,
Obserwuj
Świat

Trump funduje Europie "nieustanny rollercoaster". "Sięga po to, co jest sprawdzone, czyli groźby"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
18.01.2026 11:29

- Trump chce pokazać siłę. Chce pokazać jak jednoosobowo decyduje o losach świata - tak naciski prezydenta USA na Europę ws. Grenlandii komentował w TOK FM amerykanista prof. Krzysztof Wasilewski. 

Donald Trump
Donald Trump
fot. Andrew Caballero-Reynolds/AFP/East News
  • W niedziele unijni abasadorowie spotkają się, by dyskutować o groźbach Donalda Trumpa ws. nałożenia ceł na osiem europejskich państw;
  • W ten sposób amerykański prezydent wywiera naciski na Unię Europejską, bo chce "dostać" należącą do Danii Grenlandię; 
  • - Myślę, że amerykańska administracja zakopała się w swoich postulatach i nie wie, co z tym zrobić - tak sprawę komentował w TOK FM amerykanista prof. Krzysztof Wasilewski.

W sobotę prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że nałoży na Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Holandię, Finlandię i Wielką Brytanię 10 proc. cła za ich postawę wobec Grenlandii. W czerwcu cła mają wzrosnąć do 25 proc. Mają obowiązywać do chwili uzgodnienia umowy "całkowitego i totalnego zakupu Grenlandii". O ostatnich groźbach Trumpa mają dyskutować w niedziele unijni ambasadorowie na nadzwyczajnym spotkaniu. 

- Trump chce pokazać swoją siłę. Jego dotychczasowe słowa, sugestie czy zachęty dotyczące Grenlandii nie pomogły, więc sięga po to, co już jest sprawdzone, czyli groźby - tak w TOK FM zapowiedź amerykańskiego prezydenta ws. nałożenia ceł na europejskie kraje, komentował prof. Krzysztof Wasilewski, amerykanista z Politechniki Koszalińskiej. Jak dodał, Donald Trump liczy, że w ten sposób osiągnie przewagę w negocjacjach, które przecież wciąż się toczą.

- Wiemy, Trump jest politykiem nieprzewidywalnym. Pokazuje, jak bardzo jednoosobowo decyduje o losach świata. Działa często nie tylko wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale też wbrew własnej bazie wyborczej - stwierdził amerykanista. 

Zdaniem gościa "Poranka TOK FM-Weekend" niewątpliwe osiągnięciem prezydenta USA jest to, że udało mu się wprowadzić chaos w stosunki euroatlantyckie. - We wtorek mija rok od zaprzysiężenia Trumpa na drugą kadencję. Widzimy, że ten czas to nieustanny rollercoaster, a sam prezydent USA robi wszystko, żeby te wagoniki jak najszybciej się poruszały - zaznaczył. 

W ocenie eksperta patrząc na reakcję polityków w Kongresie widać wyraźnie, że Trump wcale nie ma poparcia, jakiego oczekiwał, a cała eskapada grenlandzka jest jego indywidualnym pomysłem. 

- Trudno przewidzieć, co będzie z tym dalej. Nie jest to korzystne ani z punktu widzenia jedności NATO, ani interesów europejskich. Jest to też niekorzystne bezpośrednio dla Polski, bo takie groźby rzucane w kierunku państw sojuszniczych nie mogą niczego dobrego oznaczać - wyjaśnił prof. Wasilewski. 

Gość TOK FM podkreślił, że ten spór wywołany jest bezpodstawnie. Stany Zjednoczone zgodnie z umową podpisaną z Danią z roku 1951 mają pełne prawo do wykorzystywania Grenlandii dla swoich celów militarnych, a Kopenhaga gotowa jest do rozmów ws. wydobycia przez Amerykanów metali ziem rzadkich. Wasilewski podkreślił, że nie ma przeciwwskazań, by wykorzystać umowy, które już istnieją do osiągnięcia celów, o których Donald Trump mówi.

Jednocześnie, jak podkreślił ekspert, w strategii bezpieczeństwa opublikowanej w grudniu ani Chiny, ani Rosja nie występują jako państwa wrogie dla Stanów Zjednoczonych, a tymczasem Trump mówi, że te dwa kraje mogą przejąć kontrolę nad Grenlandią. Z drugiej strony, kiedy państwa europejskie wysyłają swoich żołnierzy na Grenlandię, żeby właśnie temu przeciwdziałać, Trump straszy ich nałożeniem wysokich ceł. 

- Myślę, że administracja amerykańska się zakopała w swoich postulatach i hasłach i nie do końca wie, co ma robić, a konsekwencje tego wszyscy odczuwamy - podsumował rozmówca Wojciecha Muzala. 

Źródło: TOK FM/ Fot. ANDREW CABALLERO-REYNOLDS / AFP/ East News