,
Obserwuj
Świat

Mają fabrykę tramwajów, ale kupili używane z Niemiec. "Wyzwaniem może być dostępność niektórych części"

Błażej Grygiel
3 min. czytania
09.01.2025 11:19
Poznańskie MPK kupiło 24 używane tramwaje z Niemiec. Decyzja przewoźnika wywołała spore emocje po prawej stronie sceny politycznej, która ostro skrytykowała zakup trzydziestoletnich maszyn nazywając je w social mediach "niemieckim złomem". Miasto i eksperci bronią pomysłu, wskazując na atrakcyjną cenę, dobry stan techniczny i cechy użytkowe tych pojazdów.
|
|
fot. Maciej Szefer, TOK FM

 

  • Decyzja poznańskiego MPK, które kupiło 24 używane tramwaje z Niemiec, wywołała spore emocje;
  • Jak powiedział TOK FM wiceprezydent Mariusz Wiśniewski, używane pojazdy to uzupełnienie obecnej floty. Pozwolą one na wyłączenie z użytku starszych pojazdów;
  • Poznański radny PiS Zbigniew Czerwiński otwarcie nie krytykuje decyzji przewoźnika, ale wskazuje na wyzwanie, jakim może być dostępność i ceny niektórych części.

 

Przez lokalne media i social media przetoczyła się dyskusja poświęcona temu czy wypada kupować trzydziestoletnie maszyny z Niemiec i czy to ujma na honorze miasta, które ma przecież swoją fabrykę tramwajów. Zarzuty nie pozostały bez reakcji miasta i ekspertów, którzy wyliczyli, dlaczego warto sprowadzić pojazdy z niemieckiego Bonn.

- Używane pojazdy kupowane przez MPK Poznań to uzupełnienie obecnej floty - zaznacza w rozmowie z TOK FM wiceprezydent Mariusz Wiśniewski. - Miejski przewoźnik zamówił niedawno w Modertransie zakup kolejnych 30 nowoczesnych tramwajów niskopodłogowych i dwukierunkowych typu Moderus Gamma, a ich kupno jest możliwe dzięki środkom z KPO. Zostały one zamówione z wyprzedzeniem dzięki czemu kosztują po 9 mln złotych za sztukę, a dziś kosztowałyby być może nawet 15 milionów złotych za jeden pojazd.

Z niemieckiego Bonn do Poznania

Wiceprezydent Poznania, pytany po co MPK 24 tramwaje z Niemiec wskazuje, że pozwolą one na wyłączenie z użytku starszych pojazdów na poznańskich torach typu 105N, które mają wysoką podłogę i wymagają gruntownych napraw.

- Mamy ich 30. Gruntowna naprawa jednego składu kosztowałaby 5 milionów złotych i w kontekście możliwości, które się pojawiły, po prostu by się nie opłacała - wyjaśnia Wiśniewski.

Dlatego do Poznania przyjadą maszyny z niemieckiego Bonn, które w latach 2015/16 przeszły gruntowne moderniacje. Wagony pochodzą z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych i mają w 75 proc. obniżoną podłogę. - Są nam potrzebne na czas remontów i uruchamiania kolejnych tras, które nie kończą się pętlami. Przypomnę tylko, że pojazdy z Bonn są dwukierunkowe, a do Poznania przyjadą z pakietem części zamiennych - wskazuje wiceprezydent.

Niemieckie tramwaje okiem polskiego eksperta

Do dyskusji o "bimbach" (tak w Poznaniu mówi się na tramwaje) przyłączył się też ekspert do spraw transportu, doktor Michał Beim, który wyliczył wstępne koszty pozyskania używanych pojazdów.

- Cena 2,2 mln EUR za około 24 pojazdy (bazuję na informacjach medialnych) nie jest wygórowana - pół miliona złotych za pojazd. Nowy tramwaj niskopodłogowy to obecnie ok. 15 mln zł (patrz przetarg MPK Kraków). Zakładając trzydziestoletnią amortyzację, to ok. pół miliona rocznie. Tramwaje projektuje się na ok. 30 lat, choć jeżdżą zazwyczaj 40-50 lat. Czyli zakup używanego tramwaju z Bonn jest równowartością rocznej amortyzacji nowego pojazdu. Zakładając koszty dostosowania (malowanie w poznańskie barwy, kasowniki, systemy sterowania świateł, informacja pasażerska, odświeżenie wnętrza), to taki zakup już po trzech latach w pełni się zwraca, choć zapewne posłuży mieszkańcom Poznania ponad dekadę - wylicza ekspert. - Maszyny z Bonn są dekadę młodsze niż najstarsze tramwaje Konstal serii 105N, będące wciąż w ruchu - dodaje doktor Beim.

Zgodnie z zawartą umową, tramwaje z Bonn będą dostarczane do Poznania przez poznańskie MPK sukcesywnie, w partiach, jeszcze w tym roku. Proces przystosowania każdego z nich do poznańskich realiów szacowany jest na kilka miesięcy.

Wyzwania okiem radnego PiS

Poznański radny PiS Zbigniew Czerwiński otwarcie nie krytykuje decyzji przewoźnika. W rozmowie z TOK FM wskazuje, że wyzwaniem może być jednak serwis trzydziestoletnich pojazdów i ich obsługa przez motorniczych. - Na pewno wymagają one szczegółowej wiedzy, zarówno od strony technicznej, jak i z perspektywy motorniczej czy motorniczego. Tu trzeba będzie zwrócić szczególną uwagę na dokładne szkolenia. Sporym wyzwaniem może być także dostępność i ceny niektórych części - wylicza Czerwiński. - Mam jednak nadzieję, że będą to pojazdy używane głównie na czas remontów i sytuacji awaryjnych. W takiej sytuacji ich zakup faktycznie może mieć sens - precyzuje radny.

Znany sędzia z Poznania zapytał o neosędziów. Polska czeka na ważną decyzję TSUE

Po dostarczeniu do Poznania nowych dwukierunkowych tramwajów z Modertransu i maszyn z Niemiec, wszystkie pojazdy MPK kursujące po Poznaniu będą miały obniżoną podłogę.