800 szkół na 12 tysięcy. Znamy pierwsze dane o głośnym programie MEN
Tylko w niespełna 800 szkołach w Polsce będą asystentki międzykulturowe, zatrudnione w ramach programu "Przyjazna szkoła", który ma wesprzeć uczniów i uczennice z Ukrainy. To mało, bo w Polsce dzieci z Ukrainy uczą się w blisko 12 tysiącach szkół.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie jest główne założenie programu "Przyjazna szkoła"?
- Ile szkół zdecydowało się zawnioskować o zatrudnienie asystentów międzykulturowych?
- Jakie wyzwania stoją przed realizacją programu "Przyjazna szkoła"?
W ramach programu "Przyjazna szkoła" każda szkoła mogła wystąpić o zatrudnienie asystenta czy asystentki międzykulturowej. Płaci za to nie dany samorząd - jak w przypadku innych nauczycieli - tylko Ministerstwo Edukacji Narodowej. Na razie zatrudnienie ma obowiązywać do końca tego roku, a od stycznia - będą kolejne umowy, już na 12 miesięcy. Asystentka, zgodnie z programem, może zarobić pensję minimalną, a zatrudnić ją może szkoła, w której obowiązek szkolny realizuje co najmniej jeden uczeń lub uczennica z Ukrainy.
Miasto Lublin - w ramach programu "Przyjazna szkoła" - złożyło wnioski o dofinansowanie na zatrudnienie czterech asystentów międzykulturowych. - Wsparciem zostały objęte następujące placówki: Szkoła Podstawowa nr 3, a także Szkoła Podstawowa nr 14, nr 20 oraz nr 24 - informuje Monika Głazik z bura prasowego lubelskiego ratusza. Inne szkoły nie zdecydowały się na razie na takie rozwiązanie, choć są w nich uczniowie z Ukrainy - być może taką decyzję podejmą dopiero od stycznia.
Asystenci międzykulturowi w szkołach. Jakie są dane?
Z pierwszych danych o realizacji programu "Przyjazna szkoła" wynika, że na dziś prawie 800 szkół chce zatrudnić asystentów międzykulturowych dla uczniów z Ukrainy. To z jednej strony sporo, bo wnioski były przyjmowane w wakacje, a więc w czasie urlopowym, gdy nie wszyscy byli w pracy. Z drugiej jednak strony, jest to tylko 800 szkół, podczas gdy uczniowie z Ukrainy uczą się w około 12 tysiącach placówek w całej Polsce.
Zamieszanie wokół programu "Przyjazna szkoła". Dlaczego tak późno wchodzi w życie?
Program "Przyjazna szkoła" miał się nazywać "Szkoła dla wszystkich", ale na ostatniej prostej nazwę zmieniono. Projekt miał być realizowany jeszcze w poprzednim roku szkolnym. W oficjalnych dokumentach były podane lata 2024-2027. Ministerstwo Edukacji dostało na to aż 500 milionów z Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego (FERS). Nad programem przez wiele miesięcy pracowali przedstawiciele organizacji społecznych pod kierunkiem ówczesnej wiceministry edukacji Joanny Muchy. Ta odeszła jednak z resortu, a jednym z przyczyn tej decyzji miał być fakt, że realizacja programu stanęła pod znakiem zapytania, o czym pisaliśmy na naszym portalu.
MEN ostatecznie nie tylko zmienił nazwę, ale też wygumkował z programu słowo "międzykulturowy". Jak mówili nam ci, którzy nad projektem pracowali, wyglądało to tak, jakby ktoś potraktował to hasło jak "gorący kartofel". - Można mieć poczucie, że władza wystraszyła się jednego słowa oraz reakcji na nie - mówiła w TOK FM Anna Górska z Fundacji na Rzecz Różnorodności Społecznej, przedstawicielka Koalicji na Rzecz Wzmacniania Roli Asystentów i Asystentek Międzykulturowych oraz Romskich. Bo przypomnijmy, że o programie było głośno w trakcie kampanii prezydenckiej.
Co zakłada program?
Program "Przyjazna szkoła" składa się z trzech modułów. Pierwszy dotyczy zatrudnienia w szkołach - w znacznie większym wymiarze niż do tej pory - asystentek i asystentów międzykulturowych. Mają pomagać uczniom z doświadczeniem migracji w odnalezieniu się w polskiej szkole, mają być wsparciem także dla rodziców takich dzieci, ale też dla nauczycieli.
Drugi moduł to zadbanie o dobrostan. Wiadomo, że część dzieci z doświadczeniem migranckim czy uchodźczym to dzieci z depresją, traumą, syndromem PTSD. Problemy ujawniają się nawet teraz, po ponad trzech latach od wybuchu pełnoskalowej wojny. Z pieniędzy unijnych zostaną więc sfinansowane działania, których celem jest pomoc psychologiczna, zadbanie o zdrowie psychiczne uczniów i ich dobre emocje.
I wreszcie moduł trzeci - doskonalenie kadr systemu oświaty. Chodzi o szkolenia dla nauczycieli - jak odnaleźć się w wielokulturowej szkole, na jakie wyzwania zwracać uwagę, jak się w nich odnaleźć, gdzie szukać wsparcia, jak skutecznie integrować wszystkich uczniów, czego nie robić.
