,
Obserwuj
Śląskie

"To jest patologia". Działacze Alarmu Smogowego doniosą na śląskie uzdrowiska

Grzegorz Kozieł, TOK FM
2 min. czytania
02.12.2023 09:00
Patologia - tak o kilkuset kopciuchach dymiących w dwóch śląskich uzdrowiskach mówi Rybnicki Alarm Smogowy. Działacze organizacji zamierzają zainteresować sprawą policję.
|
|
fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o Ustroń i Goczałkowice-Zdrój. Działacze Rybnickiego Alarmu Smogowego skierowali do władz tych miejscowości pytanie, ile pozaklasowych kotłów - niespełniających wymogów uchwały antysmogowej - działa jeszcze w domach jednorodzinnych i zasobach komunalnych. Na podstawie danych Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków urzędnicy wyliczyli, że w Ustroniu jest niemal pół tysiąca takich kotłów: 443 w prywatnych budynkach oraz 50 w mieszkaniach komunalnych.

- Jestem załamany. To jakaś patologia - ocenia surowo Zdzisław Kuczma z Rybnickiego Alarmu Smogowego. - Mamy tu około 500 wykroczeń przez mieszkańców gminy Ustroń. W tej sytuacji nie mamy innego wyjścia jak złożenie zbiorowego zawiadomienia o wykroczeniu na policję - dodaje. Podobne działania społecznicy zapowiadają wobec gminy Goczałkowice-Zdrój, gdzie funkcjonuje ponad 170 kopciuchów.

Co na to burmistrz Ustronia? Przemysław Korcz zwraca uwagę, że miasto nigdy nie znalazło się wysoko w rankingach gmin z zanieczyszczonym powietrzem. - W roku mamy tylko 2-3 dni z przekroczoną średniodobową normą stężenia pyłu zawieszonego - wylicza. Jeśli chodzi o kopciuchy, burmistrz zapewnia, że w zasobach komunalnych są one sukcesywnie wymieniane. - Niestety jest to kosztowne, ponieważ modernizacje dotyczą często budynków zabytkowych. Natomiast wymianę kotłów w prywatnych domach zatrzymała pandemia oraz wojna w Ukrainie. Rząd wprowadził dopłaty do węgla, które spowolniły cały proces - wyjaśnia Korcz.

PiS podrzuca następcom gorący kartofel. 'Potrzebne szybkie decyzje'

Nie sypią się mandaty

Polski Alarm Smogowy opracował raport dotyczący zanieczyszczenia powietrza w 166 gminach województwa śląskiego w 2022 roku. Wynika z niego, że wiele samorządów wciąż niewystarczająco egzekwuje przepisy antysmogowe, kontrolujący niechętnie stosują sankcje, a właściciele kopciuchów unikają odpowiedzialności. Choć wysokość mandatu za palenie nieodpowiednim paliwem może wynosić nawet 500 zł, takie kary nie są nakładane często. Średnia wysokość mandatu to 207 zł. 

Badania pokazały też pewną prawidłowość: największy wpływ na liczbę kontroli oraz karanie sprawców wykroczeń ma obecność straży gminnej. - Tam, gdzie funkcjonuje taka straż, wartość mandatów wynosiła 225 tysięcy złotych. Natomiast w gminach bez straży - 2,5 tysiąca złotych. To nie jest pomyłka, 100 razy mniej - dziwi się Janusz Piechoczek z Polskiego Alarmu Smogowego.

Najwięcej kontroli w zeszłym roku przeprowadzono w Rybniku - niemal 4 tysiące. - Co piąte naruszenie przepisów uchwały antysmogowej jest wykrywane w Rybniku. To pokazuje skuteczność rybnickiej straży, ale pokazuje również indolencję strażników czy urzędników z innych gmin - informuje Emil Nagalewski, koordynator Polskiego Alarmu Smogowego w województwie śląskim.

Są też i takie gminy, gdzie nie przeprowadzono ani jednej kontroli. To Ożarowice, Łazy oraz Ujsoły.

Uchwała antysmogowa obowiązuje w województwie śląskim od sześciu lat. Przepisy zakazują używania najbrudniejszych paliw (w tym mułów oraz flotokoncentratów). Nakazują również stopniową - w perspektywie do 2027 roku - wymianę przestarzałych kotłów.

Jedni wymieniają piece, drugich namierza 'nosacz'. Tak Katowice wygrywają ze smogiem