,
Obserwuj
Warmińsko-mazurskie

Prokuratura bada aferę w Akademii Policji w Szczytnie. "Ta służba zżarła mi zdrowie"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
03.11.2025 13:38

Prokuratura bada zarzuty mobbingu w Akademii Policji w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie). Dwaj byli funkcjonariusze twierdzą, że po zgłoszeniu nieprawidłowości spotkali się z działaniami odwetowymi ze strony przełożonych. "Ta służba zżarła mi zdrowie" - mówił Onetowi jeden z nich. Rektor Akademii zaprzecza, jakoby zwolnienie policjanta miało związek ze złożonym zawiadomieniem.

fot. East News/REPORTER/Artur Szczepański
  • Byli funkcjonariusze Akademii Policji w Szczytnie - Paweł i Mariusz - opisują przypadki mobbingu i dyskryminacji ze strony przełożonych, wskazując na brak reakcji kierownictwa oraz działania odwetowe po zgłoszeniu nieprawidłowości;
  • Obaj mężczyźni zmagają się z problemami zdrowotnymi wynikającymi z presji i nękania w pracy. Ich przypadki stały się przedmiotem śledztwa Prokuratury Okręgowej w Olsztynie;
  • Władze uczelni i MSWiA zaprzeczają zarzutom, utrzymując, że zwolnienia i decyzje kadrowe były zgodne z przepisami i niezwiązane z doniesieniami o mobbingu.

Paweł (w artykule Onetu występujący pod zmienionym imieniem) ostatnie lata przepracował jako wykładowca w Akademii Policji w Szczytnie, gdzie spotkał się z mobbingiem, którego miała dopuszczać się jego przełożona. "W instytucie dochodzi do dyskryminacji policyjnych nauczycieli, którzy są traktowani jak nauczyciele gorszej kategorii w porównaniu z nauczycielami cywilnymi.(...) Dyskryminacja polega m.in. na tym, że wobec policyjnych nauczycieli stosuje się mniej korzystne rozwiązania w zakresie rozliczania czasu pracy, a dodatkowo nauczyciele z niższymi kwalifikacjami służbowymi mają wyższe uposażenia, choć mniejszy zakres obowiązków" - tłumaczył mężczyzna w rozmowie z dziennikarzem portalu Tomaszem Pajączkiem.

We wrześniu 2024 roku Paweł zgłosił te nieprawidłowości, ale to nie polepszyło jego sytuacji.  "Zaczęły się groźby wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, rozpowiadanie plotek na mój temat, oczernianie mnie, ośmieszanie, wyzywanie. To odbijało się na moim zdrowiu i skończyło zasłabnięciem w miejscu pracy. Konieczne było wezwanie karetki. Wszystko wskazuje na to, że był to zawał serca. Ta służba zżarła mi zdrowie" - mówił były wykładowca Akademii Policji w Szczytnie.

Rektor Akademii Policji w Szczytnie nadinsp. Agata Malasińska-Nagórny wszczęła postępowanie dyscyplinarne, a 1 lipca br. zwolniła Pawła "ze względu na ważny interes służby". "Prawdziwym celem mojego zwolnienia nie był żaden ważny interes społeczny, a osobisty interes pani komendant" - stwierdził bohater tekstu Onetu. Teraz jego zwolnienie jest jednym z wątków śledztwa Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Redakcja poleca

"Bałem się, że sfingują coś przeciwko mnie"

Podobne doświadczenia opisał Mariusz (jego imię również zmieniono), były instruktor strzelania w tej samej akademii, który twierdzi, że był "szykanowany" za to, że nie chciał się zaszczepić przeciwko COVID-19 oraz że był ofiarą innego instruktora ze strzelnicy. "Gnębił młodych, nowych policjantów od lat. Tak próbował się dowartościować. Na początku współczułem im, ale cieszyłem się, że mnie to nie dotyczy. I nagle sam stałem się jego nowym trofeum" - wspominał.

Gdy Mariusz zgłosił problem kierownikowi, ten nie zareagował. Dyrektor Instytutu Służby Prewencyjnej podinsp. Adam Płaczek miał natomiast powiedzieć, że Mariusz powinien pogodzić się ze swoim oprawcą. "Nie robiąc nic, dawali przyzwolenie na takie zachowanie" - skomentował. Po tym jak mężczyzna zgłosił mobbing, nękanie - według niego - się nasiliło. "Na każdym kroku stawiali mnie w złym świetle. Bałem się, że sfingują coś przeciwko mnie, wrzucą mi jakieś zdjęcia na laptopa albo namówią jakąś policjantkę, żeby powiedziała, że ją molestowałem" - mówił.

Mariusz - tak jak Paweł - całą sprawę przypłacił zdrowiem. "Jak było apogeum tego wszystkiego, żona zawiozła mnie do szpitala. Żegnałem się z dziećmi, bo myślałem, że już nie wrócę. (...) Pękała mi głowa, serce waliło jak szalone, miałem podwyższone ciśnienie, czułem, jakby uchodziło ze mnie życie. Wtedy od doktora usłyszałem, że wyłazi ze mnie stres. (...) Za drugim razem karetka zabrała mnie ze strzelnicy" - relacjonował.

Po tym mężczyzna zgłosił oficjalne zawiadomienie o mobbingu. Komisja antymobbingowa nie stwierdziła mobbingu, ale też go nie wykluczyła. Po kilku miesiącach mężczyzna zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez przełożonych.

Redakcja poleca

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. zwolnienia policjantów. Uczelnia zabrała głos

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie potwierdza, że prowadzi śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Akademii Policji w Szczytnie, dotyczące m.in. "tworzenia fałszywych oskarżeń i dowodów w celu wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec dwojga pracowników".

Resort spraw wewnętrznych wyjaśnia, że nie interweniował, ponieważ sprawą zajmuje się prokuratura. Jednocześnie podkreśla, że decyzja o zwolnieniu "jest wyłączną kompetencją stosownego przełożonego". Rzecznik Akademii Policji w Szczytnie nadkom. Krzysztof Wasyńczuk zwolnienie Pawła tłumaczy "długotrwałą nieobecnością" i - zaznaczył, że samo "zwolnienie ze służby nie było działaniem odwetowym".

Śledztwa w sprawach Pawła i Mariusza prowadzi obecnie prokuratura w Olsztynie. Obaj mają status pokrzywdzonych lub wnioskodawców. Mariusz po odejściu akademii przeniósł się do wojska. "Gdybym tam został, to by mnie zniszczyli" - stwierdził w rozmowie z Onetem.

Posłuchaj:

Źródło: Onet