,
Obserwuj
Świat

Śmiertelne ofiary, ludzie na dachach i ewakuacja szpitala. Europa walczy z żywiołem

Koprz
3 min. czytania
14.09.2024 14:36
Wzrosła liczba ofiar śmiertelnych ulewnych deszczy w Rumunii. Dotknęły one osiem okręgów, a najbardziej okręg Gałacz na wschodzie kraju, nad Dunajem. Dramatyczna sytuacja jest w Czechach. Z kolei w stolicy Słowacji wprowadzono alarm trzeciego stopnia.
|
|
fot. Petr David Josek / AP Photo

W Rumunii zginęły cztery osoby, a 90 (jak dotąd) ewakuowano – pisze portal Digi24.ro, powołując się na komunikaty służb. W walce z powodzią pomagają strażacy z innych regionów, których wysłano do pomocy.

Z relacji mediów wynika, że z powodu wysokiego poziomu wody, który dochodzi do 1,7 metra, ludzie wchodzą na dachy budynków. Jedna z ofiar to mężczyzna, który był unieruchomiony w łóżku i nie zdołał się uratować.

To skutki cyklonu Boris, który dotarł również do Rumunii. Meteorolodzy zapowiadają dalsze ulewne deszcze i (dalszy) spadek temperatur do 10 stopni Celsjusza. W górach możliwe są opady śniegu.

Ewakuacja na Opolszczyźnie. Nie wszyscy słuchają zaleceń. 'To nie jest mądre'

Czerwony poziom zagrożenia powodziowego ogłoszono w okręgach Gałacz i Vaslui.

Rano w sobotę media informowały, że gwałtowne deszcze dotknęły osiem rumuńskich okręgów w różnych częściach kraju – Ardżesz, Bacau, Buzau, Gałacz, Hunedoara, Neamt, Valcea i Vrancea.

Z powodu ekstremalnej sytuacji pogodowej zamknięto 13 odcinków dróg krajowych i powiatowych – informuje Radio Europa Libera Romania.

Czechy: Ewakuacja 170 pacjentów szpitala w Brnie

W Czechach najtrudniejsza sytuacja jest w województwie morawsko-śląskim, a prognozy dla tego terenu są najgorsze - stwierdzono w sobotę po posiedzeniu centralnego sztabu kryzysowego.

Marszałek województwa morawsko-śląskiego Josef Bielica wprowadził w sobotę stan zagrożenia. Do takiego rozwiązania wzywali samorząd członkowie centralnego sztabu kryzysowego.

'Tylko to nas ratuje'. Burmistrz Kłodzka zdradza, jak miasto przygotowuje się na nadejście wielkiej fali

Wprowadzenie stanu zagrożenia pozwala władzom wydać np. zakaz wstępu czy też poruszania się osób w określonym miejscu lub obszarze. Rozwiązanie takie pozwala także na dysponowanie zapasami lub wezwaniem do pomocy wojska.

Szczególnie niebezpieczna sytuacja jest w regionach miejscowości Karniów i Opawa - dodał Hladik. Wezwał do ewakuacji najbardziej zagrożonych mieszkańców.

Sytuacja w innych regionach także jest poważna. W całym kraju najwyższe stany alarmowe są w 44 miejscach na około trzydziestu rzekach, potokach i stawach.

W Brnie na południu Moraw ewakuowano wszystkich 170 pacjentów szpitala "Braci Miłosiernych". Trafili do innych placówek w mieście i w regionie. Szpital położony jest  w południowej, najbardziej zagrożonej części Brna, ale bezpośrednim powodem nie jest zagrożenie związane ze wzrastającym poziomem wody w rzece Svratce, ale wybijająca kanalizacja, i podnoszący się poziom wód podziemnych, która zagrażają systemowi elektrycznemu szpitala, a tym samym urządzeniom ratującym i podtrzymującym życie.

W innym regionie Czech, w położonym w Karkonoszach kurorcie Szpindlerowy Młyn burmistrz miasta wezwał wszystkich przebywających tam gości do wyjazdu. Istnieje ryzyko, że płynąca tam Łaba wyleje ze swojego koryta, a droga prowadząca do centrum Czech będzie trudna do przejechania. Rzeka przekroczyła już stany alarmowe, jest na poziomie stwarzającym zagrożenie, a poziom jej wody rośnie.

Słowacja: Alarm trzeciego stopnia w Bratysławie

W słowackiej Bratysławie - w związku z pogarszającą się sytuacją hydrometeorologiczną w Austrii i podnoszeniem się poziomu wody w Dunaju - sztab kryzysowy zdecydował o wprowadzeniu od niedzieli rano trzeciego stopnia alarmu powodziowego. Oznacza to, że budowane będą specjalne zapory mające uniemożliwić wlewanie się wody do miasta.

Takie zapory już ustawione są wzdłuż rzeki Morawa na wysokości położonej w pobliżu Bratysławy miejscowości Dievin. Tam Morawa łączy się z Dunajem. Hydrolodzy przewidują, że Dunaj w Bratysławie może sięgnąć 910 cm, co oznacza przekroczenie stanu zagrożenia powodziowego.

Źródło: PAP