,
Obserwuj
Gospodarka

"Padł mit dzikich Bieszczadów". Rozbudowa Wielkiej Pętli "po bandzie"

2 min. czytania
24.01.2026 19:12

- Dzisiejsze dziury w asfalcie można w cudzysłowie ładnie załatać, nie zmieniając klasy drogi, oszczędzając przyrodę i zarządzając dobrze ruchem kołowym. Ale nie, my idziemy po bandzie, z dużym gestem inwestycyjnym - tak o planach rozbudowy odcinka Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej mówił w TOK FM Radosław Ślusarczyk z "Pracownia na rzecz Wszystkich Istot".

Bieszczady
Bieszczady
fot. WOJCIECH ZATWARNICKI/REPORTER
  • Rozbudowany będzie odcinek Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej od Czarnej Górnej do Smolnika; 
  • Jak mówił w TOK FM Radosław Ślusarczyk "pod inwestycje oddamy 24 ha parku", choć wystarczyłby remont; 
  • "Idziemy po bandzie, z dużym gestem inwestycyjnym" - dodał ekspert z "Pracownia na rzecz Wszystkich Istot".

Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie zakończył etap projektowy i uzyskał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla przebudowy Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej. Zmodernizowany zostanie odcinek o długości ok. 14 m od Czarnej Górnej do Smolnika. Plany przebudowy Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej wywołały protesty ekologów i części opinii publicznej, którzy nie sprzeciwiają się remontowi drogi dla poprawy bezpieczeństwa, ale obawiają się nieodwracalnej degradacji przyrody i krajobrazu.

Jak mówił w TOK FM Radosław Ślusarczyk, "rozbudowa drogi jak w soczewce pokazuje problemy polskich drogowców i ich myślenie".  - Polska jest bardzo bogatym krajem, więc stać nas na to, żeby budować drogi, które są przewymiarowane. Co ważne, na odcinku Wetlina-Ustrzyki Górne trzeba teraz zmienić status parku narodowego z ochrony ścisłej i częściowej na ochronę krajobrazową. Z kolei na odcinku Cisna-Wetlina trzeba wyciąć 27 tys. drzew - wskazał ekspert z "Pracowni na rzecz Wszystkich Istot".

Podkreślił przy tym, że "mit polskich dzikich Bieszczad właśnie padł". - Będzie to droga z wyciętym dużym pasem zieleni. Do tego ścieżka rowerowa przedzielona pasem bez drzew, więc na odcinku Cisna-Wetlina pojedziemy rowerem po betonowej drodze, blisko drogi i będziemy wdychać spaliny. A dodatkowo będziemy na tzw. patelni, latem pojedziemy tam w pełnym słońcu - wyliczył.

Dodał, że "pod inwestycje oddamy 24 ha parku", choć wystarczyłby tam remont. 

"Idziemy po bandzie" 

Gość TOK wskazał też w tym kontekście, że rozbudowa fragmentu Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej rodzi też inne problemy. 

- Kraje Zachodu zastanawiają się na tym, bo popełniły takie błędy, kto utrzyma te drogi, kto je odśnieży i kto będzie za dwa lata, pięć lat robił remonty bieżące. Na to już nie odpowiadają ci, którzy prąd do przodu. Bo dzisiejsze dziury w asfalcie można w cudzysłowie ładnie załatać, nie zmieniając klasy drogi, oszczędzając przyrodę i zarządzając dobrze ruchem kołowym. Ale nie, my idziemy po bandzie, z dużym gestem inwestycyjnym - podkreślił w rozmowie z Wojciechem Muzalem. 

Tym bardziej, jak wskazał Radosław Ślusarczyk, że "zabetonujemy też małe rzeki, wybetonujemy koryta, umocnimy brzegi i wiele innych rzeczy zrobimy przy okazji tzw. remontu, żeby było solidnie, betonowo". - Polska choruje na betonozę i ta betonoza w czystej formie jest teraz wkładana w remont drogi bieszczadzkiej, zamiast szukania alternatyw - zastrzegł na koniec w TOK FM. 

Źródło: TOK FM

Redakcja poleca