Skrajna prawica blisko historycznego sukcesu. "Macron nie będzie mógł nic zrobić przez rok"
Francuzi zaczynają pierwszą turę wyborów parlamentarnych. Po raz pierwszy w historii sondaże wskazują na większe poparcie, bo aż 36,5 proc. dla skrajnej prawicy. Do przedterminowych wyborów dojść wcale nie musiało, ale prezydent Emmanuel Macron po wyborach do Parlamentu Europejskiego i dobrym wyniku skrajnej prawicy postanowił rozwiązać Zgromadzenie Narodowe. Dlaczego zdecydował się na taki krok i jak działa francuski system wyborczy? Dla Tokfm.pl wyjaśnił to dr hab. Lech Jamróz z Uniwersytetu w Białymstoku, zrzeszony w Polskim Towarzystwie Prawa Konstytucyjnego.
Pytanie może troszkę naiwne, ale jednak wciąż się zastanawiam, dlaczego Macron zdecydował się doprowadzić do wcześniejszych wyborów?
- Rozwiązanie parlamentu we Francji to tzw. uprawnienie własne prezydenta, które nie musi uzyskać zgody premiera, a jedynie opinię. Prawo do rozwiązania Zgromadzenia Narodowego jest ujęte w art. 12 Konstytucji V Republiki. Mechanizm ten odnosi się jednak wyłącznie do Zgromadzenia Narodowego (czyli pierwszej, niższej izby parlamentu francuskiego), Prezydent nie może rozwiązać Senatu. Zgodnie z tym przepisem Konstytucji Republiki przed podjęciem decyzji o rozwiązaniu Zgromadzenia Narodowego, prezydent zasięga opinii premiera i przewodniczących obu izb.
Skutkiem rozwiązania Zgromadzenia Narodowego są odbywające się najwcześniej dwudziestego, a najpóźniej czterdziestego dnia od tego momentu wybory, po których izba zbiera się z mocy prawa w drugi czwartek po ich dniu. Konstytucja zabrania prezydentowi ponownego rozwiązania parlamentu przed upływem roku od wyborów, a także w czasie stanu nadzwyczajnego.
Wcześniejsze wybory są postrzegane jako odwołanie się do woli wyborców, najczęściej w sytuacji sporu politycznego pomiędzy głową państwa a parlamentem. W tym przypadku można przyjąć, że impulsem do rozwiązania Zgromadzenia Narodowego był słaby wynik w wyborach do Parlamentu Europejskiego partii tworzących obecnie zaplecze rządu. Prezydent najprawdopodobniej chce w ten sposób wzmocnić swoją pozycję polityczną i wierzy w lepszy wynik popierających go ugrupowań w zbliżających się wyborach. W historii V Republiki mechanizm ten był rzadko stosowany (kilkukrotnie), a jeśli był, to był związany z wyjątkowymi okolicznościami, które można wiązać z tzw. przesileniem politycznym w samym parlamencie lub radykalną zmianą nastrojów politycznych w społeczeństwie, co pokazują np. wyniki wyborów prezydenckich.
To kogo tak naprawdę wybierają teraz Francuzi, głosują tylko na odpowiednik polskich posłów?
We Francji parlament jest dwuizbowy: Zgromadzenie Narodowe (tzw. izba niższa, odpowiednik naszego Sejmu) oraz Senat (tzw. izba wyższa, odpowiednik naszego Senatu). Artykuł 24 ust. 3 Konstytucji V Republiki przewiduje, że liczba deputowanych Zgromadzenia Narodowego nie może przekroczyć 577. Artykuł 24 ust. 4 Konstytucji V Republiki przewiduje, że liczba senatorów nie może przekroczyć 348.
Francuzi wybierać będą wyłącznie deputowanych do Zgromadzenia Narodowego, czyli izby pierwszej. Odpowiednik naszego Sejmu.
Prawo wybierania przysługuje wszystkim obywatelom francuskim mającym ukończone 18 lat, którzy korzystają z pełni praw cywilnych i politycznych. Bierne prawo wyborcze (czyli prawo bycie wybranym) przysługuje osobom, które ukończyły 23 lata. We Francji w wyborach do Zgromadzenia Narodowego obowiązuje system okręgów jednomandatowych, wyznaczanych w oparciu o zasadę równości materialnej.
A dlaczego Francuzi do urn idą dwa razy? Czym różni się system francuski od polskiego?
Francuski system wyborczy jest znacznie bardziej skomplikowany niż polski. Jest także zupełnie odmienny, z wielu powodów. Prawo wyborcze uregulowane jest częściowo w Konstytucji, ale przede wszystkim w Kodeksie Wyborczym i szeregu ustawach organicznych.
Wybory do Zgromadzenia Narodowego mają charakter powszechny, bezpośredni, równy, większościowy i odbywają się w głosowaniu tajnym. Zasadnicza różnica wynika właśnie z systemu podziału mandatów, tzn. tego, w jaki sposób wynik głosowania wyborców przekłada się na liczbę zdobytych mandatów.
