PiS przejeżdża prętem po klatce. Dlaczego Berlin nie reaguje? "Tam są inne problemy"
Niemiecka ministerka spraw wewnętrznych Nancy Faeser poinformowała w środę na konferencji o wprowadzeniu tymczasowych kontroli na granicach Niemiec z Polską i Czechami - jeszcze w tym tygodniu. - Chcemy zapobiegać działalności przemytniczej, a jednocześnie zapewnić, aby te kontrole miały jak najmniejszy wpływ na ruch graniczny - powiedziała. Ten ruch zapowiadał już wcześniej kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Oczywiście, rząd w Warszawie zareagował na te doniesienia ostro. - To, co teraz mówi kanclerz Niemiec, być może jest przygotowaniem pod scenariusz zamknięcia granicy; niech pan dowie się, jaka jest faktyczna sytuacja i nie wtrąca w polskie sprawy - powiedział w Kraśniku premier Mateusz Morawiecki.
Jak mówiła w TOK FM dr Maria Skóra z Instytutu Polityki Europejskiej w Berlinie, w Niemczech dużo mówi się o problemie migracji, choć w zupełnie innym tonie niż w Polsce, gdyż to kraj przyzwyczajony do multikulturowości. Retoryka rządu w Warszawie też nie robi na Niemcach wielkiego wrażenia. - Oczywiście, klip z Kaczyńskim dzwoniącym do Scholza zyskał uwagę, ale bardziej jako coś groteskowego, a nie temat wiodący - oceniła dr Skóra w "Światopodglądzie" Agnieszki Lichnerowicz.
Przypomniała, że Niemcy mają świadomość trwającej w Polsce kampanii wyborczej i tej retoryki rządu, a także istnienia jego propagandowych organów, takich jak TVP. - Niemcy przyjęły postawę wyczekującą. Nie wchodzą w zwarcie, tylko czekają na wynik wyborów. Berlinowi zależy, żeby mieć poważnego i godnego zaufania sąsiada, co obecnie nie jest specjalnie możliwe - wskazała.
Niezbyt poważnie podchodzą też do różnych wymiarów antyniemieckiej retoryki rządu. - Te akcenty, jak chociażby bieganie z flagą Niemiec po studiu telewizyjnym (Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu, próbował w ten sposób w TVP Info wręczyć rzeczony proporczyk posłowi Platformy Obywatelskiej Robertowi Kropiwnickiemu -red.) czy oskarżanie Berlina, to takie bardziej obszczekiwanie Niemiec - podkreślała ekspertka.
Łódzki Urząd Wojewódzki hakowany przez pośredników cudzoziemców. 'Nikt z tym nic nie robi'
Dodawała również, że Niemcy mają po prostu swoje i ważniejsze problemy. - W Berlinie jest świadomość, że te relacje są schłodzone. Panuje przekonanie i zrozumienie, że to burza w szklance wody i po prostu elementy kampanii wyborczej. Gospodarczo i w kontekście wymiany międzyludzkiej te relacje są dość udane - podsumowała gościni TOK FM.