"Moment azbestowy". Zagraniczne media: Wyroki w USA to nie koniec problemów Big Tech
Zacznę od dobrych wiadomości, co ostatnio rzadko się zdarza - mówiła w autorskim przeglądzie prasy zagranicznej w TOK FM Aleksandra Karasińska. I przytoczyła tytuły ze światowych mediów. Brytyjski dziennik "The Guardian": "Gigantów Technologicznych czeka kryzys - jak kiedyś Przemysł Tytoniowy". BBC: "Czy niektóre funkcjonalności platform społecznościowych znikną?". "Politico USA": "Dwa wyroki ławy przysięgłych mogą odmienić los Gigantów Technologicznych". I znów "The Guardian": "W końcu Dawid zadał cios podwójny cios technologicznym Goliatom".
Najpierw krótko wyjaśnię co się stało: dwie firmy - Meta, właściciel Facebooka i Instagrama oraz Alphabet, właściciel Youtube, zostały skazane przez sądy w dwóch osobnych procesach w USA. W tych przełomowych wyrokach orzeczono, że giganci technologiczni są winni tworzenia produktów. które uzależniają i szkodzą dzieciom. Ławnicy uznali, że firmy te zaniedbały obowiązek ochrony dzieci i zaprojektowały aplikacje tak, by wywoływały uzależnienie (m.in. poprzez funkcje nieskończonego scrollowania, przewijania).
Pierwszy zapadł wyrok w Nowym Meksyku, nakładając na Metę, właściciela Facebooka i Instagrama grzywnę w wysokości 375 milionów dolarów za umożliwienie krzywdy, w tym wykorzystywania seksualnego dzieci, na swoich platformach oraz za wprowadzanie konsumentów w błąd co do ich bezpieczeństwa. Dwadzieścia cztery godziny później ława przysięgłych w Kalifornii przyznała 6 milionów dolarów odszkodowania młodej kobiecie, która oskarżyła Metę oraz YouTube o to że celowo stworzyła produkty, które uzależniały ją od dzieciństwa, co doprowadziło do poważnych problemów psychicznych.
"Moment azbestowy"
"New York Times" komentuje: Naprawdę ważną nowością w tych wyrokach jest fakt, że nie chodzi o same treści, które publikują media społecznościowe, ale sam sposób projektowania tych platform. Do tej pory krytyka aplikacji takich jak TikTok, YouTube, Facebook czy Instagram koncertowała się na treściach: na przykład pornograficznych, hejterskich czy nawołujących do przemocy. Zadawano pytania: czy te treści są legalne, jakie powodują skutki dla użytkowników. Tym razem pozwy skupiały się na konkretnych rozwiązaniach technologicznych które powodują uzależnienie: m.in. poprzez funkcje nieskończonego przewijania treści, samorzutne odtwarzanie kolejnego video, na to jak działają algorytmy rekomendujące treści albo co powoduje mechanizm powiadomień push.
"The Guardian" tymczasem zwraca uwagę, że te rozwiązania są celowe i właściciele, a managerowie gigantów technologicznych dobrze wiedzą, jaki wpływ będą miały ich produkty. Dziennik cytuje Francis Haugen, sygnalistkę, która pracowała w Facebooku i która kopiowała w tajemnicy - a potem ujawniła dziesiątki tysięcy stron wewnętrznych badań firmy. Dowodzą one, że Facebook był w pełni świadomy negatywnego wpływu na społeczeństwo. "The Guardian" w rozmowie z Haugen przypomina, że ona i jej koledzy chcieli wprowadzić zmiany, na przykład zaprzestanie wysyłania powiadomień dzieciom późno w nocy i namawianie ich do powrotu na Instagram. Jednak, ponieważ spowodowałoby to mały, na przykład 1 proc. spadek zaangażowania użytkowników, nie mogło być wprowadzone.
