,
Obserwuj
Świat

Rosjanie mają specjalne plany na Dzień Niepodległości Ukrainy? Ekspertka: To całkowicie w ich stylu

3 min. czytania
23.08.2022 20:59
Święto Niepodległości to będzie dokładnie pół roku od dnia, kiedy Rosja zaatakowała zbrojnie Ukrainę. Rosjanie raczej będą chcieli to wykorzystać - mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner. Ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreśliła, że na plany Moskwy zapewne wpływ będzie miał sobotni zamach, w którym zginęła Daria Dugina.
|
|
fot. Mikhail Klimentyev / AP

24 sierpnia Ukraina obchodzi Dzień Niepodległości. W tym dniu przypada też pół roku od ataku Rosji na Ukrainę. Już od kilku dni ukraińskie władze ostrzegają przed możliwym nasileniem rosyjskich ataków. - Rosja to państwo archaiczne. Łączą swoje działania z pewnymi datami. Nienawidzą nas, dlatego spróbują 23 i 24 sierpnia zwiększyć liczbę ostrzałów szeregu naszych miast rakietami manewrującymi. Na pewno będzie wśród nich Kijów - mówił doradca prezydenta Zełenskiego Mychajło Podolak.

W związku z dużym prawdopodobieństwem ostrzałów rakietowych Kijów ogłosił zakaz zgromadzeń publicznych. W Charkowie od wieczora (19:00) we wtorek 23 sierpnia do czwartku (7:00) 25 sierpnia.

- Święto Niepodległości to będzie dokładnie pół roku od dnia, kiedy Rosja zaatakowała zbrojnie Ukrainę. Rosjanie raczej będą chcieli to wykorzystać - komentowała w TOK FM Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Według ekspertki na plany Moskwy zapewne wpływ będzie miał sobotni zamach, w którym zginęła Daria Dugina. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa - przypomnijmy - oskarżyła o przeprowadzenie ataku obywatelkę Ukrainy.

Dyner podkreśliła, że ukraińskie władze starają się "zrobić wszystko, aby tego rosyjskiego odwetu nie było". - Jest wprowadzony zakaz zgromadzeń, w Charkowie całodobowa godzina policyjna - właśnie w obawie przed tym, że jakiekolwiek zgromadzenia ludzkie byłyby bardzo łatwym celem dla rosyjskich wojsk - wyjaśniła rozmówczyni Jana Wróbla. Zdaniem ekspertki Rosjanie zapewne podejmą 24 sierpnia jakieś działania zbrojne, np. ostrzał rakietowy. - To jest całkowicie w ich stylu. Ale to kwestia tego, jak Ukraina się przygotowuje, a przygotowuje się na taki scenariusz - wyjaśniła analityczka PISM.

Sojusz rosyjsko-chiński. "Rosja jest stawiona w charakterze młodszego partnera"

30 sierpnia w Rosji rozpoczną się tygodniowe manewry Wostok. Udział mają w nich wziąć też wojskowi między innymi z Białorusi, Indii, Mongolii oraz Tadżykistanu. W manewrach weźmie też udział chińska armia.

- To nie jest nic nowego, bo wojska chińskie i rosyjskie współpracują ze sobą. Marynarki wojenne obydwu państw prowadziły już patrole zarówno na takich akwenach jak Morze Śródziemne, Ocean Spokojny, Morze Żółte oraz Południowochińskie. Dość często zdarzały się też patrole lotnicze - mówiła Dyner. I podkreśliła, że ten "sojusz taktyczny jest dużo bardziej wygodny dla Chin, dlatego że tutaj Rosja jest stawiona w charakterze młodszego partnera, który jest od Chin dużo bardziej uzależniony".

Ekspertka dodała, że taki "sojusz wokół Rosji" Chin czy Białorusi ukształtował się dużo wcześniej. - To, że Chiny czy Białoruś wspierają Rosję wynika po pierwsze z ich niedemokratycznego charakteru, a w przypadku Białorusi jest to jeszcze wymuszone sytuacją polityczno-geograficzną i tym, że dwa lata temu Łukaszenka w panice dzwonił do Putina z prośbą o pomoc w trakcie protestów. To wsparcie otrzymał, ale Białoruś i Białorusini jeszcze przez długie lata będą rachunek za tę prośbę spłacać - podsumowała Anna Maria Dyner.

Putin opóźnia 'operację' w Ukrainie? Generał Pacek: Świadoma decyzja, czeka na Chiny