Mieszkań brakuje, więc i akademiki pełne. Uniwersytet Szczeciński szuka pomocy u innych uczelni
Uniwersytet Szczeciński ma obecnie 1328 miejsc w czterech akademikach. Na pierwszy rok uczelnia przyjęła 4500 studentów. W poprzednich latach uniwersytet udostępniał pokoje innym uczelniom, w tym sam szuka podobnego wsparcia. - Zwróciłam się z prośbą o udostępnienie miejsc w akademikach do władz Politechniki Morskiej i Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego - informuje prorektor ds. studenckich Katarzyna Kotarska. Taka współpraca nie jest wykluczona, ale władze tych uczelni czekają, aż wyklaruje się sytuacja w ich domach studenckich.
Problem w Uniwersytecie Szczecińskim jest tym większy, że przedłuża się remont "Kordeckiego", czyli największego akademika tej uczelni. Z użytkowania wyłączone są trzy piętra, w sumie 180 miejsc. Nie wiadomo, czy remont uda się skończyć w tym roku akademickim.
Studenci z Ukrainy
W akademikach Uniwersytetu Szczecińskiego mieszka około 50 studentów z Ukrainy. Płacą połowę stawki za wynajem. - Często zdarza się, że ci studenci proszą o możliwość zakwaterowania także rodzeństwa, to są trudne życiowe sytuacje - przyznaje Katarzyna Kotarska.
Uczelnia dysponuje także pulą miejsc dla polskich studentów w trudnej sytuacji życiowej, ale ich także zaczyna powoli brakować. - Cały czas dostaję prośby o przyznanie miejsca, a także obniżenie opłaty. Do tej pory to się udaje, żaden wniosek nie został odrzucony - cieszy się prorektor.
Miejsce w jednoosobowym pokoju w akademiku to koszt 470 zł miesięcznie, w czteroosobowym - 310 zł. Na znalezienie mieszkania czy pokoju w tych pieniądzach na wolnym rynku nie ma szans. To często ponad 1000 zł miesięcznie za pokój (a dochodzą jeszcze opłaty).
Bez pracy nie ma studiowania
Rośnie więc liczba studentów szukających pracy. - Utrzymanie się z pieniędzy od rodziców i ze stypendium jest bardzo trudne, a czasem wręcz niemożliwe - przekonuje Anna Sudolska z Idea HR Group. - Studenci szukają pracy możliwie elastycznej, by móc łączyć ją ze studiami. Najczęściej decydują się na handel, e-commerce, prace magazynowe czy gastronomię - dodaje ekspertka rynku pracy.
Osób zgłaszających się do pracy - będąc studentami dziennymi - może być obecnie trzykrotnie więcej niż przed rokiem. Niektórzy studenci już deklarują gotowość przejścia w tryb indywidualnego toku studiów albo nawet studiowania zaocznego. Władze uczelni obawiają się, że będą i tacy, którzy porzucą studia tylko i wyłącznie ze względów finansowych.