Ekspert ma "pretensje" do Zełenskiego. "Musimy odpowiedzieć fangą na fangi"
We wtorek 24 września prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski weźmie udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku, gdzie - jak zapowiedział - przedstawi prezydentowi Joe Bidenowi "plan zwycięstwa" Ukrainy z Rosją.
- Obwód kurski jest częścią tego planu - wyjaśnił Zełenski na konferencji prasowej, odnosząc się do trwającej od 6 sierpnia operacji wojsk swego kraju w tym regionie Rosji. - Drugi kierunek to strategiczne miejsce Ukrainy w infrastrukturze bezpieczeństwa świata. Trzeci kierunek to pakiet (w celu - przyp. red.) przymuszenia Rosji do zakończenia wojny drogą dyplomatyczną. I czwarty kierunek - gospodarczy - powiedział ukraiński prezydent.
Zaskakujący efekt wojny. 'Żołnierze wrzucają obrączki do bagien'
W ocenie Przemysława Iwańczyka, prowadzącego weekendowe wydanie "Poranka Radia TOK FM", w sytuacji, w której obecnie znajduje się Ukraina, mówienie o "planie zwycięstwa" jest co najmniej na wyrost. - To brzmi jak kuriozalna zapowiedź czegoś, co ma małe szanse na realizację - skomentował dziennikarz.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Odmiennego zdania jest dr Wiktor Sokała, ekspert do spraw bezpieczeństwa. W jego ocenie, plan opracowany przez Zełenskiego i jego ludzi - nawet jeżeli nierealistyczny - jest warty wysłuchania, ponieważ będzie stanowił przeciwwagę dla "absurdalnych" żądań wroga.
- Rosja i Chiny mówią: pokój tak, ale pod warunkiem, że bandyta zachowa skradzione portfele i jeszcze zostanie nagrodzony za napaść. A z drugiej strony mamy G7 ze Stanami Zjednoczonymi na czele, które trzymają kciuki za Ukrainę, potępiają rosyjską agresję i chcą doprowadzić do sytuacji przeciwnej. Więc nie mam problemu z tym, żeby wysłuchać planu Zełenskiego. Oczywiście ten plan niekoniecznie będzie zrealizowany w całości, bo w którymś punkcie Ukraińcy będą musieli ustąpić, ale żeby móc ustępować, trzeba wypracować zdrowy kompromis. Więc Zełenski musi to swoje maksymalistyczne stanowisko przedstawić - skomentował współpracownik Dziennika Gazety Prawnej i ekspert z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Burza po słowach wiceministra o Żołnierzach. 'Jednym wpisem załatwił tych z granicy'
Napięcia na linii Zełenski-Sikorski w Kijowie. "Nie docierało"
Od piątku 13 września po sieci krążą relacje ze spotkania Zełenskiego z szefem polskiej dyplomacji Radosławem Sikorskim oraz szefem MSZ Litwy Gabrieliusem Landsbergisem. Rozmowy miały przebiegać w trudnej atmosferze, a ukraiński prezydent miał zarzucać Polsce m.in. niedostateczną pomoc wojskową oraz słabe wsparcie Ukrainy w staraniach o dołączenie do Unii Europejskiej. Zełenski stwierdził także, że Polska powinna zdecydować się na zestrzelenie rosyjskich rakiet nawet w ukraińskiej przestrzeni powietrznej.
Ukraińcy muszą opuścić akademik. 'Ktoś nas nie chce'
"Sikorski przekonywał Zełenskiego, żeby załatwił sprawy historyczne z Polską teraz, bo zapłaci za nie mniejszą cenę, niż w czasie negocjacji akcesyjnych. Do Zełenskiego to nie docierało" - relacjonowała Onetowi osoba znająca szczegóły spotkania w Kijowie.
'To naprawdę fatalne'. Ekspertka załamuje ręce. 'Dudę trzeba uczyć, czego nie robić'
Według dr. Sokała roszczeniowa postawa Zełenskiego - jako głowy państwa od 2,5 roku ogarniętego pełnoskalową wojną - jest "psychologicznie zrozumiała". Mimo to - jak przyznał ekspert - ma on "pretensje" do ukraińskiej głowy państwa i jego współpracowników.
- Mam pretensje, że tej ręki wyciągniętej ze strony Polski nie doceniają. Traktują nas jak chłopca na posyłki Zachodu, a nie jako samodzielnego gracza. Ile w tym naszej winy, to inna kwestia, ale warto ich z tego leczyć. A to, co Radosław Sikorski dzisiaj robi, to jest próba leczenia - czy zręczna czy nie - to już inny temat. Musimy od czasu do czasu odpowiedzieć fangą na fangi, które lecą ze strony ukraińskiej. Natomiast trzymam kciuki za to, żeby nasza dyplomacja bardziej profesjonalnie, ale i asertywnie dawała Ukraińcom do zrozumienia, że nasza pomoc nie jest bezwarunkowa i że oczekujemy szacunku i zrozumienia dla naszych racji - mówił dr Wiktor Sokała w TOK FM.