,
Obserwuj
Polska

Wojewoda kazał zdjąć krzyż w urzędzie i teraz ma... proces. "To absurdalne"

3 min. czytania
29.08.2025 12:09

Jedną z pierwszych decyzji nowego wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego było wprowadzenie unijnych flag do Sali Kolumnowej urzędu i zdjęcie z niej krzyża. Teraz wojewoda ma problem. Dwoje katolików poszło do sądu. Proces przeciwko urzędnikowi właśnie ruszył. 

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego wojewoda zdjął krzyż z sali w urzędzie - jak tłumaczył swoją decyzję?
  • Kto złożył w tej sprawie wniosek - najpierw do prokuratury, a potem do sądu?
  • Co zarzuca się dokładnie wojewodzie i jak Krzysztof Komorski reaguje na te zarzuty?
  • Kiedy odbędzie się rozprawa?

Był grudzień 2023 roku, tuż po zaprzysiężeniu rządu Donalda Tuska. Nowym wojewodą lubelskim został Krzysztof Komorski, do tej pory radny Sejmiku Województwa Lubelskiego, bliski współpracownik prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, związany z Platformą Obywatelską. Jedną z jego pierwszych decyzji było przywrócenie unijnych flag do Sali Kolumnowej Urzędu Wojewódzkiego. To najbardziej reprezentacyjne miejsce w gmachu - odbywają się tu narady, uroczystości i spotkania z gośćmi.

Komorski poprosił też swoich współpracowników o zdjęcie z tej sali krzyża. - Nie jest to działanie, które byłoby obliczone na jakiś happening polityczny. To normalna czynność, która dla mnie - jako urzędnika - jest czymś zwyczajnym - przekonywał. - To jest po prostu sala, w której odbywa się wiele publicznych spotkań. Bardzo często zaglądają tutaj zagraniczne delegacje. (...) A ja wszedłem i pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to był krzyż - wyjaśnił wojewoda.

Sprawa krzyża trafiła przed sąd. Wojewoda ma problem

Sprawa odbiła się szerokim echem - w mediach, ale nie tylko. Dwie osoby - w tym radny sejmiku dolnośląskiego z PiS Tytus Czartoryski - zdecydowały się złożyć w tej sprawie zawiadomienie w prokuraturze. Śledczy odmówili prowadzenia tego postępowania, a zawiadamiający zaskarżyli tę decyzję do sądu. Sąd przyznał im rację - uznał, że odrzucenie sprawy było przedwczesne. Zdaniem sądu organy ścigania nie sprawdziły wszystkich jej okoliczności. Temat wrócił do prokuratury, ale decyzja była taka sama - odmowa wszczęcia. To otworzyło skarżącym drogę do skierowania do sądu prywatnego aktu oskarżenia, tzw. subsydiarnego. 

Wojewodzie lubelskiemu Krzysztofowi Komorskiemu zarzucono przekroczenie uprawnień (art. 231 Kodeksu karnego) oraz przestępstwo z art. 196 Kodeksu karnego, czyli obrazę uczuć religijnych: "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Proces w tej sprawie właśnie ruszył. 

Wojewoda o zarzutach: To absurd

Wojewoda nie przyznaje się do winy, a zarzuty uznaje za absurdalne. - Decyzja o zdjęciu krzyża i przeniesieniu go do innej sali była podyktowana zdrowym rozsądkiem, a nie żadnymi emocjami czy moimi przekonaniami religijnymi. Natomiast jeśli widzę, że po drugiej stronie jest ktoś, kto jest zaangażowany politycznie, to te motywacje są dla mnie bardzo jasne i tak je traktuję - mówi Komorski w rozmowie z TOK FM, odnosząc się do tego, że jednym z oskarżycieli prywatnych jest radny z PiS.

- W sądzie wyjaśniłem, że motyw mojej decyzji był jeden - zależało mi na tym, by w Urzędzie Wojewódzkim jedna z dwóch reprezentacyjnych sal była wolna od wszelkich symboli, w tym symboli religijnych. Chciałem, by znajdowały się tam wyłącznie flagi państwowe i unijne. Natomiast w całym urzędzie jest kilkadziesiąt krzyży, żadnego zbiorowego ich ściągania nie było - mówi wojewoda. W rozmowie z nami dodaje, że po przeniesieniu krzyża spotkał się z atakami nienawiści i przemocy. Podpalono śmietnik pod jego domem, a żonie - w prywatnych wiadomościach - grożono i straszono. Podkreśla, że zawiadomił organy ścigania, ale sprawy umorzono.

- Mój klient - pan wojewoda miał kompetencje, by ten krzyż przewiesić i w naszej ocenie nie doszło do żadnej obrazy uczuć religijnych - informuje mecenas Bartosz Przeciechowski, który reprezentuje Krzysztofa Komorskiego przed sądem w Lublinie. - Wojewoda kieruje się zasadą neutralności światopoglądowej państwa, która wynika wprost z Konstytucji RP - dodaje adwokat. 

Kolejna rozprawa w tym procesie - być może już ostatnia - została zaplanowana na początek października. Oskarżycielowi prywatnemu - radnemu PiS - na rozprawie w Lublinie towarzyszyło około 20 osób, które go popierają i też zdjęcie krzyża uznają za niedopuszczalne.