,
Obserwuj
Świat

Co po rozmowach Putin-Trump? Rosja "bardzo sprytnie wrzuca szczura"

4 min. czytania
18.03.2025 19:45
- Widać dużą asymetrię co do przebiegu rozmowy i ustaleń. Putin w zasadzie bierze to, co chce. Natomiast opakowuje to w taki sposób, żeby dla Donalda Trumpa i Stanów Zjednoczonych przynajmniej pozornie było to strawne - skomentował w TOK FM dr Witold Sokała z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
|
|
fot. ALEXEY NIKOLSKY / ALEXEY NIKOLSKY/AFP/East News

 

  • Rozmowa Donalda Trumpa i Władimira Putina trwała ponad półtorej godziny; według źródła stacji NBC News w Białym Domu;
  • Jak podał Biały Dom, Trump uzgodnił z Putinem zawieszenie broni dotyczące energetyki i infrastruktury;
  • Kreml poinformował z kolei, że Putin zgodził się na wstrzymanie ostrzału infrastruktury energetycznej na 30 dni;
  • Jak mówił w TOK FM dr Witold Sokała, widać dużą asymetrię już po szczątkowych jeszcze informacjach co do przebiegu rozmowy i ustaleń. "Putin w zasadzie bierze to, co chce" - ocenił;
  • Dodał, że prezydent Rosji "bardzo sprytnie wrzuca szczura w relacje transatlantyckie". "Teraz mamy sytuację, że Trump udaje, że deszcz pada w sytuacji, kiedy Stanom Zjednoczonym Putin pluje w twarz. Jednocześnie podejmuje się roli tego, który na reszcie Zachodu, czyli na Europie wymusi wstrzymanie pomocy dla Ukrainy, bo zobowiązał się wobec Putina" - dodał publicysta "Dziennika Gazety Prawnej" i wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

 

Donald Trump i Władimir Putin zgodzili się, że działania na rzecz pokoju na Ukrainie rozpoczną się od zawieszenia broni dotyczącego energetyki i infrastruktury, oraz rozpoczęcia na Bliskim Wschodzie negocjacji w sprawie dalszych kroków - ogłosił Biały Dom. Jak poinformował z kolei Kreml, Putin zgodził się na wstrzymanie ostrzału infrastruktury energetycznej na 30 dni. Przy czym, jako warunek zawieszenia broni podał niedozbrajanie Ukrainy. Komunikat Kremla mówi też o wstrzymaniu mobilizacji w Ukrainie.

- Widać dużą asymetrię już po szczątkowych jeszcze informacjach co do przebiegu rozmowy i ustaleń. Putin w zasadzie bierze to, co chce. Natomiast opakowuje to w taki sposób, żeby dla Donalda Trumpa i Stanów Zjednoczonych przynajmniej pozornie było to strawne - skomentował w TOK FM dr Witold Sokała, publicysta "Dziennika Gazety Prawnej" i wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Ocenił przy tym, że zawieszenie ataków na infrastrukturę energetyczną jest faktycznie w interesie Rosji, bo ukraińskie rakiety dalekiego zasięgu i drony "dosyć boleśnie demolują rosyjską infrastrukturę energetyczną". - W sprawach morskich to już będziemy rozmawiać, to nie od razu. A w ogóle warunkiem jest to, żeby Zachód zaprzestał dozbrajania Ukrainy, czyli najkrócej mówiąc, Putin korzysta z tych rozmów, żeby rękami Donalda Trumpa wymusić faktyczną kapitulację Ukrainy - dopowiedział.

"Putin bardzo sprytnie wrzuca szczura w relacje transatlantyckie"

Po rozmowach Putin-Trump w grę wchodzić ma także wymiana 175 jeńców wojennych. W ocenie gościa TOK FM to "stosunkowo niewielka liczba". - Gest, żeby pokazać światu humanitarne podejście i nastawienie Władimira Putina, ale strategicznego znaczenia to nie ma - dopowiedział w rozmowie z Adamem Ozgą.

Zdaniem dr. Witolda Sokały dużo bardziej niepokojąca niż same komunikaty jest reakcja amerykańska. Wskazuje ona, jak mówił, że Donald Trump albo udaje, albo naprawdę kupuje cyniczną grę Putina. - W komunikacie amerykańskim znalazło się szokujące stwierdzenie, że przywódcy zgodzili się, że wojna w ogóle nie powinna wybuchnąć wtedy, kiedy już bez wojny Ukraińcy i Zachód by skapitulowali. To Himalaje hipokryzji - podkreślił.

Zastrzegł, że mówi Ukraińcy i Zachód, bo to w co gra Putin, oznacza kapitulację nie tylko Ukrainy. - On bardzo sprytnie wrzuca, tutaj przepraszam za dosadność, szczura w relacje transatlantyckie. Teraz mamy sytuację, że Trump udaje, że deszcz pada w sytuacji, kiedy Stanom Zjednoczonym Putin pluje w twarz. Jednocześnie podejmuje się roli tego, który na reszcie Zachodu, czyli na Europie wymusi wstrzymanie pomocy dla Ukrainy, bo zobowiązał się wobec Putina - wskazał. Podkreślił przy tym, że to potencjalny konflikt na linii główne stolice europejskie - Stany Zjednoczone, a "Putin będzie tylko zacierał ręce". Jednocześnie, jak dodał, spowoduje to, że "Rosjanie będą cisnąć dalej", pokazując Trumpowi kolejne potencjalne nagrody. Teraz, wskazał, obiecują prawdopodobnie pośrednictwo w naciskach na Iran.

- Przy okazji w komunikatach pojawiły się takie sformułowania, że strony będą działać na rzecz nierozprzestrzeniania broni strategicznej. Co to oznacza? Prawdopodobnie to, że Putin obiecuje, że nie przekaże technologii jądrowych Iranowi i nie przyspieszy ich programu nuklearnego. Natomiast Trump ma przeciwdziałać dozbrajaniu się w broń jądrową zaniepokojonych Europejczyków. Znowu korzyść tylko dla Putina - podkreślił.

Trump da Putinowi Krym? Może być jeszcze gorzej. 'Polowanie wszystkich na wszystkich'

"Wygląda jak przykrycie klęski dyplomatycznej Donalda Trumpa"

Zdaniem gościa TOK360 nie bez znaczenia jest także fakt, że dziś w Stanach Zjednoczonych ogłoszono, że zostaną ujawnione ogromne ilości akt dotyczących zabójstwa Johna F. Kennedy'ego i Martina Luthera Kinga Jr. - To wygląda jak przykrycie klęski dyplomatycznej Donalda Trumpa w kontaktach z Putinem. Idę o zakład, że kiedy w Stanach Zjednoczonych będzie już wieczór, to kwestia zabójstw polityków w latach 60. będzie ciekawsza na czołówkach niż rozmowa z Putinem - podkreślił.

- Co w tej sytuacji może zrobić Ukraina? Wołodymyr Zełenski na razie milczy - chciał też wiedzieć prowadzący.

- Jak na razie czeka na szczegóły rozmów, konkretne decyzje i wymagania amerykańskie, które popłyną pewnie do Kijowa kanałami dyplomatycznymi. Natomiast i Kijów, i stolice europejskie muszą pilnie postanowić, co w tej sprawie zrobić. Rozsądnym strategicznie rozwiązaniem byłoby tak naprawdę zwarcie szeregów i działanie dalej bez Stanów Zjednoczonych; w oczekiwaniu aż te otrzeźwieją - skwitował w TOK FM.