,
Obserwuj
Gospodarka

To nie science fiction. Tak już pracuje się w Amazonie. "Zapala się czerwona lampka"

3 min. czytania
21.09.2025 20:20

- Jesteśmy non stop poddawani kontroli. System widzi, że jeżeli w ciągu 3 minut nie zeskanujemy jakiegoś produktu, to automatycznie u menedżerów zapala się czerwona lampka. I pod koniec dnia jest to zliczone - tak o algorytmach, które rządzą pracą w Amazonie, mówiła w TOK FM Magda Malinowska, pracowniczka magazynu.

fot. Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak cyfryzacja wpływa na kontrolę pracowników w Amazonie?
  • Dlaczego algorytmy mogą być problematyczne dla pracowników?
  • Jak nowe technologie zmieniają warunki pracy?

Cyfryzacja zmienia tradycyjny model pracy. Coraz więcej branż stosuje różne środki kontroli swoich pracowników, które są oparte właśnie na nowych technologiach. Ale są branże, w których narzędzia cyfrowej kontroli właściwie zastępują szefów i nie tylko sprawdzają, co robi pracownik, ale też dają mu informację zwrotną, poganiają go, jak rusza się za wolno, a nawet dyscyplinują.

Tak pracuje się w Amazonie. "Jesteśmy non stop poddawani kontroli"

Przez to wielu pracowników, chociażby w magazynach Amazona, gdzie pracuje się ze skanerem, czuje się jak cyborgi a nie pracownicy. 

- Nasz czas pracy jest monitorowany w czasie rzeczywistym, czyli jesteśmy non stop poddawani kontroli. W ten sposób, że system widzi, że jeżeli w ciągu 3 minut nie zeskanujemy jakiegoś produktu, to automatycznie u menedżerów zapala się czerwona lampka. I pod koniec dnia jest to zliczone i zsumowane jako nasza nieregulaminowa przerwa - mówiła w “Poranku TOK FM” Magda Malinowska, działaczka Inicjatywy Pracowniczej, zatrudniona w Amazon Polska. 

Jak podkreśliła, pozbawia to pracowników prawa do tego, żeby w jakikolwiek sposób wpływać na warunki pracy. - Z algorytmami jest bardzo ciężko negocjować. A my jesteśmy oceniani wyłącznie na ich podstawie - powiedziała.

Rozmówczyni Anny Piekutowskiej przekonywała, że jest to niezgodne z polskimi przepisami. - Zgodnie z prawem pracodawca powinien nas oceniać również biorąc pod uwagę kondycję psychofizyczną, wiek czy płeć. Bo przecież wiadomo, że pani, która ma 60 lat, a takie osoby u nas pracują, może mieć większy problem z wyrobieniem 100 proc. normy, jeśli pracuje na stanowisku gdzie musi chodzić po 20 km dziennie, niż dziewiętnastoletni chłopak. Ale algorytmy nie biorą tego pod uwagę - relacjonowała Malinowska.

Redakcja poleca

"Jesteśmy ludźmi, a nie maszynami"

W jej ocenie jest to bardzo dehumanizujące. - Algorytm nie jest dostosowany do żywego organizmu. My jesteśmy ludźmi, a nie maszynami. Przecież jesteśmy w różnej kondycji, czasami jesteśmy chorzy. Oczywiście algorytmy nie biorą tego pod uwagę. W ogóle nawet nie wiemy do końca, co one biorą pod uwagę, ponieważ są tajemnicą firmy. Więc nie wiemy, jak te nasze normy są obliczane - zaznaczyła działaczka związkowa.

- Nasi menadżerowie dostają cyferki i te cyferki nam dają i mówią tyle i tyle zrobiłeś, dostajesz negatywną ocenę. I kilka takich ocen rekomenduje cię do zwolnienia. To jest olbrzymia presja, pod którą pracownicy stale pracują - alarmowała gościni TOK FM.

A do tego - jak mówiła, "tak naprawdę nie ma decyzyjności nawet na poziomie kierowniczym". - Nasze dane przerabiane są w Stanach Zjednoczonych i to w Stanach Zjednoczonych - w Seattle podejmuje się znaczną część decyzji dotyczącą tego, jak pracujemy, jak wyglądają systemy, które nas oceniają. A nasi kierownicy tylko realizują te wytyczne - podsumowała Malinowska.