"Przyjazna szkoła" rusza, ale nie bez problemów
- Cieszę się, że program jest, że wszedł w końcu w życie i że sprawy związane z edukacją dzieci z doświadczeniem migracji stały się przedmiotem uwagi Ministerstwa Edukacji Narodowej. Moje największe zastrzeżenie dotyczy jednak opóźnień w harmonogramie. Program miał być wprowadzany od 2024 roku, a pierwsze nabory ruszyły dopiero teraz, więc realnie ten projekt już się skrócił o prawie dwa lata. Wydaje mi się, że - realistycznie prognozując - szkolenia dla szkół zaczną się dopiero w kolejnym roku szkolnym, czyli będą trwać przez jeden rok szkolny - mówi w TOK FM Agnieszka Kozakoszczak z Polskiego Forum Migracyjnego.
Przyznaje, że dla środowiska pracującego wcześniej z ministrą Muchą nad założeniami programu niemiłą niespodzianką było to, że "wyrzucono słowo 'międzykulturowość'". - Nazwa pierwszego modułu została zmieniona z "asystent międzykulturowy" na "pomoc asystenta", co było dużym zaskoczeniem, dlatego że prawie połowa środków w tym programie z tych 500 milionów, to są środki właśnie na dofinansowywanie zatrudnienia tych osób. Więc mieliśmy i mamy poczucie, że usunięcie tego przymiotnika "międzykulturowy" rozmywa znaczenie roli tych osób w szkole i że też, być może, jest takim posunięciem politycznym, które nie wnosi żadnej wartości, a wręcz wprowadza jakiś rodzaj dezorientacji i zamieszania - wyjaśnia gościni TOK FM.
Asystentów międzykulturowych "mogło być więcej"
Odnosząc się do faktu, iż wnioski o zatrudnienie asystentek złożyło bisko 800 szkół (chodzi o zatrudnienie 1050 osób), Kozakoszczak przyznaje: "Oczywiście, mogłoby być ich więcej, ale ta liczba też mnie cieszy, bo nabór został uruchomiony w wakacje i szkoły miały bardzo niewiele czasu".
- Na pewno decyzje szkół były też powiązane z tym, co działo się wokół Ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, weta prezydenta i przedłużającej się sytuacji chaosu. Przez kilka tygodni nie było wiadomo, czy osoby, które szkoły powinny w ramach tego programu zatrudniać, w ogóle będą miały możliwość legalnego zatrudnienia w Polsce - zwraca uwagę nasza rozmówczyni. Podkreśla, że jej forum było w kontakcie z placówkami, które nie wiedziały, co mają robić. - Dziś wiemy, że prezydent ustawę podpisał, ale ma obowiązywać tylko do pierwszych dni marca, więc wciąż jest to trwanie w zawieszeniu - dodaje.
To, co jeszcze niepokoi naszą rozmówczynię, to dalsza realizacja "Przyjaznej szkoły". - Drugi moduł tego programu dotyczy dobrostanu społeczności szkolnych, czyli takich działań, które mają służyć wspieraniu społeczności szkolnej, w której są dzieci z doświadczeniem migracji. I w ramach tego modułu też ruszyły konkursy na realizatorów działań w poszczególnych województwach. Niestety, nie we wszystkich województwach zgłosiły się podmioty, które chcą się tym zająć. Nie wiemy, dlaczego tak jest. Przypuszczamy, że być może chodzi o to, że czasu było mało, a wymagałoby to bardzo intensywnej pracy w bardzo krótkim okresie. No bo te działania trzeba przeprowadzić do końca 2025 roku - zastanawia się Kozakoszczak.
Jaką rolę mają asystenci międzykulturowi?
I przekonuje, że "zatrudnienie asystentki to najlepsza inwestycja w dobre relacje i w jakościową edukację, nie tylko dla cudzoziemskich, ale i dla polskich dzieci". - Taka asystentka pozwala nauczycielom porozumieć się z rodzicami i z dziećmi, buduje relacje między polskimi i ukraińskimi uczniami. Pomaga też identyfikować szczególne potrzeby dzieci z Ukrainy, których nie wychwyci nauczyciel albo polski specjalista. Pomaga pokonywać strachy, lęki, PTSD czy inne traumatyczne doświadczenia, z którymi te dzieci do nas przyjeżdżają. A zatem ta rola asystentki jest trochę jak wachlarz, wielowątkowa - ociera się i o negocjacje, i o komunikację, i o dyplomację, i o psychologa. Ona jest po prostu taką dobrą duszą do porozmawiania - tłumaczy Agnieszka Kosowicz.
Zwraca też na koniec uwagę na problem, który jej fundacja zauważyła już wcześniej, gdy sama - jako organizacja pozarządowa - zatrudniała asystentki międzykulturowe (tak było jeszcze do czerwca 2025). - Chodzi o niewykorzystywanie potencjału takiej osoby w szkole. Widzimy, że często asystentki, które są przygotowane, wyszkolone i naprawdę świadome swojej roli, trafiają do szkół, w których dostają takie zadania jak: posprzątaj klasę, umyj okna, przypilnuj dzieci, posiedź jakieś godziny na zastępstwie albo w świetlicy. Nie tak to powinno wyglądać. I mam nadzieję, że teraz się to zmieni - dodaje gościni TOK FM.
Źródło: TOK FM