Uwolnienie więźniów politycznych przez Białoruś. To "jest bardzo dobra wiadomość"
Z perspektywy ludzkiej to jest bardzo dobra wiadomość - tak, o uwolnieniu przez Białoruś kolejnej grupy więźniów politycznych, mówił w "TOK FM" Michał Kacewicz z Telewizji Biełsat. Zwrócił jednak uwagę, że z perspektywy politycznej i geopolitycznej nie ma się z czego cieszyć. - To jest przekaz także dla innych podobnych (reżimów - przyp. red.), że opłaca się trzymanie więźniów politycznych jako zakładników - powiedział.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zdecydowało o uwolnienie więźniów politycznych przez Białoruś?
- Czy jest szansa na uwolnienie Andrzeja Poczobuta przez białoruski reżim?
W sobotę białoruskie władze poinformowały o uwolnieniu 123 więźniów politycznych z różnych państw w ramach umowy ze Stanami Zjednoczonymi, wśród osób, które w sobotę zostały uwolnione znaleźli się: obywatel Polski Roman Gałuza, białoruska opozycjonistka Maryja Kalesnikawa i laureat Pokojowej Nagrody Nobla Aleś Bialacki. Nie ma wśród nich Andrzeja Poczobuta.
Przed informacją o uwolnieniu więźniów białoruskie media przekazały, że Stany Zjednoczone zniosą sankcję na potas z Białorusi. Agencja Reutera podkreśliła, że sól potasu jest kluczowym składnikiem nawozów, a Białoruś jest jej wiodącym producentem. Jej surowce należą do największych na świecie.
Michał Kacewicz z Telewizji Biełsat wskazał, że nie znamy szczegółów negocjacji, bo "przebiegały one głównie między Stanami Zjednoczonymi, a władzami białoruskimi". - Kluczowe były zapewne cały czas kładzione na stół przez Amerykanów obietnice sukcesywnego zdejmowania sankcji. A w przypadku obecnego uwolnienia więźniów politycznych widzimy, że znaczenia miało zachęcenie zdjęciem sankcji na potas, który jest bardzo ważny dla białoruskiej gospodarki - powiedział w "TOK FM" Kacewicz.
Ocenił, że "jest to wyciągnięcie ręki w kierunku reżimu i zapewnienie mu przetrwania ekonomicznego". - Umożliwieniem mu w pewnym sensie uniezależnienia się delikatnie od takiej narzuconej współpracy z Rosją, więc jest to korzystne dla reżimu białoruskiego. To jest podarowanie mu pewnej szansy. Z tej perspektywy nie jest to dobra wiadomość - powiedział.
Według Kacewicza, z punktu widzenia geopolitycznego nie ma się z czego cieszyć, bowiem doszło do negocjacji z reżimem, który "stosuje metody tak naprawdę terrorystyczne, bierze zakładników". - To jest przekaz także dla innych podobnych (reżimów - przyp. red.), że opłaca się trzymanie więźniów politycznych jako zakładników - dodał.
Kacewicz podkreślił, że z perspektywy ludzkiej uwolnienie więźniów to "bardzo dobra wiadomość". - Wczoraj rozmawiałem z jednym z byłych więźniów politycznych, który spędził dwa lata w kolonii karnej i usłyszałem straszne rzeczy, które się tam dzieją, więc to jest świetna rzecz dla całego grona zwolnionych ludzi, którzy przeżywali strasznych męczarnie w białoruskich koloniach karnych, więzieniach - powiedział Kacewicz.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w mijającym tygodniu. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Proces Brauna, przesłuchanie Rydzyka i awantura w NBP. Nadal myślisz, że jesteś na bieżąco? QUIZ
Gość "TOK FM" wskazał, że Polska "zagrała trochę wbrew pewnej naturze negocjacyjnej". - My zdjęliśmy ograniczenia na granicy wcześniej, oczywiście to przez nasze władze tłumaczono, że to nie jest związane z negocjacjami, o uwolnienie więźniów politycznych, ale wiadomo, że dla białoruskiego reżimu przekaz był dość oczywisty - dodał.
Jak wyjaśnił, granica ma bardzo ważne znaczenie gospodarcze dla białoruskiego reżimu. - Czekamy na jakiś ruch ze strony Mińska, tego ruchu, który jest najbardziej oczekiwany w Polsce, czyli uwolnienia Andrzeja Poczobuta, niestety nie ma. Widać, że z nami akurat reżim w Mińsku zamierza targować się jeszcze dalej - powiedział.
Źródło: TOK FM, PAP