Śmierć Prigożyna. Co zrobią jego współpracownicy? "Teraz przymierzają trumnę"
Prigożyn "zginął w wyniku działań zdrajców Rosji" - napisał w środę kanał na Telegramie powiązany z Grupą Wagnera, Grey Zone. Na to, że katastrofa samolotu, który rozbił się w obwodzie twerskim na zachodzie Rosji, to mógł nie być przypadek, wskazuje, choćby to, jak szybko pojawiły się informacje, że na jego pokładzie był Jewgienij Prigożyn, a także nagranie zdarzenia.
- No tak, przypadkowy pocisk, przypadkowy człowiek z kamerą, który znalazł się w miejscu, gdzie samolot spadał. Takich przypadków jest wiele w rosyjskiej polityce. Rosyjska polityka to czysty przypadek. Jest tak demokratyczna i przejrzysta, że przypadek odgrywa w niej rolę kluczową - komentował z ironią Zbigniew Parafianowicz, gość specjalnego programu Radia TOK FM.
Dziennikarz z "Dziennika Gazety Prawnej" podkreślił przy tym, że do informacji źródeł rosyjskich należy podchodzić z pewną dozą ostrożności. - W interesie Putina jest to, żeby ta informacja (o śmierci szefa Grupy Wagnera) jak najszybciej rozeszła się po Rosji, po świecie. A także pokazanie ciała Prigożyna. To byłby namacalny dowód, że zrobił coś w logice kryminalnej. I w tej logice Putin - póki co wygrał, zabijając Prigożyna - mówił rozmówca Agnieszki LIchnerowicz.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Dostali właśnie sygnał, że są chodzącymi trupami"
Parafianowicz ocenił, co może się teraz dziać z Grupą Wagnera. - Zobaczymy jeszcze, jak będzie wyglądała kwestia dowódców polowych, którzy byli po stronie Prigożyna. Co teraz zrobią. Bo dostając sygnał, że Prigożyn nie żyje, wiedzą, że oni też są w gruncie rzeczy chodzącymi trupami. Bo jest jasne, że nikt nie będzie ich teraz prosił o jakieś koalicje czy sojusze. Muszą podjąć decyzję, co zrobić, żeby tym żywym trupem jeszcze pobyć przez pewien czas. Oni teraz, jak to się mówi w Rosji, przymierzają trumnę. To jest projekcja tego, co się może z nimi stać - powiedział gość TOK FM.
Ale - jak zauważył dziennikarz- współpracownicy Prigożyna mogą zdecydować się na opór. Zaraz po ogłoszeniu informacji o katastrofie, w której mógł zginąć szef wagnerowców, w mediach społecznościowych pojawiły się zapowiedzi nowego marszu na Moskwę.
- Oczywiście Rosja jest imperium z tektury. I to jest druga tekturowa armia świata. Natomiast mimo wszystko w starciu z pozostałościami Grupy Wagnera te dysproporcje na niekorzyść komendantów polowych z Grupy Wagnera są oczywiste. Oni muszą teraz bardzo głęboko się zastanowić, czy nie warto pójść do spowiedzi - ocenił dziennikarz "DGP".