Mark Zuckerberg powiedział, że najważniejsze jest zwiększenie czasu spędzanego na platformie - opowiadała Haugen. Sygnalistka w "The Guardian" mówi, że Meta może stanąć dziś w obliczu "momentu azbestowego", czyli takiego, gdy jej produkty zostaną uznane za toksyczne, a firma będzie musiała liczyć się z odszkodowaniami, które według jej obliczeń wyniosą nawet miliard dolarów - sumy, które, jak mówi, oznaczałyby możliwe bankructwo.
"Le Monde" przypomina z kolei, że te wyroki w USA to nie koniec problemów Big Tech. W czerwcu w Oakland, odbędzie się ważny proces, tym razem już na poziomie federalnym, gdzie na ławie oskarżonych zasiądą: Meta, Google, TikTok i Snapchat. To pozew amerykańskich urzędników oświatowych z całego kraju (Kentucky, Arizona, Maryland, Georgia, Karolina Południowa, New Jersey) którzy pozywają Big Tech o pokrycie rosnących kosztów walki z kryzysem zdrowia psychicznego wśród młodzieży. Ten - jak twierdzą - pogłębia uzależnienie od mediów społecznościowych.
Dużo czasu poświęcam temu tematowi, bo to są bardzo ważne wyroki nie tylko dotyczące USA, ale całego świata. Do tej pory giganci technologiczni z USA przekonywali, że nie można ich w żaden sposób regulować, bo to zatrzyma postęp technologiczny i twierdzili, że ich produkty są "neutralne". A też wszelkie próby regulacji ze strony np. Unii Europejskiej i innych krajów, spotykały się z gwałtowną reakcją rządu Donalda Trumpa.
Przypomnę też, że w poprzednich wyborach giganci technologiczni i ich właściciele, multimiliarderzy, hojnie wspierali kampanię Republikanów i samego Trumpa, a liderzy firm takich jak Facebook, Google czy Amazon pokazywali się tuż za prezydentem Trampem na jego inauguracji.
"Wybory na Węgrzech ważniejsze niż głosowanie we Francji"
Wracamy do Europy. I tu przepychanki Viktora Orbana z Unią Europejską, które choć trwają od lat, to teraz wchodzą w nową groźną fazę.
"Politico Europe" donosi o kolejnej odsłonie: Rozmowy o unijnym budżecie w wysokości 1,8 miliarda euro zależą od wyborów na Węgrzech. "Wybory na Węgrzech będą ważniejsze niż głosowanie we Francji" dla przebiegu negocjacji, powiedział "Politico" jeden z europejskich dyplomatów.
Węgierski przywódca zagroził zawetowaniem każdego budżetu, który uzależnia płatności od spełniania wymogów demokratycznych. Bruksela chce zatwierdzić właśnie takie gwarancje, przed kluczowymi wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku. Istnieje bowiem obawa, że dojdzie tam do władzy skrajnie prawicowy rządu, który poprze Budapeszt, co oznaczałoby budżetowy paraliż.
Podczas dotychczasowych negocjacji rząd węgierski apelował o zniesienie mechanizmu warunkowości, czyli powiązania płatnościami z budżetu Unii a poszanowaniem standardów demokratycznych. Jest to jednak kluczowy postulat bogatych krajów Europy Północnej, których składki do budżetu UE znacznie przewyższają otrzymywane w zamian świadczenia.
Łatwo sobie wyobrazić, jak trudna będzie dyskusja na temat praworządności, jeśli rząd (pod przewodnictwem Viktora Orbána - red.), który zmagał się z największymi trudnościami i odnotował najwięcej naruszeń praworządności, pozostanie u władzy - powiedział "Politco Europe" Jan Szyszko, wiceminister ds. funduszy UE w Polsce. - To ewidentnie ryzyko.
Z powodu węgierskiego sprzeciwu - kanclerz Niemiec Friedrich Merz kilka dni temu mówił w Bundestagu, że jest mało prawdopodobne, aby budżet UE został sfinalizowany w tym roku.
