advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Turecka opozycja w szoku. Co może zdecydować o tym, kto zostanie prezydentem? "On jest kingmakerem"

2 min. czytania
15.05.2023 08:50
Drugą turą zakończą się najprawdopodobniej wybory prezydenckie w Turcji. Według niepełnych danych prezydent Recep Tayyip Erdogan zdobył mniej niż 50 proc. głosów. Jak mówił reporter TOK FM Thomas Orchowski, na ulicach Stambułu świętowali jedynie zwolennicy urzędującego prezydenta. - Opozycjoniści są zszokowani, bo sondaże wskazywały, że to ich kandydat Kemal Kilicdaroglu wygra i to już w pierwszej turze - mówił autor podcastu "Niebezpieczne związki".
|
|
fot. Ali Unal / AP Photo

Po przeliczeniu głosów z ponad 98 proc. głosów w wyborach w Turcji urzędujący prezydent Recep Tayyip Erdogan prowadzi z wynikiem 49,35 proc. głosów. Opozycyjny kandydat Kemal Kilicdaroglu uzyskał do tej pory 45 proc., a trzeci w prezydenckim wyścigu Sinan Ogan ma poparcie na poziomie 5,22 proc.

Jak relacjonował w 'Pierwszym śniadaniu w TOK-u' przebywający w Turcji Thomas Orchowski, sztabowcy Kilicdaroglu i zwolennicy opozycji w Turcji są 'w lekkim szoku'. - Kiedy wracałem ze sztabu opozycji do domu, spotkałem tylko zwolenników Erdogana świętujących o wpół do trzeciej w nocy - mówił reporter Radia TOK FM w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Podkreślił, że przedwyborcze sondaże przewidywały bowiem inny scenariusz. - Opozycjoniści są zszokowani, bo sondaże wskazywały, że to ich kandydat Kemal Kilicdaroglu, nazywany 'tureckim Gandhim', wygra, i to już w pierwszej turze. A tu się okazuje, że Kilicdaroglu zdobywa poparcie w okolicach 45 proc. W sztabie z godziny na godzinę było coraz większe zaniepokojenie - relacjonował autor podcastu 'Niebezpieczne związki'.

Kto wygra wybory w Turcji? "On jest teraz kingmakerem"

Wiele wskazuje więc na to, że 28 maja odbędzie się druga tura wyborów. Jeśli do niej dojdzie, kluczowe stanie się przejęcie elektoratu - trzeciego w prezydenckim wyścigu - Ogana, nacjonalisty i przedstawiciela skrajnej prawicy. Polityk już stawia warunki.

- Zapowiedział, że zagłosuje na Kilicdaroglu, jeśli odetnie się on od HDP, czyli Demokratycznej Partii Ludów (lewicowej i prokurdyjskiej). Bo wiadomo, turecki nacjonalista nie dogada się z Kurdem. On jest teraz kingmakerem, panem sytuacji. I mówi: 'Panie Kemalu, ja na pana zagłosuje, ale proszę się odciąć od Kurdów' - tłumaczył Orchowski. Jak dodał, trudno przewidzieć, czy Kilicdaroglu się na to zdecyduje. - Wówczas straci głosy Kurdów, a to też znaczny elektorat - podkreślił.

Zdaniem reportera TOK FM języczkiem u wagi mogą być jednak także inne grupy wyborców. - Według mnie tym, co zaważy na wyniku drugiej tury wyborów, będzie to, który z kandydatów przekona młodzież. Pytanie też co zrobią kobiety - powiedział Orchowski.

Dziennikarz zaznaczył też, jak wielkim zainteresowaniem cieszą się wybory w Turcji. - Do urn po raz pierwszy poszło ponad sześć milionów ludzi. Niezależnie, kto wygra, będzie miał bardzo duży mandat społeczny, bo frekwencja wynosi mniej więcej 90 proc. - posumował rozmówca Piotra Maślaka.

Konkurencja i współpraca. Co łączy Turcję i Rosję?