Rekordowo krótkie rządy premiera Lecornu. Francja czeka na kolejną rewolucję. Co zrobi Macron?
To był najkrócej funkcjonujący rząd w dziejach Republiki - żył całe 24 godziny. Sebastien Lecornu tłumaczył swoją decyzję tarciami wewnątrzkoalicyjnymi i niemożnością dalszego kierowania gabinetem, w sytuacji totalnego braku skłonności do ustępstw. Czy tym razem, przy nowym premierze, taka skłonność się pojawi? O tym w "Dłuższej rozmowie" Jakub Janiszewski rozmawiał z dr hab. Agnieszką Cianciarą.
O ile Niemcy zmagają się z tzw. polikryzysem, który ma swoją odnogę gospodarczą i to bardzo istotną, o tyle Francja jest w pozycji zdecydowanie lepszej. Gospodarka francuska miewa się lepiej niż rok temu, a prognozy były do niedawna ostrożnie optymistyczne. Upadek rządu Lecornu pokazał jednak, że to kryzys polityczny ściąga kraj w dół, utrudniając redukcję zadłużenia i powrót do sytuacji sprzed pandemii.
Co gorsza, Francja miała, wzorem wszystkich krajów Europy, raptownie się dozbrajać. Ale sytuacja, w której nie ma rządu, utrudnia przyjęcie budżetu, a co za tym idzie, także dodanie nowej istotnej pozycji do planowanych na przyszły rok wydatków.
Bo owszem, można przez jakiś czas jechać na prowizorium budżetowym, tak jak to było w tym roku, kiedy budżet został przyjęty dopiero w lutym, ale to oznacza zamrożenie wydatków na dotychczasowym poziomie i odsunięcie w czasie prezydenckich deklaracji.
Kryzys kosztuje też pozycję w ratingach, które są niezwykle wrażliwe na zawirowania polityczne. Tutaj zaś cykl obniżek trwa od 2023 roku. Zaczęło się od europejskiej agencji Scope, potem dołączył do tego Fitch, następnie S&P, pod koniec ubiegłego roku Moody’s, a we wrześniu ponownie Fitch. W ratingach tej ostatniej agencji Francja w dwa lata zeszła z pozycji AA do A+. Nie wiadomo, czy nie nastąpi kolejna korekta tym razem zarówno związana z deficytem, jak i z niestabilnością polityczną, której końca nie widać.
Szczególnie niepokojąco brzmiały słowa Sebastien’a Lecornu odnośnie zdolności francuskiej klasy politycznej do współpracy koalicyjnej. Składając bowiem dymisję z pozycji premiera rządu, który trwał całe 24 godziny, Lecornu stwierdził, że nie da się rządzić w sytuacji, w której koalicjanci chcą realizacji pełnego planu każdej z partii, także w wykluczających się kwestiach.
Zobaczymy, co nastąpi jutro i kogo zaproponuje na premiera Emmanuel Macron. To ważny moment, bo żadna z partii politycznych w obecnym Zgromadzeniu Narodowym przyspieszonych wyborów nie chce. A skoro tak - jakieś wyjście musi się znaleźć. Pytanie jak dalece trwałe.
Źródło: TOK FM