Twórca GROM: Kryzys w Siłach Zbrojnych. Wojsko w strasznym stanie
Petelicki wskazuje też na grupowe odejścia żołnierzy i dowódców z armii, brak odpowiednio szybkiej reakcji MONu na powódź, a także dziury w procedurach i systemie szkolenia wojskowych. - Będzie odchodziło więcej żołnierzy - przewiduje Petelicki. - Żołnierze nie są maszynami do zabijania tylko myślącymi patriotami, poszli po to do wojska, żeby bronić ojczyzny i żeby jej pomagać - dodaje. - Sugerowałem, żeby generał Skrzypczak był doradcą rządu w sprawie reformy Sił Zbrojnych, ale rząd wolał zmienić ustawę, żeby sześćdziesięciopraolatkowie mogli dowodzić - przypomina gen. Petelicki.
Jako przykład źle zarządzanej armii podaje też brak odpowiednio szybkiej reakcji MONu na powódź. Według twórcy GROMu żołnierzy pomagających na zalanych terenach powinni działać wcześniej i na większą skalę - Już dawno powinna być pełna mobilizacja przy takiej powodzi, a widzimy tylko scenki PR-owskie - grzmi wojskowy.
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że aktualnie z powodzią walczy 3600 żołnierzy. Wydzielone do akcji pododdziały wspiera 8 śmigłowców transportowych, 35 pływających transporterów i inny sprzęt. Żołnierze głównie wspierają służby ratownicze w walce o utrzymanie wałów w dorzeczu Wisły i Odry.
Petelicki wskazuje też na potrzebę stworzenia obok profesjonalnej armii oddziałów obrony terytorialnej. Chodzi o grupy cywilów, które w sytuacjach kryzysowych mogą wspomaga działania wojska i innych służb. Według wojskowego, mogli by oni przygotowywać się do takich sytuacji na obiektach wojskowych.
- Nie mieliśmy dotąd do czynienia z tak dużym kryzysem w Siłach Zbrojnych. Obawiam się, że ten kryzys będzie się pogłębiał - podsumowuje Sławomir Petelicki w rozmowie z TOK FM.