,
Obserwuj
Gospodarka

"Nie widać dobrej woli". Związkowiec zdradził, jak Kaufland "zniechęcał" do strajku. Wyjawił, co dalej

3 min. czytania
15.12.2025 16:05

Związkowcy w kolejnej turze mediacji nie dogadali się z zarządem Kauflandu. - Na dniach rozpiszemy referendum strajkowe. Jeżeli wśród połowy głosujących większość opowie się za strajkiem, wtedy dojdzie do strajku generalnego - już bezterminowego. I wydaje się, że wszystko idzie w tę stronę - mówił w TOK FM Wojciech Jendrusiak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej OPZZ Konfederacja Pracy.

Strajk w Kauflandzie
Strajk w Kauflandzie
fot. OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie, Biedronce, Dino, ALDI i Rossmann /Facebook
  • 14 grudnia - w niedzielę handlową - pracownicy Kauflandów wstrzymali się od pracy przez dwie godziny;
  • Jak mówił w TOK FM Wojciech Jendrusiak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej OPZZ Konfederacja Pracy, sieć miała utrudniać pracownikom legalny strajk ostrzegawczy;
  • W poniedziałek odbyła się kolejna runda rozmów pomiędzy związkowcami a zarządem sieci. Nie doszło jednak do porozumienia;
  • Co dalej? 

W niedzielę odbył się strajk ostrzegawczy w Kauflandzie. Przez dwie godziny w części marketów pracownicy odeszli od pracy. Wbrew zapowiedziom związkowców strajk nie objął jednak wszystkich 250 sklepów w Polsce. 

Zdaniem Wojciecha Jendrusiaka - przewodniczącego Międzyzakładowej Organizacji Związkowej OPZZ Konfederacja Pracy - stało się tak dlatego, że "pracodawca podjął działania, które miały na celu zniechęcenie pracowników do wzięcia udziału w strajku". 

-  Otrzymywaliśmy informacje od pracowników, że nawet grożono im utratą pracy czy gorszymi grafikami, jeżeli przystąpią do strajku. Masa sklepów jednak podjęła akcję strajkową. Były to zazwyczaj mniejsze miejscowości typu: Łowicz, Bełchatów. W tych dużych miastach może to było mniej widoczne, ale pracownicy informowali, że nie mogli podjąć tej akcji, ponieważ odbywały się zebrania z dyrektorami, padały tam różne słowa i oni bali się o swoją pracę. Ale jak najbardziej nas wspierali i pisali, że są z nami - mówił związkowiec w "TOK 360".

Będzie strajk generalny w Kauflandzie? "Wszystko idzie w tę stronę"

Dzień po strajku ostrzegawczym, już w poniedziałek, odbyły się zaś kolejne mediacje pomiędzy zarządem Kauflandu a związkowcami w ramach trwającego sporu zbiorowego. Jak mówił Jendrusiak, trudno się w takiej atmosferze zasiada do mediacji. Nie przyniosły one też żadnego pozytywnego efektu. - Te mediacje teraz się kończą, jesteśmy w trakcie podpisywania protokołu rozbieżności - przekazał przewodniczący.

Rozmówca Filipa Kekusza zarzucił też pracodawcy, że nie przygotował się należycie do spotkania i nie przyniósł dokumentów dotyczących kosztów. - Jesteśmy zaskoczeni, ponieważ mieliśmy na tych dokumentach, na tych danych pracować, żeby wypracować podwyżki dla pracowników. Tutaj nie widzimy dobrej woli (...). Jednocześnie pracodawca nie chce dalej rozmawiać, ponieważ stwierdził, że dał już podwyżki - wskazał Jendrusiak.

Redakcja poleca

Jak zaznaczył, ta podwyżka to jest 200 zł brutto, podczas gdy pracownicy domagają się 1200 zł brutto. - To 200 zł to jest skorelowane ze wzrostem najniższej krajowej, więc te pensje i tak musiałyby wzrosnąć - zauważył. 

I dodał, że pracownicy są "zniesmaczeni". - Ich pensje ledwo przekraczają najniższą krajową, są przeciążeni pracą, często pracują nawet za 2-3 osoby. W święta jest naprawdę bardzo, bardzo ciężko. I ta praca, którą wykonują, nie jest odpowiednio doceniana. Nawet realizacja naszego postulatu 1200 zł brutto wskazywałaby, że zarobiliby niecałe 5 tys. zł. A naszym zdaniem to i tak jest kropla w morzu potrzeb, ponieważ wykonując tak odpowiedzialną i ciężką pracę, powinni zarabiać około 6 tys. na rękę - ocenił Jendrusiak.

Związkowiec zauważył, że jest to "bolączka całego handlu". - Dołączają do nas kolejne sieci handlowe, które borykają się z identycznymi problemami, czyli głównie przeciążeniem pracą i niskimi wynagrodzeniami, które przekraczają najniższą krajową. Sieć Dino nie ma nawet obowiązkowego funduszu socjalnego. To jest naprawdę skandaliczne - alarmował.

Redakcja poleca

Brak porozumienia z Kauflandem może oznaczać pierwszy w naszej historii strajk generalny w handlu. - Podpisanie tego protokołu rozbieżności poskutkuje tym, że na dniach rozpiszemy referendum strajkowe. Jeżeli wśród połowy głosujących większość opowie się za strajkiem, wtedy dojdzie do strajku generalnego już bezterminowego. I wydaje się, że wszystko idzie w tę stronę - skwitował przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej OPZZ Konfederacja Pracy.

Źródło: TOK FM