Komisja Europejska i rządy państw UE desperacko starają się uniknąć porozumienia w sprawie budżetu w ostatniej chwili, ponieważ pozostawiłoby to krajom-beneficjentom niewiele czasu na zaplanowanie działań i dostosowanie się do nowych zasad.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Kolejny intensywny tydzień za nami. Sprawdź, czy jesteś dobrze poinformowany [QUIZ]
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Czego Amerykanie nie rozumieją w kwestii Iranu?
I jeszcze na koniec cytat z "Le Monde": Zbliżając się do piasków Zatoki Perskiej, Trump padł ofiarą zjawiska powszechnego w tych krajach: miraży - pisze felietonista Alain Frachon. Rozczarowania amerykańskiego prezydenta i jego sprzeczne oświadczenia na temat konfliktu w Iranie przesłaniają kluczowe pytanie, jak zakończyć tę wojnę - pisze felietonista.
A do tego przytoczę bardzo fragment bardzo ciekawego wywiadu z brytyjskiego podcastu "The REST IS POLITICS", którego autorami są: Rory Steward i Alister Cambell.
Karim Sadjadpour, amerykański ekspert ds. Iranu z Carnegie Endowment for International Peace dowodzi w nim, że USA i Izrael stoją w obliczu strategicznego dylematu w sprawie Iranu.
Pomimo znacznej presji militarnej, reżim irański nie został obalony, a wręcz przeciwnie - pokazał, że jest zdolny do destabilizacji Bliskiego Wschodu, może też zagrozić państwom Zatoki Perskiej. Poza tym udowodnił, że kontroluje przepływ tankowców i transportu przez Cieśninę Ormuz. Jak uważa analityk - stwarza to silną zachętę dla premiera Netanjahu i prezydenta Trumpa do kontynuowania presji militarnej, mimo że decydujące cele, takie jak zmiana reżimu czy zagwarantowanie stabilności regionalnej - mogą być nieosiągalne. W rezultacie żadna ze stron nie wydaje się w stanie jednoznacznie zakończyć konfliktu bez poniesienia poważnego ryzyka strategicznego.
Sadjadopour twierdzi, że trwałe rozwiązanie konfliktu w najbliższej przyszłości jest mało prawdopodobne, ponieważ cele USA wykraczały poza osłabienie militarne Teheranu, a mają na celu zmianę charakteru irańskiego reżimu, co uważa za nierealne w krótkiej perspektywie. Tymczasem Iran domaga się gwarancji przed przyszłymi atakami, ale Izrael nie może ich zapewnić, dopóki państwowa ideologia Iranu pozostaje otwarcie wroga, a jego ambicje nuklearne nie ustają.
Chociaż możliwe są tymczasowe przerwy w działaniach wojennych, Sadjadopour zauważa, że większość zaangażowanych krajów poniosła straty strategiczne, z wyjątkiem Rosji - ze względu na wyższe dochody z ropy naftowej.
W wywiadzie pada ważne pytanie: Czego Amerykanie nie rozumieją w kwestii Iranu?
Ekspert wylicza: nie ma żadnych relacji między Ameryką a Iranem od 1979 roku, czyli 47 lat. Nie ma ambasady USA w Teheranie ani ambasady Iranu w Waszyngtonie, a wysocy urzędnicy w rządzie USA nie mają zbyt dużej wiedzy na temat Iranu. Nie znam ani jednej osoby w Białym Domu, Pentagonie, Departamencie Stanu ani nigdzie indziej, która miałaby realną wiedzę na temat Iranu lub odwiedziła ten kraj, więc to oczywiście problem - dodaje ekspert.
Mówimy tu nie tylko o znajomości irańskiej kultury czy mówieniu po persku, ale także o zrozumieniu ideologicznej i strategicznej kultury Islamskiej Republiki Iranu, która bardzo różni się od rozumienia kultury perskiej.
Sadjadopour wskazuje na dwa uporczywe błędy Zachodu: Ze strony lewicy i środowisk akademickich przecenianie zdolności reżimu do zreformowania się i z drugiej strony przecenianie kruchości reżimu przez amerykańską prawicę.
Źródło: TOK FM