,
Obserwuj
Polska

Kosmiczne śmieci spadają w Polsce. Dlaczego nie udało się ostrzec mieszkańców?

Gazeta Trójmiasto
2 min. czytania
20.02.2025 14:14
Rząd i służby są zaskoczone spadaniem w Polsce fragmentów rakiet Falcon 9. Czy nie jesteśmy w stanie ich namierzyć? - Polska ma niezłe możliwości, jeżeli chodzi o śledzenie obiektów na orbicie. Akurat w tym przypadku dosyć szybko pojawiły się informacje i komunikaty Polskiej Agencji Kosmicznej - mówił w TOK FM dr Krzysztof Kanawka.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
  • W środę w niekontrolowany sposób, w atmosferę wszedł człon rakiety Falcon 9 firmy SpaceX; znaleziono fragmenty rakiety w Wielkopolsce;
  • W czwartek na Pomorzu znaleziono kolejny niezidentyfikowany obiekt;
  • Minister Rozwoju i Technologii wezwał w trybie pilnym prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej do złożenia wyjaśnień, czemu nie informowano o zagrożeniu;
  • Jak mówił w TOK FM ekspert dr Krzysztof Kanawka takie informacje były.

Niezidentyfikowany obiekt spadł na posesję na Pomorzu - w gminie Czersk koło Chojnic. To kolejny tego typu incydent. W środę w Wielkopolsce spadły trzy fragmenty rakiety Falcon 9 firmy SpaceX.

"Polska ma całkiem niezłe możliwości śledzenia obiektów na orbicie"

Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce pilnych wyjaśnień od Polskiej Agencji Kosmicznej. Chodzi o informowanie na temat potencjalnego zagrożenia. Ministerstwo twierdzi, że "przekazywane przez Polską Agencję Kosmiczną komunikaty nie odzwierciedlały sytuacji i nie dotarły do wszystkich adresatów".

Pojawia się więc pytanie, czy nie jesteśmy w stanie namierzyć tego typu obiektów kosmicznych. Zdaniem dr. Krzysztofa Kanawki, prezesa spółki Blue Dot Solutions "Polska ma całkiem niezłe możliwości, jeżeli chodzi o śledzenie obiektów na orbicie - w tym m.in. identyfikację oraz monitorowanie obiektów, które mogą zejść z orbity". - I akurat w tym konkretnym przypadku dosyć szybko pojawiły się informacje i komunikaty Polskiej Agencji Kosmicznej, że istnieje większe ryzyko szybkiej, rychłej deorbitacji. Oczywiście nadal nie potrafimy precyzyjnie wyznaczyć konkretnego miejsca, w którym dojdzie do deorbitacji, ale taki pas, czyli jakiś element orbity danego obiektu, może być wyznaczony - mówił w "Przedpołudniu Radia TOK FM" autor w serwisie kosmonauta.net.

Jak mówił, wszelkie tego typu komunikaty i informacje są potem przesyłane do różnych centrów, które informują na ten temat. - Najczęściej nie jest to informacja, która dostaje się do publicznej wiadomości, ale w tym konkretnym przypadku były wcześniej informacje i dane, że ten obiekt przechodzi nad Polską i może być ryzyko deorbitacji - wskazał rozmówca Przemysława Iwańczyka.

Problem może leżeć po stronie komunikacji, bo jak stwierdził w TVN 24 szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, POLSA wysyłała ostrzeżenie do resortu obrony, ale na nieprawidłowy adres mailowy.

Kolejny fragment rakiety Muska spadł w Polsce? 'Nie mamy nad tym Żadnej kontroli'

Ekspert zaznaczył także, że każdy z nas może zaobserwować na niebie zjawisko deorbitacji jakiegoś obiektu. - Warto spoglądać w górę. Wygląda to naprawdę ciekawie. Widać złocisty kolor i często można zauważyć fragmentację na poszczególne, coraz mniejsze kawałki - opisywał dr Kanawka. Zwrócił uwagę, że nagranie takiego wydarzenia jest przydatne, bo może np. pomóc ustalić, gdzie mogły spaść szczątki. - Z pewnością takie filmiki mogą być interesujące zarówno dla Polskiej Agencji Kosmicznej, jak i dla odpowiednich służb, które być może na tej podstawie mogłyby ustalić miejsce, gdzie wykonać czynności poszukiwawcze - podsumował gość TOK FM.