,
Obserwuj
Świat

"Prawda o Ukrainie sączy się różnymi drogami do świadomości Rosjan". A co Putin powie w Dzień Zwycięstwa?

3 min. czytania
06.05.2022 06:39
Putin określa inwazję na Ukrainę jako "specjalną operację wojskową" i jak do tej pory nie wypowiedział jej formalnie wojny. Może się to jednak zmienić 9 maja - twierdzą źródła CNN. - Ogłoszenie wojny, a nie operacji specjalnej, jak do tej pory twierdzi Putin, Kreml i ich propaganda, wiąże się z ogromnym ryzykiem - zwracał uwagę w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsatu.
|
|
fot. Mikhail Metzel / AP

9 maja, gdy w Rosji obchodzony jest Dzień Zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, prezydent Władimir Putin może formalnie wypowiedzieć wojnę Ukrainie lub ogłosić powszechną mobilizację, by nasilić ofensywę - podała stacja CNN, powołując się na zachodnich urzędników i analityków. Rosja rozpoczęła swoją inwazję na Ukrainę 24 lutego, ale Putin wciąż określa ją jako 'specjalną operację wojskową'.

Michał Kacewicz z Biełsatu nie podziela jednak tego zdania. - Ogłoszenie wojny, a nie operacji specjalnej, wiąże się z ogromnym ryzykiem. Wojnę się wygrywa albo przegrywa. Poza tym wojna musiałby mieć mocno sprecyzowany cel i wiązałaby się z dużą mobilizacją - mówił w "Połączeniu" Jakuba Janiszewskiego.

Tymczasem, jak dodał, kiedy mowa o operacji specjalnej, to "cele się mocno rozmywają, zmieniają", a i "mobilizacja mogła być prowadzona w sposób skryty i punktowy". - Putin obawia się powołania pod broń dużej masy ludzi, bo prawdopodobnie brakuje mu broni. Zwłaszcza tej nowoczesnej, by uzbroić masy żołnierzy - zaznaczył.

W tej sytuacji, zdaniem gościa TOK FM, 9 maja "może być ogłoszone coś, co da wiele powodów do domysłów, będzie półśrodkiem, raczej fasadą, będzie miało postać atrapy". - Na pewno (Putin) powie coś, co będzie miało znaczenie, bo duże są oczekiwania co do 9 maja - zapewnił gość TOK FM. - Musi wreszcie coś powiedzieć, bo do tej pory ta ukrywana prawda o Ukrainie sączy się różnymi drogami do świadomości Rosjan - dodał od razu.

W jego ocenie, prezydent Rosji z okazji Dnia Zwycięstwa może np. ogłosić aneksję separatystycznych tzw. republik ludowych w Donbasie na wschodzie Ukrainy.

'Ofensywa wielu drobnych kroków'

Siłom rosyjskim od 24 lutego, czyli od wybuchu wojny, nie udało się zdobyć kluczowych miast, jak Kijów, Charków czy Odessa, co było jednym z ich celów. Teraz najcięższe walki toczą na południu kraju. Rosjanie szturmują m.in. zakłady w Azowstalu.

- Wojna przybrała formę walki na wyniszczenie. Widać, że Rosja nie jest wstanie podjąć żadnej dużej akcji zaczepnej - skomentował Michał Kacewicz. - Nawet operacja w Donbasie, która miała być wielką ofensywą, przybrała postać kroczącej ofensywy wielu drobnych kroków. Momentami są to kroki do tyłu - dodał, wskazując np. na obwód charkowski.

Tym też można, według niego, tłumaczyć fakt, że wojska Putina koncertują się teraz na atakach na ukraińską infrastrukturę energetyczną, wodociągową, elektryczną, gazową czy też elektrociepłownie czy systemy telekomunikacyjne. - To wszystko Rosjanie będą robili nadal, bo nie są w stanie prowadzić wielkich, zmasowanych uderzeń za pomocą pocisków manewrujących. Choćby dlatego, że i arsenał pocisków nowego typu mocni się kurczy - podkreślił.

Poza tym, jak wyliczał, są "blokowani przez silne zgrupowanie ukraińskie i zbudowaną przez ostatnie lata infrastrukturę obronną". Inna rzecz, jak dodał, że słabe są też zdolności zarządzania armią rosyjską. - Wojna pokazała, że państwo i rosyjskie siły zbrojne funkcjonują bardzo źle - podkreślił, wskazując na logistykę i np. gigantyczną korupcję w ostatnich dwóch-trzech dekadach.

- To systemowa kradzież, systemowa niemoc, a efektem jest impotencja państwa Putina i to, że zarządzanie kuleje na każdym poziomie. Nawet jeśli chodzi nawet o wydawałoby się elitarne jednostki rosyjskiej armii, popełniane szkolne błędy, jak np. wysyłanie generałów w pobliże linii frontu czy na sam front. Tylko oni mogą wykonać polecanie, na niższych szczeblach jest uciekanie od brania na siebie odpowiedzialności - wskazał konkretny przykład Michał Kacewicz. I podsumował: "Rosja może próbować zmieniać strategię wobec Ukrainy, ale jeśli chodzi o patologiczną niemoc w wielu obszarach, to tutaj się nic nie zmieni".