Rosja kończy jako wasal Chin. "Putin brzmiał płaczliwie, jak suplikant lekko zdesperowany"
"Wielka ceremonia pożegnalna" na moskiewskim lotnisku - z udziałem rosyjskiego wicepremiera Dimitrija Czernyszenki - zakończyła wizytę prezydenta Chin w Rosji. Wcześniej były rozmowy Xi Jinpinga z Władmirem Putinem i wspólne oświadczenie prezydentów o "pogłębianiu wszechstronnego strategicznego partnerstwa koordynacji w nowej erze". W dokumencie stwierdzono, że relacje chińsko-rosyjskie nie stanowią "polityczno-wojskowego sojuszu, jakie tworzono w czasie zimnej wojny", ale są "nadrzędne w stosunku do takiej współpracy".
Jak komentował w TOK FM Adam Jasser, słabnąca pozycja Rosji na arenie międzynarodowej, z powodu rozpętania wojny w Ukrainie, to bardzo dobra sytuacja dla Pekinu. - Bo paradoksalnie Rosja może być łatwiejsza do sterowania. Dla Chin jest pieczeń do upieczenia, bo osłabiony i przegrany Putin jest cenniejszy niż Putin zwycięzca - mówił w "Poranku Radia TOK FM" ekspert z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i Visegrad Insight.
Jasser podkreślił, że "Rosja jest coraz bardziej zwasalizowana". - Chiny mają nad Rosją olbrzymią przewagę technologiczną i gospodarczą. A teraz do tego dochodzi, że Rosja także militarnie jest kolosem na glinianych nogach. Jak ktoś złośliwie zauważył: Rosja powstała jako wasal Mongolii, a kończy jako wasal Chin - stwierdził.
Komentując relacjonowane przez media spotkania prezydentów ocenił, że "Putin we wtorek brzmiał płaczliwie, jak suplikant lekko zdesperowany".
To nie są dobre informacje dla Zachodu
Rosnąca dysproporcja sił i potencjału między Rosją i Chinami nie jest najlepszą wiadomością dla Zachodu. - Dla Europy i Zachodu dobrą perspektywą byłoby, gdyby Rosja - jak w latach 90. - zdecydowała się dołączyć do europejskiej cywilizacji. A teraz widać, że Putin, ze złości i obsesji na temat Zachodu oraz Stanów Zjednoczonych, gotów jest zwasalizować Rosję Chinom - uważa rozmówca Macieja Głogowskiego.
Ekspert przypomniał, że Chiny pod przywództwem Xi Jinpinga starają się narzucić światu swój porządek. - Podważyć ten, który do tej pory panował, czyli oparty przede wszystkim o prawa człowieka, poszanowanie reguł gry. Czyli cały porządek, który został ustanowiony po II wojnie światowej, którego nie przerwała nawet zimna wojna - tłumaczył.
Jasser podkreślił też, że Chiny tracą w oczach demokratycznego świata na tym, że stoją po stronie Rosji. Bo choć wojna w Ukrainie trwa od ponad roku, to nie osłabło wsparcie Zachodu dla walczących z Rosjanami Ukraińców. Prowadzi to do tego, że coraz więcej osób zaczyna postrzegać Chiny "jako zagrożenie".
'Wizyta Putina w Mariupolu to teatrzyk'. Ekspertka o 'wiosce putinowskiej'