,
Obserwuj
Gospodarka

Tak zapłacimy za wojnę handlową USA z Chinami. "Europa tego nie przeżyje"

3 min. czytania
08.04.2025 19:49
104-procentowe cła na towary z Chin wejdą w życie o północy - poinformował we wtorek Biały Dom. Wojna handlowa Donalda Trumpa z Pekinem kwitnie w najlepsze, a jej ofiarą może być... Europa.
|
|
fot. Emilio Morenatti / AP Photo/East News
  • 104 procent - tyle mają wynosić od środy cła na towary z Chin, które mają trafić do USA;
  • To kolejna odsłona wojny celnej USA Donalda Trumpa z Chinami;
  • Ta wojna może sporo kosztować Europę.

 

Ponieważ Chiny nie odwołały swoich ceł odwetowych, to o północy z wtorku na środę (godz. 6 w środę w Polsce) zaczną obowiązywać łącznie 104-procentowe cła na towary z Chin - poinformowała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, cytowana przez Fox Business. "Gdy cła wejdą w życie o 12.01 9 kwietnia, Chiny zobaczą dodatkowe 104 proc. dodane do importu. Chiny nie dotrzymały ustalonego przez prezydenta (Donalda) Trumpa terminu do południa czasu wschodniego na usunięcie taryf odwetowych" - napisał na platformie X reporter Fox Business Edward Lawrence, powołując się na rzeczniczkę Białego Domu.

 

Leavitt potwierdził w ten sposób, że Trump zamierza zrealizować swoją groźbę z poniedziałku, kiedy zagroził nałożeniem dodatkowego 50-procentowego cła na import z Chin, jeśli Pekin nie wycofa się ze swoich 34-procentowych ceł odwetowych zapowiedzianych w piątek. Mają one wejść w życie w czwartek.

"Dla Chin nie ma to znaczenia"

 

Jak wyjaśniał w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM dr Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich wysokość cła dla Chin przestała mieć znaczenie. - Bowiem, gdy cła już przekroczyły poziom 40 procent, to sprowadzenie czegoś z tego kraju do USA będzie po prostu bardzo drogie - powiedział gość Karoliny Lewickiej. Dodał, że Pekin już 2 kwietnia, gdy Trump ogłaszał zaporowe cła, uznał, iż nie chodzi o negocjacje, tylko o zadanie przez USA nokautującego ciosu chińskiej gospodarce. - Stąd taka odpowiedź - podkreślił.

 

Ekspert mówił, że na wojnie handlowej Chin z USA ucierpią przede wszystkim obywatele. - To zacznie boleć najpierw Amerykanów. Bo te chińskie produkty będą musiały trafić gdzie indziej. Np. do Europy. A europejski przemysł nie przeżyje drugiego chińskiego szoku. Ten pierwszy był na początku lat 2000, kiedy Chiny przystąpiły do Światowej Organizacji Handlu. Europa tego nie przeżyje, będzie musiała coś z tym zrobić - ostrzegał dr Bogusz.

Mówił dalej, że Komisja Europejska próbuje rozmawiać z Pekinem, ale ten w tej sytuacji może nie chcieć "samoograniczania". - Tak że Europa będzie musiała się poddać albo podjąć naprawdę zdecydowane działania i to paradoksalnie nie na kierunku amerykańskim, ale przede wszystkim chińskim, żeby się obronić tu i teraz przed kolejnym chińskim szokiem - podsumował ekspert.

Wojna celna Trumpa

 

Trump nałożył już w lutym 20-procentowe cło na towary z Chin, zaś w ubiegłą środę zapowiedział nałożenie dodatkowej 34-procentowej stawki w ramach taryf mających ustanowić "wzajemność" w stosunkach handlowych. Po tym, jak Pekin zapowiedział odwet tym samym, prezydent USA zapowiedział kolejne 50 proc., co łącznie daje 104-procentową stawkę dla niemal wszystkich produktów importowanych z Chin.

Dodatkowe cła na Chiny, jak i na 56 innych państw, z którymi USA mają deficyt handlowy, wejdą w życie w środę o północy czasu wschodnioamerykańskiego (godz. 6 rano w Polsce). Wśród dotkniętych krajów będzie również Polska, jako część Unii Europejskiej, która otrzyma 20-procentowe cło.