We Francji mandat do Zgromadzenia Narodowego zdobywa kandydat, który uzyska bezwzględną większość ważnie oddanych głosów (czyli więcej niż połowę ważnie oddanych głosów w danym okręgu), które stanowią nie mniej niż 25 proc. uprawnionych do głosowania. Teoretycznie więc II tura wcale nie musi zaistnieć. Z praktyki jednak wynika, że to właśnie zasada większości bezwzględnej powoduje, że do wyłonienia wszystkich mandatów w wielu okręgach potrzeba jednak drugiego głosowania. Głosuje się w okręgach jednomandatowych. Takich we Francji jest aż 577. By dana partia mogła utworzyć rząd, musi wygrać w co najmniej w 289 okręgach wyborczych.
Gdy żaden z kandydatów nie uzyska bezwzględnej większości ważnie oddanych głosów, za tydzień odbywa się druga tura wyborów. W drugiej turze wyborów udział biorą kandydaci, którzy w pierwszej turze uzyskali co najmniej 12,5 proc. ważnie oddanych głosów. W drugiej turze mandat zdobywa kandydat z najlepszym wynikiem wyborczym.
Być może niewiele osób pamięta, że to rozwiązanie trochę podobne do słynnych wyborów parlamentarnych w Polsce w czerwcu 1989 r., w których - przypomnijmy - ówczesna ordynacja też przewidywała, że mandat poselski zdobywa kandydat, który uzyskał więcej niż 50 proc. głosów ważnych (w okręgach wielomandatowych). W rezultacie, w dniu 18 czerwca 1989 r. głosowano ponownie, by obsadzić brakujące blisko 300 mandatów poselskich i kilka senatorskich. Oczywiście każde kolejne wybory do Sejmu w Polsce (od 1991 do dziś) odbywały się już w systemie proporcjonalnego rozdziału mandatów, który wyklucza w ogóle II turę głosowania.
Na co wskazuje wynik pierwszej tury wyborów? Pokazuje pewne tendencje?
Wynik głosowania w wyborach w tzw. I turze oznacza dla wielu kandydatów zdobycie mandatu - jeśli otrzymali więcej niż połowę ważnie oddanych głosów w tym okręgu.
Wynik głosowania w I turze stanowi także wskaźnik poparcia dla partii uczestniczących w wyborach i może stanowić sugestię dla wyborców, w jaki sposób zachować się, kogo poprzeć w drugim głosowaniu. Może też być czynnikiem wspierającym frekwencję w II turze.
Druga tura wyborów jest więc nie tylko kluczowa. Pokazuje, kto przejmie władzę. Co jeśli ugrupowanie Macrona przegra z kretesem właśnie w drugiej turze?
W wyniku przeprowadzenia drugiego głosowania (tzw. II tura wyborów) wszystkie mandaty zostaną obsadzone. Znany jest rozkład sił politycznych w parlamencie i większość może utworzyć rząd.
W przypadku zwycięstwa ugrupować proprezydenckich albo przynajmniej takich, które skłonne są tworzyć zaplecze polityczne rządu wraz z prezydentem, to prezydent generalnie zachowa swój wpływ na skład rządu i jego funkcjonowanie. Natomiast, jeśli okaże się, że będzie to okres tzw. koabitacji (tj. prezydent reprezentuje odmienną opcję polityczną niż aktualna większość parlamentarna), wtedy to większość parlamentarna będzie miała decydujący wpływ na skład rządu (premiera oraz ministrów) i prowadzoną przez niego politykę. Krótko mówiąc: pozycja ustrojowa prezydenta będzie w takim układzie w praktyce istotnie osłabiona.
Co te wybory mogą zmienić we francuskiej polityce?
Po wyborach do parlamentu Europejskiego zwycięzcą we Francji okazało się skrajnie prawicowe i populistyczne
Rassemblement national (RN), czyli Front Narodowy z ponad 31 proc. głosów, a ugrupowania skupione wokół Prezydenta Emmanuela Macrona niemal 14 proc. Obecnie sondaże poparcia dla partii politycznych we Francji oraz dla prezydenta Emmanuela Macrona i jego ugrupowania - zdają się utrwalać ten kierunek, a duże szanse na zwycięstwo ma Rassemblement national (poparcie oscyluje wokół poziomu 35 -37 proc.).
Ważne jednak, by przypomnieć, że wiele będzie zależało od frekwencji wyborczej, która akurat w wyborach do Parlamentu Europejskiego we Francji trzy tygodnie temu tylko nieznacznie przekroczyła 50 proc. Ocenia się, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego najbardziej zmobilizowaną grupą byli wyborcy eurosceptyczni, co przełożyło się na wysokie poparcie dla Rassemblement national. Przy znaczeni wyższej frekwencji, która, wg dostępnych sondaży mogłaby osiągnąć nawet 70 proc., rozkład sił politycznych w nowym Zgromadzeniu Narodowym może być już inny, zwłaszcza że partie lewicowe zawiązały koalicję (Nouveau Front Populaire) i sondażowo, wyprzedzając koalicję ugrupowań skupionych wokół Emmanuela Macrona - zbliżają się do poziomu 30 proc., tj. jak się dziś wydaje - spodziewanego wyniku partii Rassemblement national. Gdyby tak się stało, to miałoby ono duże szanse na obsadę stanowiska premiera i składu rządu, a prezydent Macron, co najmniej przez rok - funkcjonowałby w warunkach koabitacji.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>