"Najgorsi są Włosi". Pokojowa ujawnia, co znajduje w pokojach turystów
Po 15 latach sprzątania pokojów po turystach jest jeszcze coś, co panią szokuje?
A mało to rzeczy? Czasami między hotelarzami wymieniam się opowieściami i zawsze mówię: 'Nie, teraz to już nic tego nie przebije'. I co? Mija kilka dni, a turyści znów dają popalić. Pamiętam, jak sprzątałam w Grecji, to goście potrafili do hotelu przynosić piasek z pobliskiej plaży całymi wiaderkami. Regularnie. Dzieci go potem rozsypywały po całym pokoju i zamieniały ten pokój w plażę albo przynajmniej robiły z niego dużą piaskownicę.
A może jakieś sytuacje z ostatniego tygodnia?
Pan był sam w pokoju, spał z psem. Powiedziałam do koleżanki: 'Nie chcę wiedzieć, co ten człowiek tu robił!'. Całą pościel musiałyśmy szybko wrzucić do worka, a paniom z pralni napisałyśmy kartkę: 'Uważacie, jak będziecie to rozpakowywać'. Wyglądało, jakby pies nie załatwiał się na podwórku, tylko w łóżku, w którym spał z mężczyzną.
Albo inna sytuacja. Weszłyśmy z dziewczynami do pokoju, dodam - o wysokim standardzie, a tam cała pościel w farbach olejnych. Artysta, który zatrzymał się na kilka dni, uznał, że za sztalugę posłuży mu właśnie łóżko. Pościel nadawała się już tylko do wyrzucenia. Nie byłyśmy w stanie tego niczym doprać.
Nie chcą, ale muszą latać na Bliski Wschód. 'Teraz będziemy bać się podwójnie'
A bywa, że cały pokój jest wyłączany z użytkowania?
Oczywiście! Łatwo o to przy pobytach grupowych. A już szczególnie, jeśli jest impreza, na której leje się alkohol. Wykładzinę trzeba potem wyprać, a wnętrze wyozonować, więc na drugi dzień pokój jest niedostępny dla osób z zewnątrz. Podobnie dzieje się, kiedy turyści przyjeżdżają ze zwierzętami. Pół biedy, jeśli to malutki piesek, który śpi na macie. Gorzej, jeśli to duży pies, który ma dużo sierści. A najgorzej, jeśli podczas ich pobytu pada. Potem do takiego pokoju - bez wyprania wykładziny - też nie możemy wpuścić kolejnych gości.
Na zdemolowane pokoje też pani trafia?
Tak, ale wbrew pozorom to wcale nie tak częste sytuacje. Znów głównie po grupach. Wiadomo - impreza, ekipa przesadzi i bywa, że jest prawdziwa demolka. Raz rozwalą telewizor, raz połamią meble, w tym np. fotel i stolik. Oczywiście za każdym razem hotel obciąża gości naprawą sprzętu. Bywa jednak i tak, że turystów na tyle poniesie fantazja, że powyrzucają krzesła balkonowe z pierwszego i z drugiego piętra. Solidne, porządne, ciężkie. Znajdujemy je potem połamane przy basenie.
Oczywiście w 'standardzie' są zerwane zasłony czy powyrywane klamki. Poza tym goście po alkoholu mylą pokoje, próbują się dostać do nich na siłę, szarpią bez opamiętania. Rano wszystko jest do naprawy.
A w samych pokojach na co jeszcze trzeba być przygotowanym?
Na śmieci porozrzucane po całym pomieszczeniu - od opakowań po pizzy po zużyte serwetki i chusteczki higieniczne. Śmietnik jest wtedy pusty. Do tego pościel, ręczniki, szlafroki - wszystko mokre i rzucone byle jak i byle gdzie. Nie wiadomo wtedy, w co ręce włożyć. Kiedyś weszliśmy do pokoju, a ten cały w konfetti. Na żyrandolu, w lampach, w poduszce, w kołdrze, w wannie, pod prysznicem, na zasłonach - to było wszędzie, leżało grubą warstwą.
Najgorzej jest jednak, kiedy goście 'pomylą' łazienkę z innym miejscem w pokoju i to, co powinno się znaleźć w toalecie, odnajdujemy np. pod oknem, koło kaloryfera albo na środku łóżka. Mieliśmy takie sytuacje. Wszystko pięknie przykryte kołdrą. Tak, goście są zdolni do wielu rzeczy.
W myśl zasady: płacę, to żądam.
Tak! 'Płacę, to żądam. Niech pani pokojowa sprząta'. Na szczęście niektóre hotele mają np. specjalną politykę i za niestandardowe sprzątanie pobierają opłatę. Z reguły to 300-400 zł.
Na ile to powszechna praktyka?
Z tego co słyszę od koleżanek z innych hoteli, jest pół na pół. Połowa nadal boi się kontaktu z gościem i nie każą sobie za to dodatkowe sprzątanie płacić. Połowa z kolei bardzo konsekwentnie tego pilnuje. Niektórzy nawet dyscyplinują palaczy: 'Palisz w pokoju? Okej, to w takim razie zapłacisz za jego dodatkowe sprzątanie'. Inne hotele przymykają na to oko i mówią: 'Dobrze wypierzemy już sobie tę firankę, nie będziemy afery robić'.
Kiedyś wakacyjny hit, teraz pełny kit. 'Wszystko przez Polaków'
A niecodzienne znaleziska? Na co można się natknąć?
Kiedyś zastałam na fotelu koło łóżka 50-kilogramowy worek ziemniaków. Do dziś się zastanawiam - po co. W pokoju hotelowym?! Czasem znajduję jeden but na obcasie - nowy, jeszcze z metką i ceną. Podobnych znalezisk jest zresztą dużo. Trafiły nam się kiedyś nawet narty - przy kolejnym sezonie zimowym, jak gość nie znalazł ich w domu, to zadzwonił z pytaniem: 'Przypadkiem nie zostawiłam ich u państwa?'. Pani się bardzo ucieszyła, że są, czekają, gotowe do odbioru.
A z tych najdroższych rzeczy - co to było?
Na przykład zegarek wart 15 tysięcy złotych. Tu ciekawostka: koleżanki, które sprzątały pokój, nie sprawdziły, czy sejf jest zamknięty, czy otwarty. Weszli tam kolejni goście, a po nich jeszcze kolejni. I pewnego razu zadzwonił telefon na recepcję z pytaniem, dlaczego sejf jest zamknięty. Poszliśmy więc 'komisyjnie' - bo zawsze taki sejf powinno się otwierać w obecności dwóch osób: kierownika i inspektora albo kierownika i pokojowej. W środku znaleźliśmy drogi zegarek. Zadzwoniliśmy z pytaniem do gości, którzy zajmowali pokój wcześniej. 'Czy przypadkiem nie zostawiliście państwo u nas zegarka?' - zapytaliśmy grzecznie. W odpowiedzi padło: 'Absolutnie nie, sejfu nie używaliśmy'. Wybraliśmy więc numer do kolejnych gości, a pan mówi: 'A tak, miałem w hotelu taki zegarek'.
Bywa, że goście zostawiają pieniądze - a to na półce, a to w szafce nocnej. Czasami to bardzo duże sumy. Najwyższa kwota, jaką mieliśmy, to 15 tysięcy złotych. Dopiero po jakimś czasie - najczęściej jak już dojadą do domu - przypominają sobie, że nie ma koperty z kasą. Ba, kiedyś ktoś w pokoju zostawił laptopa, a na nim 5 tysięcy złotych. Właściciel zadzwonił do nas potem spanikowany.
Zwyczajowo jednak goście zostawiają ładowarki do telefonu?
? piżamy, ubrania, okulary?
? ale też biżuterię, książki czy np. gadżety erotyczne. Nimi to pół Polski można by obdzielić. Czego tam nie ma? Od wibratorów przez pejcze, na rzeczach do 'przebieranek' kończąc.
Tyle znaleziska w pokojach hotelowych, a jakie dziwne prośby słyszą w hotelach panie pokojowe? Są na przykład pytania o 13 ogórków, umycie pleców, szklankę wody co godzinę??
To sytuacje bardzo sporadyczne. Zdarzyło mi się tylko, że goście prosili o przełożenie rzeczy z walizek do szafy czy np. przyniesienie kawy z restauracji. To nie jest w naszym zakresie obowiązków. Oczywiście, jeżeli któraś pokojowa się na to zgodzi, to w porządku. Ale my nie możemy spełniać wszystkich zachcianek gości.
Ale skoro już o nietypowych sytuacjach mowa, to kiedyś pani zażyczyła sobie sprzątania - przychodzi więc pokojowa, a pani naga 'paradowała' po pokoju. Układała rzeczy na szafce, rozmawiała przez telefon, piła kawę?
A panowie - czego się po nich spodziewać?
Różne komentarze się zdarzają. 'Nie napije się pani ze mną kawki?' - pytają na przykład. Niektórzy chcieliby poklepać po tyłku. Dlatego też jesteśmy szkolone, by zawsze sprzątać przy otwartych drzwiach i nie zostawać z gościem sam na sam. Powinno być tak, że w chwili, gdy przychodzi pokojowa, to goście pokój opuszczają, by nie patrzeć jej na ręce.
Ewentualnie możemy poprosić: 'Niech pani wróci za godzinę, akurat idziemy na spacer'.
Albo odmówić sprzątania. Tyle, że zdarza się, że turyści są na tyle niegrzeczni, że siądą na kanapie i będą pokazywać palcem: 'Tam pani jeszcze kurzu nie dotarła' albo 'Łóżko to powinno być jednak inaczej zaścielone'.
To największy grzech turystów w hotelach?
Jeden z największych, bo nie potrafią też odpowiedzieć 'Dzień dobry', kiedy nas mijają. Traktują nas jak podczłowieka. Oczywiście nie wszyscy.
Ale co najgorszego może być? Chyba sytuacje, kiedy mówią: 'sprzątaczka'. Na przykład: 'Sprzątaczka to zrobi'. Nie ma w hotelach 'sprzątaczek'. Są panie pokojowe. Inna rzecz, że kultura gości jest w Polsce w ogóle na niskim poziomie. Napiwki to nadal rzadkość. Kiedy pracowałam w Grecji, to około 80 proc. gości je dawało. Zazwyczaj Niemcy, Anglicy. Z reguły było to 5 euro za łóżko. Choć zdarzało się i 100 euro.
A która nacja, jeśli chodzi o sprzątanie pokojów, jest najgorsza?
Nie chce generalizować, ale Anglicy i Włosi. O ile jest czysto po Niemcach czy Norwegach, to Anglicy zostawią pokój do góry nogami. Pościel będzie wymieszana z jedzeniem, a wymiociny znajdę wszędzie. Z kolei Włosi codziennie żądają zmiany pościeli i - co gorsze - w ogóle nie spuszczają po sobie wody w toalecie.
'Strażnicy się zlecieli, afera na cały Watykan'. Do czego zdolny jest Polak na wakacjach?
A Polacy? Jakie pokoje po sobie zostawiają?
Jesteśmy pomiędzy Niemcami a Anglikami, bo jest ani czysto, ani brudno. Choć zdarzy się i tak, że gość ściągnie pościel i złoży ją w kosteczkę, zresztą sama tak robię - zostało mi po Grecji.
Ile pokojów tam pani sprzątała dziennie?
15 i to był standard. Przy czym były to pokoje mieszane, w tym co najmniej nie więcej niż sześć tzw. wyjazdowych. Z balkonami, tarasami, nierzadko z aneksem kuchennym.
W niecałe osiem godzin?
Tak. Wychodzi nieco ponad 30 minut na pokój. W Polsce bywa, że dziewczyny potrafią sprzątać i 25 pokojów na jednej zmianie, co daje ok. 20 minut na pokój. Mało, w tym czasie nie da się go porządnie wysprzątać - chyba, że jest to 18-metrowy pokój biznesowy, łóżko, dwie szafki nocne, szafa. Gość przyjechał na konferencję, wykąpał się, rano wstał, wziął walizeczkę i już go nie ma. Dlatego jeżeli ktoś pyta: 'Ile powinno trwać uczciwe sprzątanie jednego pokoju', to zawsze odpowiem: 'Nie ma tu żadnej zasady'. Przecież inaczej sprząta się w pensjonacie, inaczej w hotelu pięciogwiazdkowym, gdzie są też np. apartamenty prezydenckie, a jeszcze inaczej mieszkania wynajmowane turystom na godziny.
Pokój hotelowy ma być czysty. Nie wyglądać na czysty. Choć niestety wielu hotelarzy nadal tak myśli. Zaścieli łóżko, odkurzy 'ryneczek' - nazywam tak kawałek podłogi na środku pokoju - wypoleruje baterie, popsika płynem i gotowe. Nie! Musimy odsunąć łóżka, wymieść piasek, zetrzeć kurze, wymienić pościel, dokładnie umyć brodzik gąbką. Jak gość wchodzi do pokoju, to ma czuć czystość, a nie odświeżacz, którym pani inspektorka solidnie psiknie.
Tymczasem pokojowe, żeby było szybciej, spryskają odświeżaczem nawet pościel, wygładzą poduszkę i gotowe.
Włos na głowie się jeży, jak takie coś słyszę. A słyszę to od koleżanek po fachu nie jeden raz. To choroba wielu obiektów, podobnie jak i to, że pokojowe biorą jedną szmatkę i wycierają nią szklanki, okna, wannę, brodzik, lustro, a bywa, że i toaletę. Kolejność dowolna. Czasem może do tego służyć nawet poszewka na poduszkę?
Rozumiem, że nie tknie pani filiżanki albo szklanki z pokoju?
Nigdy, zanim jej sama nie umyję. Mam w tym przypadku ograniczone zaufanie - nigdy nie wiem, gdzie trafiłam. Zawsze też spłuczę wannę.
A z czajnika pani korzysta? Dla turystów bywa idealny do zrobienia szybkiego prania bielizny czy np. skarpetek.
Zawsze przegotowuję wodę, wylewam i nalewam ponownie do zagotowania.
A jak w ogóle ocenia pani swoją pracę?
To bardzo ciężka i wymagająca robota. To zresztą sprawia, że trudno znaleźć kogoś, kto przyjdzie na osiem godzin i będzie uczciwie sprzątać, a nie np. malować sobie paznokcie albo rozmawiać godzinami przez telefon.
Zarobki nie należą do najwyższych, choć są bardzo zróżnicowane. Sama pracowałam nad morzem w Polsce i zarobki były dobre. Co do zasady mogą wynosić od najniższej krajowej - czyli 28 złotych za godzinę - do 35 złotych za godzinę, co daje nawet 5,6 tys. złotych miesięcznie. Są hotele, które dają np. premię od obłożenia i liczby posprzątanych pokoi.
Poza tym mówi się o tej pracy z lekceważeniem - sprzątaczka, pokojówka. Dla mnie zawsze będzie to pani pokojowa. Nawet nie 'pokojówka'. My naprawdę wykonujemy kawał ciężkiej roboty i hotel bez nas nie istnieje. Inaczej możemy go od razu zamknąć i zostawić tylko restaurację i SPA.
To dlatego niektórzy mówią nawet 'pracownik służby pięter'?
Tak, zresztą nie mam nic przeciwko. Ale bądźmy też realistami. Który z gości będzie mówił: 'Pracowniku służby pięter, posprzątaj mój pokój'? Żaden. Kamila Mościcka, pokojowa z 15-letnim doświadczeniem. Pracowała w Grecji oraz w hotelach w całej Polsce, w tym w rodzinnych nad morzem i biznesowych w dużych miastach
* imię i nazwisko pokojowej zostało zmienione, na jej wyraźną prośbę