"Bicie, wyzwiska i groźby". "Przerażający obraz" sytuacji dzieci na granicy
Jak mówiła w TOK FM Joanna Sarnecka z Grupy Granica, nastoletnie osoby migranckie często podróżują samodzielnie. Mają 14, 15, 16 lat i znajdują się w opresji, która jest wynikiem sytuacji po białoruskiej lub polskiej stronie oraz konsekwencją pushbackowania na Białoruś. - Są w lesie, pozbawieni pomocy - mówiła aktywistka.
- Czy dzieci są lepiej traktowane? - pytał prowadzący Wojciech Muzal.
- Niestety nie. Szczególnie jeśli mówimy o nastolatkach - odpowiedziała gościni 'Pierwszego programu'. - To mechanizm psychologiczny. Jak mówiła aktywistka, ogólnie w Polsce panuje straszny rasizm, a osoby migranckie są traktowane nieludzko. Gdy spotkamy w lesie białą osobę, udzielamy jej przecież pomocy. - Te osoby nigdy nie mogą przeżywać dzieciństwa. Nie są pod specjalną ochroną - stwierdziła.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Sarnecka opowiadała o spotkaniu dziewcząt z Somalii. - Były narażone na okropną przemoc podczas pushbacków: bicie, psikanie gazem pieprzowym, wyzwiska i groźby, że zostaną zabite, jeśli jeszcze raz je spotkają. Mówię o naszej stronie granicy - podkreśliła aktywistka. - Nie o tym, co dzieje się na Białorusi, bo mamy szczątkowe informacje, ale one dają przerażający obraz - dodała.
- Pamiętam trzech chłopców z Syrii, którzy spędzili całą zimę w lesie. Ich stan fizyczny i psychiczny był bardzo zły - opowiadała gościni. Jeden z nich, jak wspomina, wziął na siebie rolę ojca młodszych towarzyszy.
'Prawa dziecka muszą być przestrzegane'
Czego Grupa Granica oczekuje od rządzących? - Przede wszystkim przestrzegania prawa. Pushbacki są nielegalne, łamią prawo lokalne i międzynarodowe. To nieludzkie traktowanie - mówiła Sarnecka.
Zdaniem aktywistki, rolą Straży Granicznej nie jest zastanawianie się, czy ktoś wnioskujący o ochronę międzynarodową, naprawdę o tę ochronę chce się ubiegać. - A na pewno zadaniem Straży Granicznej nie jest zmuszać te osoby do rezygnacji, także siłą i biciem. Trzeba przyjmować te wnioski, jeśli osoby je deklarują - podkreśliła.
- Prawa dziecka absolutnie muszą być przestrzegane. Musimy zwrócić uwagę na poziom rasizmu, który sprawia, że przestajemy w dziecku widzieć dziecko, a zaczynamy widzieć wroga, bandytę. Taką narrację prowadzą politycy - mówiła Sarnecka.
Niedawno Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej zwróciła uwagę, że Polska jest jednym z krajów, w których naruszenia praw człowieka na granicach nie są badane.
Większość dochodzeń zostaje zamknięta na etapie przedprocesowym. Zamyka je albo policja na wczesnym etapie śledztwa, albo prokurator, który uzna, że nie ma wystarczających dowodów, aby postawić akt oskarżenia i przekazać sprawę sędziemu