,
Obserwuj
Polska

"Histeria" na granicy polsko-niemieckiej. "Szukają awantury"

3 min. czytania
01.07.2025 14:49
Rząd przywraca czasowe kontrole na granicach z Niemcami i Litwą. - Pytanie, czy to jest odpowiedź na rzeczywiste zagrożenie czy na histerię społeczną wywołaną przez manifestacje organizowane przez skrajną prawicę, przez bojówkarzy - zastanawiała się w TOK FM dr Anna Tatar ze Stowarzyszenia Nigdy Więcej.
|
|
fot. NewsLubuski / NewsLubuski/East News
  • Rząd przywraca czasowe kontrole na granicach z Niemcami i Litwą;
  • Według dr Anny Tatar ze Stowarzyszenia Nigdy Więcej niestety nikt nie tonuje (rasistowskich) nastrojów, które zostały wzniecone w celach politycznych;
  • "Tak zwane patrole to są ludzie, którzy szukają awantury. (…) Jedynym skutkiem takiego szczucia na ludzi są pobicia" - mówiła w TOK FM.

Przywracamy czasową kontrolę na granicy z Niemcami i z Litwą. Ze względów organizacyjnych decyzja wejdzie w życie w poniedziałek 7 lipca - poinformował we wtorek premier Donald Tusk. To reakcja na głosy opozycji o przerzucaniu przez Niemców migrantów do Polski.

- Pytanie, czy to jest odpowiedź na rzeczywiste zagrożenie czy na histerię społeczną wywołaną przez manifestacje organizowane przez skrajną prawicę, przez bojówkarzy. I co na to mieszkańcy - ludzie, którzy na co dzień poruszają się między Polską a Niemcami, którzy tam pracują - komentowała w "TOK360" dr Anna Tatar ze Stowarzyszenia Nigdy Więcej.

Jak relacjonowała, zapewniają oni w mediach od tygodnia, że nie ma żadnego problemu z bezpieczeństwem, nie mają miejsce żadne "zintensyfikowane ruchy migracyjne", nie pojawiają się ludzie, którzy by stanowili dla nich jakiekolwiek zagrożenie. - Natomiast zagrożenie, poczucie chaosu jest wnoszone przez tych, którzy tam przyjeżdżają i walczą z tym, co wyimaginowane, z tym, co tworzone na potrzeby propagandy politycznej - wskazała rozmówczyni Filipa Kekusza.

W Zgorzelcu Bąkiewicz grzmi o migrantach z Niemiec. A miejscowi? 'Nie można mówić o strachu'

"Histeria" na granicy polsko-niemieckiej

W ocenie gościni TOK FM to, co się dzieje ostatnio wokół naszej zachodniej granicy - m.in. obywatelskie patrole pod przewodnictwem Roberta Bąkiewicza - to "histeria". - Przecież informacje o jakichś "hordach" czy masowym napływie ludzi są dementowane przez służby. Te tak zwane patrole to ludzie, którzy szukają awantury i zachowują się agresywnie. A jedynym skutkiem takich zgromadzeń, nawoływania do nienawiści i szczucia na ludzi są pobicia - powiedziała dr Tatar.

Przekazała w tym kontekście, że w ciągu ostatnich kilku dni Stowarzyszenie Nigdy Więcej dostało informację o trzech napaściach w Polsce na osoby tylko dlatego, że mają one inny kolor skóry lub pochodzenie. - Skutkiem takiej histerii jest więc fizyczna agresja - alarmowała.

Dodała, że politycy prawicy zachowują się nieodpowiedzialnie, szerząc dezinformację i narażając na niebezpieczeństwo ludzi, którzy wyglądają inaczej. - Bo obserwujemy sytuację, kiedy stoją sobie 3-4 osoby, mają ciemny kolor skóry i nagle ich zdjęcia z twarzami zaczynają krążyć po internecie. Pojawiają się podpisy, że to są rzekomo nielegalni migranci i dlaczego policja nas nie chroni. Przed czym ma nas chronić? - pytała retorycznie dr Tatar.

Podkreśliła przy tym, że nie mówimy o głosach anonimowych ludzi. I tak np., jak wskazała, bardzo aktywny jest w ostatnim czasie były premier Morawiecki, który zamieścił tego rodzaju zdjęcie ze Szczecina. - Po czym policja zachodniopomorska dementowała, że ci ludzie, którzy byli na jego zdjęciu byli legalnie, nikt nie popełnił żadnego wykroczenia, potrzebowali pomocy urzędowej i ta im została udzielona - podsumowała przedstawicielka Stowarzyszenia Nigdy Więcej.