Amerykańskie reakcje na słowa Zełenskiego. "Potrzebujemy prywatnego zaangażowania Ukraińców"
- Są pierwsze amerykańskie reakcje na wpis Wołodymyra Zełenskiego, w którym prezydent Ukrainy zapewnia o gotowości do 'pracy pod przywództwem Trumpa, aby osiągnąć trwały pokój';
- Wiceprezydent JD Vance wypowiedział się z rezerwą, zarzucając stronie ukraińskiej brak 'prywatnego zaangażowania';
- Bardziej optymistyczny jest republikański senator Lindsey Graham, który oświadczenie Zełenskiego ocenił jako krok w dobrą stronę;
- Z kolei senator Demokratów Richard Blumenthal z komisji spraw zagranicznych zamrożenie przez Trumpa pomocy wojskowej dla Ukrainy określił jako 'wymuszenie' i szantaż.
Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Ukraina ma swoją propozycję na zakończenie wojny z Rosją. Zaznaczył jednak, że Władimir Putin musi wypełnić pewne warunki. "Nikt z nas nie chce niekończącej się wojny. Ukraina jest gotowa usiąść do stołu negocjacyjnego tak szybko, jak to możliwe, aby przybliżyć trwały pokój. Nikt nie chce pokoju bardziej niż Ukraińcy. Mój zespół i ja jesteśmy gotowi pracować pod silnym przywództwem prezydenta Trumpa, aby osiągnąć trwały pokój" - napisał na platformie X prezydent Ukrainy. Wymienił też serię proponowanych kroków, które miałyby zostać podjęte przez obie strony, w tym zakaz ataków rakietowych przeciwko energetyce i innej infrastrukturze cywilnej.
JD Vance: Niepokoi nas brak prywatnego zaangażowania
Te słowa komentują amerykańscy politycy. Wiceprezydent JD Vance, który brał udział w ostrej wymianie zdań, do której doszło w piątek w Gabinecie Owalnym w Białym Domu, stwierdził, że publiczne deklaracje nie mają takiego znaczenia, jak to, co robią Ukraińcy, by konkretnie zaangażować się w pokojowe rozwiązanie.
- Potrzebujemy, aby Ukraińcy prywatnie przyszli do nas i powiedzieli: tego potrzebujemy. Tego chcemy. W ten sposób będziemy uczestniczyć w procesie zakończenia tego konfliktu. To jest najważniejsza rzecz, a brak prywatnego zaangażowania jest tym, co najbardziej nas niepokoi - stwierdził, odpowiadając na pytanie dziennikarki ukraińskiej służby Głosu Ameryki.
Zełenski ma plan na rozejm z Rosją. Gen. Różański: W Polsce musimy pamiętać o jednym
Vance stwierdził jednocześnie, że 'z pewnością' umowa dotycząca wydobywania ukraińskich złóż naturalnych może zostać zawarta, a także że prezydent Trump jest w nią nadal zaangażowany i jest to ważna część jego polityki.
- Po pierwsze, naród amerykański musi otrzymać jakąś rekompensatę za niewiarygodną inwestycję finansową, którą poczyniliśmy w tym kraju. Dużo pomocy, którą wysłali Europejczycy, nadeszło w formie pieniędzy, które są im spłacane. Cóż, to naprawdę śmieszne i szczerze mówiąc, obraza dla narodu amerykańskiego, że Europejczycy otrzymują lepszą ofertę niż naród amerykański - powiedział wiceprezydent.
Vance odrzucał przy tym sugestie, że Stany Zjednoczone wywierają presję w negocjacjach tylko na Ukrainę, a nie na Rosję. - Nadal mamy szereg sankcji nałożonych na Rosjan. Uważamy, że Rosjanie zmagają się gospodarczo z powodu tego konfliktu. Uważamy, że jest to w najlepszym interesie Rosji, ale także Ukrainy i Stanów Zjednoczonych, aby zakończyć ten konflikt. Więc wierzymy w wywieranie presji na wszystkich, aby powstrzymać zabijanie, ponieważ taka jest polityka prezydenta i to jest w najlepszym interesie narodu amerykańskiego - stwierdził.
Kuriozalne kulisy decyzji Trumpa? To on miał 'doradzić' prezydentowi USA
Graham: Krok w dobrym kierunku
Bardziej optymistyczny w swych ocenach był republikański senator Lindsey Graham, który jeszcze w piątek po awanturze w Gabinecie Owalnym twierdził, że Zełenski 'nie jest kimś, z kim Amerykanie chcą robić interesy', i sugerował, że powinien podać się do dymisji.
Dziś ten bliski sojusznik prezydenta Trumpa i od dawna jeden z liderów w kwestii wsparcia Ukrainy przyznał, że oświadczenie Zełenskiego w jego ocenie jest krokiem w dobrym kierunku. - Rozmawiałem z nim (Zełenskim) wczoraj i mam nadzieję, że to pozwoli nam przywrócić sprawę na właściwe tory - powiedział Graham.
Pytany przez PAP, czy sojusznicy Ameryki mają powody do zmartwienia z powodu próby wymuszania na Ukrainie ustępstw dotyczących jej suwerenności, Graham odparł, że nie 'postrzega tego w ten sposób'.
O swoim optymizmie po oświadczeniu Zełenskiego mówił PAP również szef senackiej komisji sił zbrojnych Roger Wicker, który również w przeszłości opowiadał się za wspieraniem Ukrainy. - To jest bardzo pozytywny krok. I myślę, że ludzie powinni teraz wziąć głęboki oddech i powstrzymać się od wypowiadania słów, które mogłyby zaszkodzić procesowi - powiedział polityk.
'Coś odrażającego. Co oni u licha robią?'
Inny republikański członek komisji, Kevin Cramer, ocenił, że 'nie wie, co się dzieje w kwestii negocjacji z Rosją', i wiele spraw w tej kwestii może toczyć się za kulisami, wobec czego nie chciałby powiedzieć czegoś, co by wpłynęło na ewentualne rozmowy. Powiedział też PAP, że nie ma nic dziwnego w tym, że 'hojność' Ameryki jest wykorzystywana jako karta przetargowa i że dotyczy to również zakupów broni przez sojuszników. Opowiedział się jednak za łatwiejszym dostępem europejskich państw do amerykańskiej technologii wojskowej.
Rosja gra na wycofanie wojsk USA z Europy? Ekspert przypomina dokument sprzed 28 lat
Mniej optymizmu co do dalszych losów Ukrainy wyraził z kolei senator Demokratów Richard Blumenthal z komisji spraw zagranicznych. Określił on w rozmowie z PAP zamrożenie wsparcia wojskowego dla Ukrainy jako 'wymuszenie' i szantaż.
- To jest coś odrażającego. Trump ustawia Ukrainę w pozycji słabości, a nie pozycji siły. By uzyskać pokój, Ukraina musi mieć silną pozycję negocjacyjną. Więc pytanie brzmi: co oni u licha robią? - powiedział polityk.