach Warszawy. Zaczęło się od rozmowy o burgerze z popularnego fast foodu. Szybko jednak rozmowa zeszła na głodową emeryturę kobiety i jej ciężką sytuację spowodowaną chorobą syna. Pani Henia opowiadała, jak mężczyzna tracił siły, jak stawał się coraz mniej samodzielny, że wymaga stałej opieki. Starsza pani w końcu mówi, że to przez... boreliozę.
Na pomoc ruszyli celebryci, w tym Doda, ale też politycy. Zbiórka pieniędzy na leczenie syna pani Heni nabrała tempa. O sprawie zrobiło się głośno, a historia emerytki lotem błyskawicy rozchodziła się w mediach społecznościowych.
Tak zaczyna się historia, o której opowiada nowy, dodatkowy odcinek serialu dokumentalnego "Podziemie" Michała Janczury.
"Podziemie" się nie skończyło
Szybko okazało się, że ci, którzy zarabiają na diagnozowaniu i leczeniu boreliozy niesprawdzonymi metodami, wyczuli, że to ich moment. Zaczęli przekonywać, że syn pani Heni jest ofiarą polskiego systemu ochrony zdrowia, podważali skuteczność klasycznej, opartej o dowody medycyny i po raz kolejny powtarzali teorie o boreliozie, która potrafi przetrwać tradycyjne metody leczenia. Niektórzy, choć nie widzieli pacjenta ani jego dokumentacji medycznej na oczy, w mediach społecznościowych stawiali diagnozy. Mówili o bakteriach zabijających mężczyznę, o tym, że inni lekarze zawodzą. A potem proponowali swoje usługi.
Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak wygląda historia choroby i leczenia pana Jarosława - bo tak syn pani Heni ma na imię. Dotarliśmy do rodziny, zdobyliśmy dokumenty. Po raz kolejny okazało się, że człowiek doświadczony poważną chorobą jest łatwym kąskiem dla "podziemia".
W Sejmie o boreliozie i szemranych metodach jej leczenia. 'Nie będzie przyzwolenia na gusła'
Pierwszy kontakt z "podziemiem"
Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się u pana Jarosława kilka lat temu. Drżały mu ręce, tracił na wadze, miał coraz mniej siły. Zaczęła się wędrówka po neurologach i lekarzach innych specjalności. Mężczyzna trafił na kilka renomowanych oddziałów. Diagnoza była w zawsze podobna - lekarze stwierdzali chorobę Parkinsona o bardzo nietypowym przebiegu. Jarosław relacjonuje, że trudno mu w to uwierzyć, bo stosowane leki nie działały. A skoro nie ma jednoznacznej diagnozy, szukali dalej.
Rozmowa z Jarosławem i jego partnerką pokazuje, że mimo dziesiątek wizyt u lekarzy specjalistów różnych dziedzin ciągle brakowało im jednoznacznego stwierdzenia: choruje pan na chorobę X, a żeby wyzdrowieć, potrzebuje pan zażywać Y i Z. Ktoś w końcu podpowiedział, że to może być borelioza. Zrobili badania, które pokazały, że mężczyzna miał przeciwciała. To oczywiście wcale nie musi oznaczać choroby, ale trzeba to było sprawdzić. I tak zaczęła się ich wędrówka po kolejnych lekarzach, specjalistach i wreszcie kontakt z "podziemiem".
Lekarz z 'Podziemia' ma kłopoty. Jest śledztwo. W tle eksperymenty na ludziach
Najpierw trafili do człowieka, który w Warszawie ma opinię specjalisty od boreliozy, Piotra Kurkiewicza. To postać, którą opisaliśmy już w serialu "Podziemie". Wspominaliśmy między innymi o tym, że izba lekarska ścigała go za leczenie niezgodne z wiedzą medyczną. Twierdzi, że sam cierpi na boreliozę i leczy się zgodnie z zaleceniami ILADS - czyli długotrwałą antybiotykoterapią. Ta metoda nie znajduje potwierdzenia w dowodach naukowych, nie zaleca jej żadne szanowane gremium lekarskie na świecie. Mimo to w Polsce ma wielu zwolenników.
Jarosław nie chciał się leczyć antybiotykami zbyt długo, dlatego trafił do kolejnych lekarzy, zielarzy i doradców, którzy ani odrobinę nie poprawili jego sytuacji. Poszliśmy więc ich tropem i odkryliśmy kolejne zakamarki medycznego podziemia, które wysysa z pacjentów ogromne pieniądze. Jak działa? Kto za tym stoi? Dlaczego są bezkarni? O tym właśnie opowiada pierwszy z dodatkowych odcinków serialu "Podziemie".
Co dalej z Jarosławem?
Jarosław jest przekonany, że to, czego doświadcza, to efekt boreliozy, którą miał przejść w przeszłości. Innego zdania jest jego partnerka, która uważa, że choroba to cena poprzedniego małżeństwa mężczyzny i nerwów, które przyniósł mu ciągnący się wiele lat rozwód. A co mówią badania? Te, które robił ostatnio pokazują, że na boreliozę nie choruje.
Rodzina Jarosława nie zamierza przestać walczyć. Twierdzą, że dopóki jest nadzieja, będą szukać diagnozy i sposobu leczenia. Lekarze, w tym specjaliści z zakresu neuroboreliozy przejrzeli jego dokumentację medyczną. Co mówią? Posłuchaj specjalnego odcinka radiowego serialu dokumentalnego "Podziemie". Włącz >>