"Ukraińcy raczej nie będą grzać burżujkami w wieżowcach". Ekspert o celu ostatnich ostrzałów Rosjan
Według władz w Kijowie Rosjanie zniszczyli już co najmniej 30 proc. ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Jak mówił w 'Światopodglądzie' w TOK FM Sławomir Matuszak, obecnie tego typu obiekty są ostrzeliwane na bezprecedensową skalę. - Wcześniej obiekty energetyczne były atakowane w strefach przyfrontowych. Natomiast od 10 października zaczęły się masowe ataki, zarówno rakietowe jak i dronami kamikadze, na terenie całej Ukrainy. I to, po raz pierwszy od początku wojny, doprowadziło do braku prądu w połowie kraju. To się częściowo udało naprawić, natomiast problem polega na tym, że te ataki cały czas trwają - stwierdził ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Celem ostrzałów stały się między innymi zakłady w Kijowie, Krzywym Rogu oraz obwodach winnickim i iwanofrankowskim. - Poza elektrowniami są atakowane również stacje rozdzielcze, które łatwiej zniszczyć. Ukrainie udaje się przywracać energię elektryczną, natomiast - zdaniem ekspertów branżowych - to będzie miało konsekwencje na miesiące - podkreślił Matuszak w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.
Czy Ukrainie grozi blackout?
Analityk OSW tłumaczył, że operator sieci nie jest w stanie na bieżąco przywracać systemu energetycznego do normalnego funkcjonowania. - Bardzo prawdopodobne jest więc, że w najbliższym czasie dojdzie do planowych, awaryjnych wyłączeń prądu w poszczególnych obwodach - mówił.
Jak wskazał, 'załatane' sieci energetyczne nie są w stanie wytrzymać obciążenia w szczytowych momentach. - Stąd są właśnie apele władz o ograniczenie konsumpcji rano i w godzinach popołudniowo-wieczornych - wyjaśnił Matuszak. Podkreślił też, że Ukraina od 11 października wstrzymała eksport energii elektrycznej do Unii Europejskiej, co jest bardzo bolesne dla ich budżetu, szczególnie w warunkach wojennych.
Gość TOK FM przyznał, że nie jest w tej chwili w stanie powiedzieć, czy w związku z tym Ukrainie grozi blackout całego kraju. - Widać, że ukraiński system ma duży zapas generacji, który nie był do tej pory wykorzystywany. Natomiast ataki są wciąż kontynuowane. Mimo że strona ukraińska twierdzi, że zestrzela zdecydowaną większość tych dronów, to codziennie mamy uderzenia. I to nie jedno, a kilka, kilkanaście - podkreślił Matuszak.
Alarmował również, że kolejnym poważnym problemem, szczególnie przed nadchodzącą zimą, są ataki na elektrociepłownie. - Podejrzewam, że to jest też jeden z celów Rosjan, żeby zniszczyć jak najbardziej infrastrukturę cieplną, żeby spowodować katastrofę humanitarną w Ukrainie. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś będzie grzać burżujką, mieszkając w wieżowcu - podsumował ekspert.