Zamknięta granica nie podoba się mieszkańcom Terespola. "Z czego będziemy żyć?"
Po zamknięciu granicy polsko-białoruskiej nastroje wśród mieszkańców Terespola nie są najlepsze. - Czy czuję się bezpieczniej? Absolutnie nie. Przecież nawet jak granica jest zamknięta, to drony i tak mogą wlecieć. Nie mamy na to wpływu. A pracy nie będzie i wiele osób nie będzie miało na chleb - słyszymy. Pojawia się pytanie o rekompensaty od rządu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zamknięcie granicy polsko-białoruskiej wpływa na mieszkańców Terespola?
- Dlaczego zamknięto polsko-białoruską granicę?
- Co myślą mieszkańcy Terespola o zamknięciu granicy?
- Co rząd mówi o ewentualnych rekompensatach dla przedsiębiorców?
Od północy całkowicie zamknięta jest polsko-białoruska granica - przejścia osobowe, ciężarowe i kolejowe. Nie działa m.in. przejście w Terespolu. To przygraniczne miasteczko liczące około 5 tysięcy mieszkańców, które cały czas się wyludnia. - Ludzie nie mają pracy, a jak mają, to związaną głównie z granicą. Dlatego obecne wydarzenia to dla wielu z nas prawdziwy dramat - mówi TOK FM pani Ewa. Jest nauczycielką w jednej z okolicznych szkół. Ona o pracę akurat się nie boi, ale - jak dodaje - jej sąsiedzi już tak.
Chociażby pan Adam, który prowadzi parking tuż przed przejściem w Terespolu. Białorusini przyjeżdżali tu i odjeżdżali niemal non stop, samochody zostawiali też Polacy. Dziś jest pusto. Przyjechali jedynie dziennikarze, którzy spod przejścia nadają relacje na żywo. Na parkingu zostały też auta pozostawione przez Białorusinów, którzy np. pracują w Polsce. - Mieli do wyboru: albo wracać do rodzin, albo zostać w naszym kraju. Część zdecydowała się wrócić, bo mają małe dzieci, ale zdarzały się takie osoby, które jeszcze wczoraj przyjechały z Białorusi i pojechały prosto do Polski, do pracy - opowiada nam właściciel parkingu.
Nie kryje, że krytycznie podchodzi do samego zamknięcia granicy. - Moim zdaniem było bezpiecznie. Mieszkam to od urodzenia, na jednej z wiosek, niemal na wprost mam ten białoruski poligon, na którym zaczynają się ćwiczenia "Zapad". No i co z tego? Białorusini ćwiczą regularnie, tam ciągle słychać strzały. Ale powiem pani, że teraz to nawet mniej niż wcześniej - dodaje rozmówca TOK FM.
Podobnych głosów jest więcej. - Myślę, że zamknięcie granicy to nadgorliwość ze strony naszych władz. Rozumiem, że chcą pokazać siłę. Ale my tu pracujemy, mamy rodziny, musimy z czegoś żyć - dodaje pan Marcin, który przyjechał na granicę na rowerze, bo chciał zobaczyć, co się dzieje.
Wtóruje mu pan Marek. - Powiem krótko: dla mnie to są jakieś jaja i jedna wielka lipa. Przecież jak oni zamknęli tę granicę, to utrudnili życie przede wszystkim zwykłym ludziom. A drony wlecą i tak. To jest zaklinanie rzeczywistości, że to coś da - kręci głową.
Mieszkańcy w Terespolu pełni obaw. "Jest dramat"
Zachodzimy do jednego z kantorów. - Jest dramat - słyszymy już na wejściu. - Dziś nie było nawet jednego klienta. Umyję podłogę i zamykam - mówi pracownica, którą spotykamy na miejscu. - Czy dzięki zamknięciu granicy czuję się bezpieczniej? Absolutnie nie. Przecież nawet jak granica jest zamknięta, to drony i tak mogą wlecieć. Nie mamy na to wpływu. A pracy nie będzie i wiele osób nie będzie miało na chleb - rozkłada ręce.
Odwiedzamy też sklep mięsny, który znajduje się przy granicy i do którego - jak słyszymy - Białorusini często przyjeżdżali po zakupy. - Na razie jest cisza i spokój. Od rana nie było klientów. Nie wiem, co będzie. Jestem tu tylko pracownikiem. Zobaczymy, jakie decyzje podejmie szef. Wiadomo, że każdy się obawia - słyszymy od sprzedawcy.
Działa też graniczny bar. Klientów nie ma, ale kucharze gotują obiady w ramach cateringu dla firm z Terespola i okolic. - A nikt z tego na szczęście nie zrezygnował, więc bar działa - wskazuje pan Adam.
Zamknięta granica. Będą rekompensaty od rządu?
Przedsiębiorcy z Terespola i okolic, ale też ich pracownicy zastanawiają się, co zrobi rząd - jak zrekompensuje im straty poniesione w związku z zamknięciem granic. Szef MSWiA Marcin Kierwiński, który był w nocy w Terespolu, podkreślił, że wszystkie resorty mają oszacować straty związane z zamknięciem granicy z Białorusią; od ich wysokości i czasu trwania zamknięcia zależeć będzie ewentualne wsparcie dla poszczególnych branż przemysłu czy usług. - To są decyzje, które są przed nami - podał.
Powiedział również, że granica została zamknięta do odwołania i nikt nie wie, kiedy znów będzie można ją przekraczać. Przewoźnicy i inni kierowcy muszą korzystać z alternatywnych przejść, np. z Litwą.
Ruch graniczny z Białorusią został zawieszony w obu kierunkach ze względów bezpieczeństwa. MSWiA wyjaśniało, że ma to związek z białorusko-rosyjskimi ćwiczeniami wojskowymi "Zapad", ale też z wtargnięciem kilkunastu rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną w nocy z wtorku na środę. - Nie wiemy, ile to potrwa, ale obawiamy się, że tu już nic po nas nie zostanie. Bardzo ciemno to widzę, pójdzie efekt domina, bardzo się boję - mówi nam jedna z pań z pobliskiego baru.
Źródło: TOK FM