Co dalej z pontyfikatem Franciszka? Jest pewien paradoks. "Nowa sytuacja"
- Lekarze opiekujący się papieżem Franciszkiem w rzymskiej Poliklinice Gemelli potwierdzają lekką poprawę jego stanu - poinformowało we wtorek watykańskie biuro prasowe;
- Zaznaczono zarazem, że stan ten pozostaje złożony. W 26. dniu pobytu w szpitalu Franciszek kontynuował tlenoterapię;
- Jak zauważył wykładowca katolickiego Uniwersytetu Villanova w Pensylwanii w USA prof. Faggioli, 'Franciszek od prawie miesiąca jest papieżem ze szpitala, co jest sytuacją dość nadzwyczajną'.
Ponadto, jak wyjaśniono, lekarze wstrzymywali się do poniedziałku z przedstawianiem dalszych prognoz z powodu niestabilności związanej z obustronnym zapaleniem płuc. Gdy została osiągnięta stabilność, lekarze stwierdzili, że nie ma już bezpośredniego zagrożenia życia z powodu tej infekcji.
Nie wiadomo jeszcze, jak długo Franciszek pozostanie w Poliklinice. Lekarze uznali, że konieczne jest dalsze leczenie w warunkach szpitalnych.
Jak zauważył wykładowca katolickiego Uniwersytetu Villanova w Pensylwanii w USA prof. Faggioli, 'Franciszek od prawie miesiąca jest papieżem ze szpitala, co jest sytuacją dość nadzwyczajną'.
- Zazwyczaj hospitalizacje papieży nie trwały tak długo, z wyjątkiem traumatycznych wydarzeń za pontyfikatu Jana Pawła II - zauważył prof. Faggioli, wspominając zamach na polskiego papieża w 1981 roku, po którym przebywał on w Poliklinice Gemelli ponad trzy tygodnie. W 2005 roku, pod koniec życia, św. Jan Paweł II spędził w tym szpitalu 28 dni.
Włoski historyk i teolog dodał: 'Teraz trzeba poczekać na to, w jakim stanie Franciszek wyjdzie ze szpitala, jakie będzie mógł mieć kontakty z wiernymi, ze swoimi współpracownikami. Bo jego rola wymaga przecież licznych obowiązków. To oznacza między innymi codzienny kontakt z bardzo wieloma osobami. A my przecież nie wiemy, w jakim będzie stanie, co będzie mógł robić. To wszystko jest dość niepewne'.
'Ważny problem'
Zapytany o to, jak może zmienić się pontyfikat Franciszka i czy możliwa jest jego kontynuacja w nowej formule, prof. Faggioli odparł, że tego jeszcze nie wiemy, bo każdy papież pełni tę rolę na swój sposób. - Trzeba pamiętać, jak wiele obowiązków i zadań jest z tym związanych, a niektórych z nich nie da się uniknąć - zaznaczył.
- Zagranicznych podróży można uniknąć. To według mnie jest mniejszy problem. Problemem znacznie ważniejszym, zwłaszcza teraz, w Roku Świętym byłoby to, gdyby papież nie mógł regularnie spotykać się z biskupami przybywającymi do Watykanu z tradycyjną wizytą ad Limina, z nuncjuszami apostolskimi, ze swoimi współpracownikami z Kurii Rzymskiej. Nie wiemy jeszcze, jak będzie - stwierdził prof. Faggioli.
Wyraził opinię, że to może być początek nowej formy papiestwa, ale jego zdaniem jest jeszcze za wcześnie na to, by przewidywać, jak ona będzie wyglądała. - Te niewiadome - dodał - skłaniają do myślenia, jakie będą limity aktywności. To jest też jak powrót do czasów pandemii. Ta sytuacja skłania do stawiania pytań - powiedział.
Na pytanie o to, jaki wpływ będzie miała ta nowa sytuacja w Watykanie na Kościół powszechny i czy bardziej zjednoczy się wokół słabego papieża czy też będzie bardziej podzielony i zdezorientowany, prof. Faggioli odpowiedział: 'Nie sądzę, by zapanowało poczucie niepewności i dezorientacji'. - Przecież wierni i tak mają ograniczony kontakt z papieżem, przynajmniej ten bezpośredni. Ale ważne jest to, że papież musi być widoczny i by można było go słuchać, także za pośrednictwem mediów. Lecz nade wszystko musi być widoczny, bo takim stało się współczesne papiestwo - wyjaśnił.
Zbyt długie przygotowania do konklawe?
Historyk zauważył, że innym aspektem jest to, co może dziać się między biskupami, kardynałami, wśród duchowieństwa, ponieważ może to spowodować bardzo długie czy wręcz zbyt długie przygotowania do konklawe. - Taki rodzaj przedłużonego oczekiwania, które może trwać nawet lata, może mieć negatywny wpływ na spójność Kościoła - ocenił.
Taki stan oczekiwania - według naukowca - sprzyja tworzeniu grup i sojuszy, a to mogłoby być ryzykowne w sytuacji, gdyby papież zmuszony był pełnić swoją rolę w inny sposób i z tego powodu miałby mniejszą kontrolę nad elitą kościelną.
Historyk o paradoksie w związku z papieżem
W odpowiedzi na pytanie, czy Kościół potrzebuje obecnie bardzo aktywnego, pełnego sił papieża, czyli takiego jakim przez długi czas był Franciszek, prof. Faggioli stwierdził: 'Paradoksalnie papież, który jest mniej obecny, nie podróżuje, to mogłoby być coś pozytywnego'. - W katolicyzmie ostatnich 50 lat wszystko było bardzo skoncentrowane na papieżu: co robi, co mówi, praktycznie codziennie. Ta nowa sytuacja zmieniłaby znacznie system informowania na temat Kościoła, który obecnie jest tak skupiony na papieżu - dodał.
- Zobaczymy, czy mniejsza obecność papieża w informacjach religijnych przyniosłaby pozytywne rezultaty. Dzisiaj zaś jest tak, że gdy ktoś chce dowiedzieć się, co dzieje się w Kościele katolickim szukając w internecie natyka się przede wszystkim na wiadomości o papieżu. A to nie jest wszystko. To przyniosłoby zmianę tego, jak świat rozumie katolicyzm, także osoby niewierzące - powiedział prof. Faggioli. Dziś, jak zaznaczył naukowiec, Kościół jest identyfikowany z papieżem. - Przez stulecia, do XIX wieku tak nie było - zauważył.
Odnosząc się do spekulacji na temat możliwej rezygnacji Franciszka, prof. Faggioli podkreślił, że tylko papież może zdecydować w tej sprawie. - Tymczasem wydaje mi się, że do chwili obecnej panuje mądra ostrożność w unikaniu takich sugestii czy nakłanianiu papieża w kwestii, która należy tylko do jego dobrowolnej decyzji - oświadczył.
Posłuchaj podcastu: