,
Obserwuj
Świat

"Zwykle nieumundurowani, ale bezwzględni". Jak działa amerykańskie "gestapo"?

Jakub Janiszewski
2 min. czytania
22.10.2025 20:51

O przedstawicielach ICE (Immigration and Customs Enforcement), czyli amerykańskim odpowiedniku naszej straży granicznej, moi znajomi mieszkający w Nowym Jorku mówią per "gestapo". Hasło mocne, pewnie nie do obrony w żadnym sądzie, ale dające wyobrażenie o skali lęku, jaką ta służba budzi. Bo faktycznie sieje grozę, a wielu twierdzi, że jest właśnie po to, by ją siać - mówił Jakub Janiszewski w "Dłuższej rozmowie" w TOK FM.

fot. Jenny Kane/Associated Press/East News

Dlaczego Latynosi boją się ICE?

Latynoskie opiekunki do dzieci boją się podjechać pod szkoły, z których powinny te dzieciaki odbierać, bo pod szkołami stoi ICE (Immigration and Customs Enforcement). A latynoscy spece od remontów zniknęli spod Home Depot - czyli sklepu z materiałami budowlanymi - bo boją się, że i tam czyhają agencji ICE. Zwykle nieumundurowani, ale bezwzględni.

Ci, których pobyt jest nieuregulowany, trafiają od razu do miejsc detencji - czyli po prostu do aresztów - w których czekają na wydalenie z kraju.

To czekanie też swoje zajmuje - czasem trwa parę tygodni. W jednym z przypadków opisanych przez amerykańską prasę - przed ostatecznym wydaleniem z kraju służby migracyjne kilka razy zmieniały miejsce zatrzymania, przenosząc je ze wschodniego wybrzeża na południe, potem do centrum, a potem znowu na południe, zanim ostatecznie doszło do wywiezienia. Nic dziwnego, że o całej procedurze mówi się, że i droga, i nieefektywna. Za to prosta i brutalna.

Ale to są Stany Zjednoczone epoki Donalda Trumpa. Możemy powiedzieć - zwariowali, to nie o nas.

Deportacja stała się karą?

Niestety, coraz wyraźniej widać, że o nas też. W tym roku liczba deportacji przekroczyła 1100. I nie chodzi nawet o to, że w ogóle się wydarzyły - chodzi o przesłanki, o tryb podejmowania decyzji. O jej podstawy prawne. I o to, czy deportacja - choć teoretycznie, de jure - nie jest karą, to de facto się nią stała. Tak w szerokim świecie, jak w Polsce.

Wypada więc zadać sobie pytanie, co to oznacza w społeczeństwach, których gospodarka potrzebuje migrantów, a których systemy prawne - i to już polska specyfika - wymagają naprawy i przywrócenia praworządności.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM