,
Obserwuj
Polska

Baza w Redzikowie jak "amerykański okręt wyjęty z wody"? "Musimy to uszczelniać"

2 min. czytania
16.11.2024 12:09
- Każdy atakujący musi się liczyć z kontratakiem. I to nie jest tak, że nagle na Polskę leci tysiąc rakiet, a nie mamy żadnej odpowiedzi. Ktoś, kto by się na takie coś zdecydował, wie o tym, że to jest broń obosieczna - tak o otwarciu bazy w Redzikowie mówił w TOK FM ppłk Krzysztof Przepiórka.
|
|
fot. LUKASZ CAPAR POLSKA PRESS / 0LUKASZ CAPAR POLSKA PRESS/Polska Press/East News

W pomorskim Redzikowie otwarta została oficjalnie - zarządzana przez amerykańską marynarkę wojenną - baza tzw. tarczy antyrakietowej.

Jak mówił w TOK FM ppłk Krzysztof Przepiórka, w dużym uproszczeniu można powiedzieć, że to "amerykański okręt wyjęty z wody i zainstalowany na twardym lądzie". Zapewnił jednak od razu, że stała baza funkcjonuje jednak lepiej od tej na okręcie, bo "pozwala na lepsze zabezpieczenie logistyczne".

- Tutaj możemy poszczególne elementy rozwijać, w tym zastosować dodatkowe baterie rakiet - dodał były żołnierz GROM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Przypomniał też, że pierwszy projekt bazy w Redzikowie został stworzony jeszcze w 2008 r. (rok później prezydent USA Barack Obama, po objęciu urzędu dokonał jego modyfikacji). - To jedyna stała ściśle amerykańska baza stała w Polsce, choć Amerykanie są obecni m.in. w Poznaniu, Bydgoszczy i np. Orzyszu - dodał w rozmowie w rozmowie z Piotrem Jaśkowiakiem. 

"Każdy atakujący musi się liczyć z kontratakiem"

Baza w Redzikowie wyposażona w system przeciwrakietowy Aegis Ashore stanowi część amerykańskiej tzw. tarczy antyrakietowej zaprojektowanej przede wszystkim do przeciwdziałania zagrożeniu atakami balistycznymi z Iranu. W skład tarczy wchodzi m.in. analogiczna baza w rumuńskim Deveselu, radar w Turcji i centrum dowodzenia w Niemczech.

- Są plany na rozbudowę takich baz także wzdłuż granicy z Rosją i Białorusią. Mam nadzieję, że kraje, które stanowią flankę paktu NATO będą w takie bazy już wyposażone - skomentował ppłk Krzysztof Przepiórka.

Jak od razu zastrzegł, nie ma jednak nigdy stuprocentowo szczelnego systemu bezpieczeństwa. - Musimy to zawsze uszczelniać i po to są właśnie elementy obrony przeciwrakietowej, które rozwijamy. Mówię tutaj o "Wiśle", "Narew" i "Pilica" - wyliczył, podkreślając, że równie ważne jest to, by wszystko spiąć tak, by poszczególne elementy stanowiły jeden wielki system.

- Każdy atakujący musi się liczyć z kontratakiem. I to nie jest tak, że nagle na Polskę leci tysiąc rakiet, a nie mamy żadnej odpowiedzi. Ktoś, kto by się na takie coś zdecydował, wie o tym, że jest to broń obosieczna - podsumował w TOK FM. 

Putin boi się bazy w Redzikowie? Gen. Pacek wyjaśnia