"Dziki Zostają". Gorąco na proteście przeciwko odstrzałowi zwierząt
"Dziki Zostają" - pod takim hasłem przed stołecznym ratuszem protestowali obrońcy praw dzikich zwierząt. Sprzeciwiają decyzjom dotyczącym ich odstrzału, jakie zostały przegłosowane w ubiegłym tygodniu w Warszawie.
Odstrzał bez limitu ma być prowadzony przez dwa lata. W tym samym miejscu pojawiła się również kontrmanifestacja - Konfederacji i Ruchu Narodowego - domagająca się nie tylko redukcji populacji dzików, ale także zwiększenia ich odstrzału.
Momentami było gorąco, przekrzykiwano się na hasła, a organizatorów protestów musiała upominać policja. - Mogę pochwalić się tysiącami kontaktów z dzikami i nigdy nie zostałem przez nie zaatakowany - mówił jeden z protestujących. Jak wskazał Mariusz Kaczmarczyk z inicjatywy Nie Trzaskać Dzików, wojewoda mazowiecki przyjętą przez sejmik uchwałę powinien unieważnić, bo przyjęto ją bez konsultacji. - Powinno to oznaczać automatyczne usunięcie jej z obiegu prawnego - wskazał.
Odłów i uśmiercenie to jedyne skuteczne rozwiązanie - mówili kontrmanifestacji z Ruchu Narodowego oraz Konfederacji na czele z wicemarszałkiem Sejmu Krzysztofem Bosakiem. - Jeżeli jakaś populacja jednego gatunku jest w nadmiarze, to trzeba ją redukować. Inaczej jest zaburzona równowaga w ekosystemie - stwierdził w rozmowie z reporterem TOK FM Błażejem Kuleszą.
Organizacje walczące o prawa zwierząt już zapowiedziały, że takich protestów będzie więcej. Mają też odbywać się nocą i objąć Lasy Miejskie.
Źródło: Błażej Kulesza, TOK FM