Rada Pokoju jak klub komediowy. "Trump odejdzie, a wstyd zostanie"
Zwołana przez Donalda Trumpa Rada Pokoju przypominała coś pomiędzy odświeżonym pomysłem na "Muppet Show" a absolutnie absurdalną komedią - ocenił w TOK FM Roman Imielski. Dodał, że "nawet Karol Nawrocki nie był aż tak szalony i nie pojechał" do Waszyngtonu.
Niewiele konkretów przyniosło inauguracyjne posiedzenie Rady Pokoju, którą wymyślił Donalda Trumpa. W czwartek spotkaniu wzięli udział przedstawiciele 49 państw, większość w charakterze obserwatorów. Jak poinformował Trump, Indonezja, Maroko, Albania, Kosowo i Kazachstan zadeklarowały wysłanie sił stabilizacyjnych i policyjnych do Strefy Gazy, zaś dziewięć zobowiązało się do wpłacenia łącznie 7 mld dolarów. Zadeklarował, że USA na ten cel przeznacza 10 mld.
Jak komentował w TOK FM publicysta Konstanty Gebert, prawidłowa nazwa powinna brzmieć nie rada Pokoju a Zarząd Pokoju. - Trump odejdzie, a wstyd zostanie. Wstyd w tym sensie, że najpotężniejszy lider Zachodu wzywa świat, a pozytywnie odpowiada mu ok. 20 osób - stwierdził prowadzący "Poranek TOK FM" Jacek Żakowski. Dziennikarz przytoczył opinię "Economista". Tygodnik ocenił, że Rada to porażka dyplomatyczna Donalda Trumpa. Zdaniem Żakowskiego to dużo poważniejsza sprawa, wręcz "porażka przywództwa Zachodu".
Porażka Trumpa. "Przyboczna rada dyktatora"
Zdaniem Konstantego Geberta np. przywódca Chin Xi Jinping nie zwołałby takiego spotkania, jeśli nie miałoby ono gwarancji powodzenia. W opinii współpracownika Kultury Liberalnej porażka Trumpa jest jednocześnie sukcesem "tego, co zostało z Zachodu". - Ten pomysł na przyboczną radę dyktatora jest całkowicie sprzeczny z wartościami, wokół których został zbudowany Zachód - uważa gość TOK FM.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Rozłam z Polsce 2050, Rada Pokoju, igrzyska we Włoszech. Sprawdź swoją wiedzę [QUIZ]
Roman Imielski z "Gazety Wyborczej" mówił, że próbował zaszeregować czwartkowe spotkanie w jakichś kategoriach. - Wychodziło mi coś pomiędzy próbą odświeżenia pomysłu na "Muppet Show" a absolutnie absurdalną komedią - stwierdził dziennikarz. Żakowski dodał, że posiedzenie Rady Pokoju było "wyjęte z klubu komedii".
Co się działo na posiedzeniu Rady Pokoju?
- Kwiatków było wiele: prezydent Argentyny Javier Milei zaczął śpiewać z Viktorem Orbanem do mikrofonu. Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew odczytywał z kartki wiernopoddańczy list do Donalda Trumpa. Sam Trump mówił, że jest to najpoważniejsza instytucja, w której bierze udział. Z jego słów można było wywnioskować, że to będzie ciało nadzorujące ONZ - stwierdził Imielski.
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" dodał, że Donald Trump na posiedzeniu Rady Pokojowej podziękował krajom, które wpłaciły 7 mld dolarów. - Wymienił m.in. Kazachstan, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Powiedział, że Stany Zjednoczone dadzą 10 mld, choć wciąż nie wiadomo, skąd je weźmie, bo to przecież prywatna inicjatywa Donalda Trumpa - tłumaczył.
Według Imielskiego "ludzie z Zachodu nie dali się na to nabrać". - Nawet Karol Nawrocki nie był aż tak szalony i nie pojechał, tylko wysłał Marcina Przydacza - przypomniał. I skomentował sowa prezydenckiego współpracownika - szefa Biura Polityki Międzynarodowej o "wywalczeniu statusu obserwatora" przez Polskę. - Grubo. Aż tak trzeba było walczyć o ten status, że aż wióry leciały - ironizował komentator.
Źródło: TOK FM