Kto stoi za zniknięciem Emanueli Orlandi? "Watykan jest umoczony po uszy" [TAJEMNICE KOŚCIOŁA]
Niedawno minęła 43. rocznica zaginięcia 15-letniej Emanueli Orlandi. - To papierek lakmusowy degrengolady Watykanu w latach 80. - mówił o niewyjaśnionej dotąd sprawie prof. Arkadiusz Stempin, historyk i watykanista w podcaście tokfm.pl "Tajemnice Kościoła".
Z tego artykułu dowiesz się:
- w jakich okolicznościach zaginęła Emanuela Orlandi;
- jaką wiedzę o tej sprawie - według oceny prof. Stempina - posiadał Jan Paweł II;
- jakie są hipotezy dotyczące zniknięcia Orlandi;
- która z nich - zdaniem watykanisty - jest najbardziej wiarygodna.
W środę 22 czerwca 1983 roku Emanuela Orlandi - 15-letnia obywatelka Watykanu i córka świeckiego urzędnika kurii rzymskiej, szła na lekcję gry na flecie w szkole muzycznej. Zaczepił ją mężczyzna z zielonego BMW, który zaoferował jej dobrze płatną pracę polegającą na promocji kosmetyków na jednym z eventów, który miał odbyć się kilka dni później w Palazzo Barberini. Już po zajęciach nastolatka udała się na przystanek naprzeciwko włoskiego senatu. Tam ślad po niej zaginął.
Ówczesna głowa Watykanu, papież Jan Paweł II przebywał wówczas w Tatrach, gdzie uczestniczył w tajnym spotkaniu z liderem antykomunistycznej opozycji Lechem Wałęsą. - Papież dostał sekretną informację na ucho, że w Watykanie uprowadzono Emanuelę Orlandi. To pokazuje, jak silne było powiązanie, jak między tlenem a wodorem, tego uprowadzenia i osoby papieża - mówił gość podcastu tokfm.pl "Tajemnice Kościoła", watykanista i historyk prof. Arkadiusz Stempin.
Już po powrocie, podczas audiencji generalnej, Jan Paweł II zabrał głos w tej sprawie i zaapelował do porywaczy. Dlaczego ta sprawa była dla niego tak ważna? - Orlandi posiadała obywatelstwo watykańskie. To wyjątkowo trudne do osiągnięcia - ludzie, którzy urodzą się w Watykanie, nie mają obywatelstwa watykańskiego, nie można go też odziedziczyć. To istotne, bo ojciec Emanueli - Ercole, świecki urzędnik w kurii rzymskiej, otrzymał to obywatelstwo 23 marca. I tu już mamy pierwsze powiązanie - koniecznie chciano uprowadzić obywatelkę Watykanu - zwrócił uwagę prof. Stempin.
Dlaczego papież od razu założył, że 15-latkę porwano? - Więcej wiedział, niż powiedział. Na pewno nie posiadał wiedzy komplementarnej, ale na tyle istotną, że z jego apelu można wyczytać, że wiedział, że Emanuela została uprowadzona - uważa gość "Tajemnic Kościoła".
Co się stało z Emanuelą Orlandi? "W każdym z tropów pojawia się Watykan"
Watykan odmówił współpracy z rzymską prokuraturą, która prowadziła śledztwo w sprawie zaginięcia Emmanueli Orlandi. W sprawie przewijały się najróżniejsze hipotezy, m.in. ta dotycząca włoskiej mafii, KGB, Stasi czy odpowiedzialnego za zamach na Jana Pawła II Ali Agcy. - W każdym z tym ewentualnych tropów pojawia się Watykan. Watykan jest umoczony po uszy w sprawę uprowadzenia Emanueli. Podejmowane przez papieża Franciszka starania w kierunku wznowienia tego śledztwa rozmywają się lub rozmyły się na mieliznach i jest to potwierdzenie tej konkluzji - powiedział prof. Arkadiusz Stempin.
Quiz: Myślisz, że jesteś dobrze poinformowany? Sprawdź się w quizie TOK FM!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Zdaniem watykanisty, Emanuela Orlandi z pewnością od dawna nie żyje, a najwiarygodniejszym tropem są powiązania Watykanu z włoskim światem przestępczym. Mowa szczególnie o mafii rzymskiej Banda della Magliana. Jej szef, Enrico De Pedis, siedem lat po uprowadzeniu Orlandi, zginął w Rzymie i został pochowany na terenie Watykanu. - To on miał być tym mężczyzną z zielonego BMW. Wiemy, że De Pedis był bezpośrednio powiązany z arcybiskupem Paulem Marcinkusem - hierarchą, którego możemy rozpoznać praktycznie na każdym zdjęciu z Janem Pawłem II z wizyty zagranicznej czy pielgrzymki. Marcinkus stał na czele Banku Watykańskiego umoczonego w pranie brudnych pieniędzy mafii. (...) Mafia wpłaciła 280 milionów dolarów do banku Marcinkusa i te pieniądze zostały utopione częściowo w fałszywych operacjach finansowych, częściowo zostały przez Jana Pawła II przekazane "Solidarności" w latach 80.- opisywał prof. Stempin w rozmowie z Martą Zdanowską.
Zgodnie z jedną z teorii nastolatka po porwaniu miała zostać zmuszona do udziału w orgii seksualnej. Tak twierdził przed laty ultrakonserwatywny Gabriele Amorth, czyli egzorcysta Watykanu, a także mafijni bossi, których rozmowę upublicznił Pietro Orlandi, brat zaginionej. - Ta rozmowa wikła osobiście w sprawę Jana Pawła II. Chodzi tam między innymi o stwierdzenia, że po zapadnięciu zmroku udawał się on w towarzystwie dwóch monsignorów na taki tour po Rzymie z konotacją seksualną. Oczywiście wybuchła wielka awantura, także w Polsce. Tutaj ten trop skojarzeń był rzeczywiście daleko posunięty, ale pokazuje nam tę ogólną atmosferę rozprężenia seksualnego - podkreślił watykanista.
Prof. Stempin podsumował sprawę zaginięcia Emanueli Orlandi, nazywając ją "papierkiem lakmusowym degrengolady Watykanu w latach 80." - Akurat wtedy, kiedy piastował urząd papieża Jan Paweł II. Nie pokazuję palcem na Jana Pawła II, tylko na uwarunkowania Watykanu jako instytucji umaczanej w szambie, na którą nawet najwyższa osoba, która pełniła tam urząd miała tylko częściowy wpływ - stwierdził gość "Tajemnic Kościoła".
Źródło: TOK FM