advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Skrajna prawica bierze Austrię. "Herbert Kickl to potencjalny przyszły kanclerz"

mm
3 min. czytania
07.01.2025 12:30
- Austria pod rządami Herberta Kickla może stać się bardziej sceptyczna wobec sankcji nakładanych na Rosję - ocenił w "Pierwszym programie" Radia TOK FM Łukasz Ogrodnik z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Lider skrajnie prawicowej, eurosceptycznej i prorosyjskiej Austriackiej Partii Wolności podjął się misji utworzenia nowego rządu.
|
|
fot. JOE KLAMAR / East news

 

  • Szef skrajnie prawicowej, prorosyjskiej Austriackiej Partii Wolności podjął się misji utworzenia rządu
  • Jak ocenił w TOK FM Łukasz Ogrodnik, Herbert Kickl to potencjalny przyszły kanclerz
  • Według eksperta z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Austria pod jego rządami może stać się bardziej sceptyczna wobec sankcji nakładanych na Rosję

 

W poniedziałek prezydent Austrii Alexander Van der Bellen zlecił misję utworzenia nowego rządu Herbertowi Kicklowi, liderowi skrajnie prawicowej, eurosceptycznej, antyimigranckiej i prorosyjskiej Austriackiej Partii Wolności (FPOe). Uczynił to po weekendowym fiasku negocjacji koalicyjnych prowadzonych przez byłego już lidera Austriackiej Partii Ludowej (OeVP) Karla Nehammera.

Po południu Kickl poinformował w oświadczeniu dla mediów, że podjął się misji sformowania nowego rządu. Wolnościowcy mają rozpocząć negocjacje koalicyjne z konserwatywną Austriacką Partią Ludową (OeVP).

Herbert Kickl od 2021 r. sprawuje funkcję przewodniczącego FPOe. Ze względu na jego prorosyjskie poglądy i nacjonalistyczne deklaracje po wyborach parlamentarnych we wrześniu ubiegłego roku, liderzy wszystkich pozostałych ugrupowań kategorycznie sprzeciwili się wejściu w koalicję z FPOe w przypadku, gdyby szef tej partii miał zostać nowym kanclerzem.

- Herbert Kickl to nie jest nowa osoba w austriackiej polityce. Piastowała już rządowe urzędy, był m.in. Ministrem Spraw Wewnętrznych w poprzednim rządzie koalicji skrajnej prawicy. Wówczas niektóre państwa zachodnie ograniczały współpracę służb z Austrią - powiedział w 'Pierwszym programie' Radia TOK FM Łukasz Ogrodnik z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Herbert Kickl to potencjalny przyszły kanclerz, jeśli rozmowy okażą się sukcesem - dodał gość Wojciecha Muzala.

Eurosceptyczna polityka zagraniczna Austrii

Zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o politykę zagraniczną to ewentualne przejęcie władzy przez Kickla może m.in. przełożyć się na wsparcie Ukrainy. - Austria była wstrzemięźliwa, jeżeli chodzi o pomoc Ukrainie, ale w przeciwieństwie do Węgier, jest państwem, które transferuje broń innych państw zachodnich na Ukrainę. Jednak postulat skrajnej prawicy jest taki, żeby od tego odejść - powiedział ekspert.

W jego ocenie Austria pod ewentualnymi rządami Kickla jako kanclerza może stać się także krajem "bardziej sceptycznym" jeśli chodzi o nakładanie kolejnych sankcji na Rosję.

- I takim partnerem, z którym będzie nam jeszcze mniej po drodze, jeżeli chodzi przede wszystkim o politykę wschodnią, ale też partnerem bardziej eurosceptycznym. Chociaż prezydent Austrii Alexander Van der Bellen uspokaja, że jako głowa państwa będzie baczył, aby Austria nie stoczyła się na antyunijny kurs - powiedział gość Wojciecha Muzala.

W wyborach parlamentarnych w Austrii, które odbyły się 29 września ubiegłego roku, wygrała nacjonalistyczna i prorosyjska FPOe, która uzyskała 28,8 proc. głosów. Na drugim miejscu znalazła się rządząca dotychczas OeVP (26,3 proc.), a na kolejnych - SPOe (21,1 proc.), liberalna NEOS (Nowa Austria i Forum Liberalne; 9,2 proc.) oraz Zieloni (8,3 proc.).

Mimo zwycięstwa wolnościowców, prezydent Van der Bellen powierzył misję stworzenia nowego rządu dotychczasowemu kanclerzowi, Nehammerowi. Decyzję tę tłumaczył faktem, że chadecy i socjaldemokraci stanowczo wykluczyli wejście do gabinetu, na którego czele stałby lider FPOe. Ugrupowania te zarzucają tej partii ekstremizm, bliskie związki z Rosją, chęć ograniczenia roli kobiet w życiu publicznym czy posługiwanie się językiem, który pogłębia podziały społeczne - argumentował Van der Bellen.