Kiedy ustawa o związkach partnerskich? "Naprawdę nikomu nie przyniesie szkody"
Związki partnerskie to jeden z tematów dzielących koalicję rządową. Wygląda na to, że temat ustawy sankcjonującej istnienie par homoseksualnych wreszcie został podjęty i prace zdecydowanie ruszyły . Goście Wojciecha Muzala w audycji "Pierwszy program", para z Krakowa z dwudziestoletnim stażem, Michał Niepielski i Wojtek Piątkowski hamują jednak entuzjazm w tej sprawie. - Za wcześnie, żeby się cieszyć, ona dopiero weszła na wokandy, jak to się ładnie mówi - podkreślił Niepielski. Jego zdaniem jeszcze daleka droga do pełnej zgodności koalicjantów w tej sprawie, czy jakiegoś sensownego kompromisu.
Tylko Kodeks Pracy
Goście TOK FM przyznali, że dopiero co słuchali wywiadu z Markiem Sawickim z PSL-u i "to jest nie do przejścia" - Tam jest wiele osób, które się nie zgadzają, bo nie. I nie przyjmują żadnych argumentów - powiedział Niepielski. Wielkim sukcesem określił sytuację w której minister Kotuli, udałoby się przekonać w PSL-u większość niezbędną do przegłosowania ustawy. - I rzeczywiście trzymamy za to kciuki - dodał.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zdaniem Piątkowskiego błąd został popełniony już na samym początku, gdy inicjatorzy ustawy zrezygnowali z postulatu o równości małżeńskiej. Wtedy pułap ewentualnego schodzenia z oczekiwań byłby szerszy. Tymczasem trwają rozmowy o związkach partnerskich, które, jak na dzisiejsze standardy dużej części świata i Unii Europejskiej "są i tak już dosyć marnym rozwiązaniem, takim trącącym myszą". Gość TOK FM przyznał, że bardzo frustrujące jest słuchanie wypowiedzi konserwatywnych polityków i polityczek, które w co drugim zdaniu mają na ustach rodzinę, a nie dostrzegają, jak utrudniają funkcjonowanie właśnie bardzo wielu rodzin.
- Na podstawie badań sprzed paru lat szacuje się, że około 50 tys. dzieci jest wychowywanych w rodzinach jednopłciowych - twierdził Piątkowski. Przyznał, że każde przyjęte rozwiązanie prawne zostanie odebrane z nadzieją, że wreszcie ruszymy z tym tematem dalej. - W tej chwili w Polsce jedyny przepis, który mówi o zakazie dyskryminacji osób ze względu na orientację seksualną, to jest kodeks pracy - przypomniał. Był to efekt wstąpienia do Unii Europejskiej i to absolutne minimum, jak mówił, zostało jakoś wyduszone, a Polska przyjęła to przyparta do muru.
Fetysze konserwatystów
Niepielski przekonywał, że są realistami i każdy postęp będzie dobry. - Wiemy, że w obecnej sytuacji politycznej nie można się obrażać - powiedział. Acz powtarzał, że mówimy o prawach człowieka, a nie sprawach światopoglądowych. - To jest nasze prawo do życia w rodzinie, które jest cały czas naruszane i cały czas nie możemy żyć po prostu normalnie - podkreślał.
- Nie jesteśmy światopoglądem, tylko jesteśmy ludźmi - przekonywał. Chodzi o prawo do zorganizowania sobie życia. - W tej chwili musimy kombinować. Umowy notarialne, tutaj jakieś umowy o opiece, żeby przypadkiem nie zapłacić takiego dużego podatku na wypadek śmierci - mówił gość TOK FM, tłumacząc, że to skomplikowane kwestie, które kosztują dużo pieniędzy, zdrowia i czasu, niezbędne tylko dlatego, że komuś przeszkadza pomysł zawarcia małżeństwa przez innych.
Gość TOK FM przyznał, że jego zdaniem to jakiś fetysz małżeństwa wśród polityków konserwatywnych. - Im to małżeństwo kojarzy się z kościołem, księdzem i tak dalej, natomiast nam chodzi o małżeństwo cywilne. Bo co to ujmie małżeństwom heteroseksualnym, jeżeli my we dwójkę zawrzemy taki związek małżeński cywilny? - pytał. Podobnym fetyszem określił kwestię przysposobienia dzieci. - Też nie bardzo rozumiem, dlaczego lepszym rozwiązaniem miałoby być przekazanie dziecka do domu dziecka zamiast do partnera, który ileś tam lat z tym dzieckiem jest i się nim opiekuje - przekonywał.
Tylko prywatne sprawy
Piątkowski był przekonany, że ustawa powstanie, ale przyjęta zostanie dopiero po zmianie prezydenta. Choć jego zdaniem opór prezydenta Dudy nie powinien być przyczyną, dla której procedowanie w Sejmie należałoby wstrzymywać. - Nawet jeśli pan prezydent nie będzie chciał podpisać tej ustawy, to byłoby widać, że koalicja się stara, a na razie widzimy tylko wymówki - stwierdził z wyrzutem. Przypomniał, że koalicja wygrała wybory między innymi dlatego, że obiecała związki partnerskie i prawo do aborcji. - Ani jeden, ani drugi postulat nie jest w tej chwili spełniony - zauważył.
Według badań, które przytoczył Niepielski, nawet większość elektoratu PSL jest za związkami partnerskimi, więc jego zdaniem widzimy tu duży rozjazd między społeczeństwem a politykami i polityczkami, którzy "cały czas zasłaniają się swoimi prywatnymi poglądami". - Część klasy politycznej nie może zrozumieć, że została wybrana przez bardzo różnorodną społeczność ich wyborców i wyborczyń i nie jest tak, że oni załatwiają tylko prywatne sprawy, bo tworzą prawo dla całego społeczeństwa - tłumaczył. - Dzisiaj pan poseł Sawicki mówi, że on się czuje komfortowo w tych 38 proc. które nie popierają - przytoczył wypowiedź posła PSLu, stwierdzając, że to objaw utrzymującej się niedojrzałości.
- Każdy ma prawo do swoich poglądów, tylko jak się jest wybranym posłem, to trzeba patrzeć na potrzeby ludzkie - wtórował mu Piątkowski. Jego zdaniem posłowie mają zarządzać państwem tak, żeby obywatelom żyło się dobrze i komfortowo. - Ustawa o związkach partnerskich naprawdę nikomu nie przyniesie szkody - przekonywał, powtarzając, że nie rozumie tak zaciekłego oporu i braku chęci zrozumienia problemu.