Kontrowersyjny film Trumpa. "Kompletny brak szacunku do własnego narodu"
- To chwyt poniżej pasa. Amerykanom bardzo to się nie spodobało - tak film wrzucony przez Donalda Trumpa skomentowała w TOK FM publicystka i autorka książek o USA Eliza Sarnacka-Mahoney.
- Nawet 7 000 000 osób wzięło udział w sobotnich protestach przeciwko Donaldowi Trumpowi;
- Prezydent USA odpowiedział na manifestację kontrowersyjnym filmikiem, który stworzyła AI;
- Jak mówiła w TOK FM Eliza Sarnacka-Mahoney, nagranie "świadczy nie tylko o łamaniu norm i tradycji, ale też po prostu o kompletnym braku szacunku do własnego narodu".
Donald Trump zamieścił w mediach społecznościowych krótki film, na którym widać, jak pilotuje myśliwiec i zrzuca odchody na protestujących. Na boku maszyny widnieje napis "King Trump", z kolei prezydent USA ma na głowie koronę. Filmikowi towarzyszy podkład muzyczny - piosenka "Danger Zone" Kenny'ego Logginsa. Całe wideo, wygenerowane przez sztuczną inteligencję, zostało opublikowane na platformie Truth Social.
Film to odpowiedź na masowe demonstracje przeciwko polityce administracji Donalda Trumpa organizowane pod hasłem "No Kings" (Nie dla Królów). Ich uczestnicy podkreślali, że w ten sposób bronili wolności słowa. Trzymali flagi USA oraz transparenty z hasłami wymierzonymi przeciwko prezydentowi, w tym m.in. z krytyką działań służb imigracyjnych, wysłania Gwardii Narodowej na ulice niektórych amerykańskich miast i shutdownu.
Przeciwnicy akcji twierdzili z kolei, że demonstracje są "antyamerykańskie".
- To chwyt poniżej pasa. Amerykanom bardzo to się nie spodobało - tak film wrzucony przez Trumpa do sieci skomentowała w TOK FM dziennikarka, publicystka, autorka książek o USA Eliza Sarnacka-Mahoney.
Rozmówczyni Wojciecha Muzala dodała, że nagranie "świadczy nie tylko o łamaniu norm i tradycji, ale też po prostu o kompletnym braku szacunku do własnego narodu".
Jak podkreśliła ekspertka, politycy Partii Republikańskiej - co też jest "niepokojące i absolutnie niezgodne z żadnymi tradycjami" - w żaden sposób nie komentują bulwersującego filmu.
- Teraz milczą, z kolei przed samymi protestami mieliśmy do czynienia z bardzo brzydką retoryką, także z chwytami poniżej pasa. I tak np. spiker niższej Izby Kongresu Mike Johnson powiedział wręcz, że protesty, które się szykują, to de facto protesty, które powinny się nazywać "Nienawidzimy Ameryki" - powiedziała.
Pod hasłem "No Kings" zorganizowano łącznie ponad 2,7 tys. wieców. Zdaniem organizatorów wzięło w nich udział 7 mln osób.
Źródło: TOK FM, PAP