,
Obserwuj
Świat

Kontrowersyjny film Trumpa. "Kompletny brak szacunku do własnego narodu"

2 min. czytania
20.10.2025 13:31

- To chwyt poniżej pasa. Amerykanom bardzo to się nie spodobało - tak film wrzucony przez Donalda Trumpa skomentowała w TOK FM publicystka i autorka książek o USA Eliza Sarnacka-Mahoney. 

Donald Trump
Donald Trump
fot. Mark Schiefelbein/Associated Press/East News
  • Nawet 7 000 000 osób wzięło udział w sobotnich protestach przeciwko Donaldowi Trumpowi;
  • Prezydent USA odpowiedział na manifestację kontrowersyjnym filmikiem, który stworzyła AI;
  • Jak mówiła w TOK FM Eliza Sarnacka-Mahoney, nagranie "świadczy nie tylko o łamaniu norm i tradycji, ale też po prostu o kompletnym braku szacunku do własnego narodu". 

Donald Trump zamieścił w mediach społecznościowych krótki film, na którym widać, jak pilotuje myśliwiec i zrzuca odchody na protestujących. Na boku maszyny widnieje napis "King Trump", z kolei prezydent USA ma na głowie koronę. Filmikowi towarzyszy podkład muzyczny - piosenka "Danger Zone" Kenny'ego Logginsa. Całe wideo, wygenerowane przez sztuczną inteligencję, zostało opublikowane na platformie Truth Social. 

Bez tytułu
fot.

Donald Trump/True Social

Film to odpowiedź na masowe demonstracje przeciwko polityce administracji Donalda Trumpa organizowane pod hasłem "No Kings" (Nie dla Królów). Ich uczestnicy podkreślali, że w ten sposób bronili wolności słowa. Trzymali flagi USA oraz transparenty z hasłami wymierzonymi przeciwko prezydentowi, w tym m.in. z krytyką działań służb imigracyjnych, wysłania Gwardii Narodowej na ulice niektórych amerykańskich miast i shutdownu.

Przeciwnicy akcji twierdzili z kolei, że demonstracje są "antyamerykańskie".

- To chwyt poniżej pasa. Amerykanom bardzo to się nie spodobało - tak film wrzucony przez Trumpa do sieci skomentowała w TOK FM dziennikarka, publicystka, autorka książek o USA Eliza Sarnacka-Mahoney. 

Rozmówczyni Wojciecha Muzala dodała, że nagranie "świadczy nie tylko o łamaniu norm i tradycji, ale też po prostu o kompletnym braku szacunku do własnego narodu". 

Jak podkreśliła ekspertka, politycy Partii Republikańskiej - co też jest "niepokojące i absolutnie niezgodne z żadnymi tradycjami" - w żaden sposób nie komentują bulwersującego filmu. 

- Teraz milczą, z kolei przed samymi protestami mieliśmy do czynienia z bardzo brzydką retoryką, także z chwytami poniżej pasa. I tak np. spiker niższej Izby Kongresu Mike Johnson powiedział wręcz, że protesty, które się szykują, to de facto protesty, które powinny się nazywać "Nienawidzimy Ameryki" - powiedziała.

Redakcja poleca

Pod hasłem "No Kings" zorganizowano łącznie ponad 2,7 tys. wieców. Zdaniem organizatorów wzięło w nich udział 7 mln osób. 

Źródło: TOK FM, PAP