Piekło pod opieką Kościoła. "Zbyt piękne kobiety były tam kierowane na wszelki wypadek"
W ciągu około 150 lat przez azyle sióstr magdalenek w Irlandii przeszły setki tysięcy kobiet. - Trafić tam można było za drobne przestępstwo, za bycie ofiarą gwałtu, za bardzo szeroko rozumianą nieskromność albo za wygląd. Zdarzyło się, że kobiety zbyt piękne były tam kierowane na wszelki wypadek - mówiła w TOK FM Joanna Derkaczew-Crowley z National College of Art and Design w Dublinie. Wielu z nich nie udało się opuścić ośrodka nawet po śmierci.
Z tego artykułu dowiesz się:
- jaką rolę w Irlandii odgrywał Kościół katolicki;
- czym były azyle sióstr magdalenek;
- ile osób przeszło przez azyle sióstr magdalenek;
- w jakich okolicznościach ujawniano to, co działo się w azylach sióstr magdalenek;
- kiedy zamknięto ostatni azyl sióstr magdalenek.
Pierwszy irlandzki azyl sióstr magdalenek (nazywany także pralnią sióstr magdalenek) otwarto w 1765 roku w Dublinie. - Miały one formę bardziej reformatorską, resocjalizacyjną. Zapewniały opiekę tzw. kobietom upadłym, prostytutkom, porzuconym przez mężów, wdowom. Tam pracowały, przyuczały się do zawodów, miały zapewnione skromne utrzymanie. Miały też możliwość opuszczenia tego miejsca, kiedy chciały - opisywała w "Maciej Zakrocki przedstawia" dr Joanna Derkaczew-Crowley, pracownica National College of Art and Design w Dublinie, tłumaczka, dziennikarka oraz wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.
Zmieniło się to po 1922 roku, gdy Irlandia wyodrębniła się spod władzy Wielkiej Brytanii. Wtedy też ogromną, niemal całkowitą dominację nad życiem społecznym i politycznym kraju zyskał Kościół katolicki. - Państwo irlandzkie wymyśliło sobie wizję narodu krzepkich, rumianych, ciężko pracujących obywateli, (...) którzy wydają liczne potomstwo będąc w związku małżeńskim, (...) żyją w małych wspólnotach i służą razem większej idei - mówiła gościni TOK FM.
Promotorem tej wizji był Eamon de Valera - najdłużej urzędujący premier w historii kraju. - Był osobą niezwykle wierzącą i to właśnie on stworzył podstawy wszystkich struktur służących usuwaniu z oka publicznego tych osób, które nie pasowały do tego cukierkowego obrazka Irlandii idealnej - kontynuowała dr Derkaczew-Crowley.
W tym celu wykorzystał Kościół katolicki i zarządzane przez niego azyle sióstr magdalenek. Odtąd kobiety nie trafiały pod ich opiekę dobrowolnie, a były tam wysyłane. Przez kogo? - To mogła być nauczycielka czy własny ojciec. To mógł być ksiądz, który przychodził z przyjacielską wizytą i radził rodzinie oddać tam córkę, która wygląda na taką, która mogłaby zejść na złą drogę. Mogły tam trafić dziewczyny bardzo młode, ale też starsze i owdowiałe oraz osoby z niepełnosprawnością intelektualną - wyjaśniała dziennikarka.
Dziecko za pieniądze. "Matki nie dostawały ani grosza"
Przez azyle sióstr magdalenek od XIX wieku przeszło ponad 300 tys. osób, a od uzyskania przez Irlandię niepodległości - ponad 10 tys. osób. - Trafić tam można było za drobne przestępstwo, za bycie ofiarą gwałtu, za bardzo szeroko rozumianą nieskromność albo za wygląd. Zdarzyło się, że kobiety zbyt piękne były tam kierowane na wszelki wypadek. Mogły tam spędzić całe życie, pracując bez żadnego wynagrodzenia, w strasznych warunkach, często też padając ofiarą gwałtów ze strony księży - podkreśliła dr Joanna Derkaczew-Crowley w rozmowie z Maciejem Zakrockim.
Zgwałcone pensjonariuszki azylów sióstr magdalenek, ale i inne ciężarne kobiety niebędące w związku małżeńskim, trafiały do katolickich domów matki i dziecka. - Tam w koszmarnych warunkach doczekiwały porodu, po czym dziecko było im natychmiast odbierane i czekało na adopcję przez rodzinę, najczęściej amerykańską. Adopcje te były koordynowane przez zakony i organizacje katolickie, najczęściej za pieniądze. Matki oczywiście nie dostawały za to ani grosza. Oprócz tego były często zmuszane głodzeniem i biciem do całkowitego zrzeczenia się praw wobec dziecka - mówiła gościni TOK FM.
"Ciężko pracujący" i "pasożyty". Irlandia nie rozliczyła się z mroczną historią?
W 1975 roku dwóch chłopców bawiących się w okolicy dawnego Bon Secours Mother and Baby Home odkryło tam szczątki niemowląt i małych dzieci. Według oficjalnego tłumaczenia były to ofiary plagi głodu z XIX wieku. Prawdę blisko cztery dekady później odkryła historyczka-amatorka Catherine Corless. Ustaliła ona, że w Secours Mother and Baby Home zmarło 796 dzieci. Znalazła akty zgonu, ale żadnych zapisów o pochówku. Ostatecznie odkryto, że ciała zostały wyrzucone do nieużywanego szamba. Wcześniej, w 1993 roku inny masowy grób, ze szczątkami około 150 kobiet, odkryto na terenie pralni sióstr magdalenek w High Park, w dzielnicy Drumcondra.
Ostatni azyl sióstr magdalenek w Irlandii został zamknięty we wrześniu 1996 roku, a ich ofiary doczekały się oficjalnych przeprosin od władz Irlandii 17 lat później. Rozpoczęty jeszcze w latach 90. proces laicyzacji w kraju przyśpieszył, a dziś rola Kościoła Katolickiego jest marginalna. Jak jednak stwierdziła dr Joanna Derkaczew-Crowley, pewne rzeczy pozostały niezmienne. - W Irlandii jest coraz więcej imigrantów z różnych części świata i nadal panuje myślenie, że Irlandia powinna wspierać krzepkich, ciężko pracujących ludzi, a ci, którzy do tego obrazu nie pasują, przeszkadzają. Kolejne kryzysy społeczne w Irlandii ukazują, kim są ci nowi inni. W latach 80. były to ofiary kryzysu heroinowego, później byli to ludzie bezdomni. Takie myślenie cały czas panuje. Irlandczycy nie oczyścili się do końca, tylko znaleźli nowych winnych. Nadal panuje wyobrażenie, że są ludzie ciężko pracujący, którym się należy, ale są też pasożyty, ludzie zgubieni i zepsuci - podsumowała gościni TOK FM.
Źródło: TOK FM, Wikipedia