Groźby Iranu, ofiary w Kuwejcie i wzrost cen ropy. Kolejny dzień wojny na Bliskich Wschodzie
Irańskie dowództwo zagroziło atakami na domy amerykańskich i izraelskich polityków oraz wojskowych na Bliskim Wschodzie – podała stacja BBC. Kontynuacja działań militarnych w regionie i doniesienia medialne o możliwości operacji sił lądowych USA w Iranie ponownie wywindowały cenę ropy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy USA planują inwazję lądową na Iran?
- Jak wojna z Iranem wpływa na ceny ropy?
Rzecznik Kwatery Głównej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, gen. Ebrahim Zolfaghari, oświadczył, że zapowiadane uderzenia to "środek odwetowy". Oskarżył jednocześnie USA i Izrael o "branie na cel domów mieszkalnych irańskich cywilów w różnych miastach".
W nocy z niedzieli na poniedziałek Izrael był atakowany na kilku frontach - m.in. rakietami przez libański Hezbollah na północy oraz drony jemeńskich Huti na południu. Jednocześnie IDF poinformowały nad ranem o atakach na infrastrukturę rządową "w całym Teheranie". Irańska agencja Fars poinformowała o "potężnych" wybuchach w stołecznej dzielnicy Rej.
Al Dżazira zwraca uwagę, że mimo ciągłego zagrożenia nalotami, w irańskich miastach wciąż trwają nocne wiece poparcia dla rządu. W Bandar Abbas demonstrowano wokół "przechwyconego amerykańskiego drona".
Aleksander Smolar z Centrum Stosunków Międzynarodowych, że wojna w Iranie nie przyniosła spektakularnego sukcesu, ale boleśnie uderzyła po kieszeniach także Amerykanów. - Prezydent nie chce się z nikim dzielić swoimi sukcesami, ale będzie się musiał podzielić z republikanami swoimi porażkami, które mogą się odbić na wynikach wyborów - ocenił w TOK FM Eugeniusz Smolar. Cała rozmowa do wysłuchania tutaj:
Z kolei w irańskim ataku na elektrownię w Kuwejcie zginął obywatel Indii – przekazała Kuwejcka Agencja Informacyjna (KUNA). Arabia Saudyjska poinformowała o przechwyceniu pięciu rakiet balistycznych. Syreny alarmowe rozbrzmiały również w Bahrajnie.
Al Dżazira, powołując się na swoje źródła, poinformowała także o wybuchach w stolicy Iraku, w okolicach bazy logistycznej sił USA Victory Base.
Szef pakistańskiej dyplomacji zadeklarował z kolei gotowość do mediacji pokojowych, twierdząc, że Teheran i Waszyngton wyraziły zaufanie do Islamabadu w kwestii ewentualnych rozmów.
Negocjacje pokojowe?
Z kolei prezydent USA Donald Trump oświadczył, że negocjacje z Iranem przebiegają doskonale i że Irańczycy zgodzili się na większość z 15 punktów amerykańskiej propozycji. Zaznaczył jednak, że możliwe jest fiasko rozmów.
Trump ocenił podczas rozmowy z dziennikarzami w niedzielę na pokładzie Air Force One w drodze powrotnej z Florydy do Waszyngtonu, że negocjacje "pośrednie i bezpośrednie" z Iranem idą "skrajnie dobrze" i wyraził nadzieję, że do porozumienia dojdzie już wkrótce.
Według "New York Times", w niedzielę na Bliski Wschód dotarło kilkuset żołnierzy wojsk specjalnych. W poprzednich dniach sprowadzono tam jednostkę ekspedycyjną marines oraz żołnierzy 82. dywizji powietrznodesantowej. W sobotę "Washington Post" podał, że USA planują możliwe operacje lądowe, które mogą potrwać kilka tygodni, choć decyzja w tej sprawie nie zapadła.
O tym, że interwencja lądowa może być ryzykowna dla USA mówił w TOK FM Jarosław Kociszewski.
Eskalacja trwającej od miesiąca wojny uderza w rynki finansowe. Japoński indeks Nikkei 225 stracił w poniedziałek blisko 5 proc., a południowokoreański KOSPI ponad 4 proc. Cena ropy Brent wzrosła do 115,84 dol. za baryłkę. Przed 28 lutego, gdy Izrael i USA rozpoczęły naloty na Iran, w których zginął najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei, za baryłkę płacono zaledwie około 72 dol. Ceny surowców energetycznych skoczyły po tym, gdy Teheran zablokował kluczową dla ich transportu cieśninę Ormuz.
Źródło: PAP, TOK FM, fot. Leo Correa/Associated Press/East News