Miliony Polaków "zgrzytały zębami" na widok Ukraińców. Rosja to wykorzystała
- Jeśli jestem na kogoś wściekły, to uważam, że on też jest na mnie wściekły, dlatego się go boję. Wyłania się obraz banderowca i dochodzimy do wniosku, że Ukraińców trzeba się bać - mówił w TOK FM prof. Andrzej Leder.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego część Polek i Polaków jest podatna na rosyjską propagandę;
- Jak polscy politycy rozgrywają niechęć części polskiego społeczeństwa do Ukraińców.
Polacy już przegrali wojnę informacyjną z Rosją - mówił w TOK FM analityk internetu Michał Federowicz. Komentował w ten sposób wyniki badań mediów społecznościowych, które w środę - po nalocie rosyjskich dronów na Polskę - przeprowadził jego kolektyw Res Futura. Według nich aż 36 proc. internautów uważało, że za wspomnianym atakiem stali… Ukraińcy. Na sprawstwo Rosji wskazywało ok. 40 proc. autorów komentarzy. To zatarcie granicy między prawdą a fałszem było konsekwencją skoordynowanej operacji dezinformacyjnej cyberwojsk Władimira Putina. Dlaczego jednak nasza debata publiczna jest tak podatnym gruntem dla działań Rosji?
Według prof. Andrzeja Ledera w polskim społeczeństwie jest dużo gniewu. - On szuka sobie obiektu i częściowo znajduje go w różnych obcych. Gniew wzmacnia też strach przed nimi. Jeśli jestem na kogoś wściekły, to uważam, że on też jest na mnie wściekły, dlatego się go boję. Wyłania się obraz banderowca i dochodzimy do wniosku, że Ukraińców trzeba się bać. To błędne koło nasila psychologiczne procesy, które wygrywają politycy - tłumaczył w TOK FM filozof kultury z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.
Rozmówca Agnieszki Lichnerowicz w tym kontekście odniósł się do ustawy, którą w piątek uchwalił Sejm. Wypłaty 800 plus ukraińskim dzieciom uzależnia od tego, czy ich rodzice pracują. - To jest ewidentny ukłon wobec tej grupy społecznej, która jest wroga Ukraińcom - stwierdził i dodał, że część Polek i Polaków uważa, że „obcy muszą mieć gorzej niż my”.
Miliony Polaków "zgrzytały zębami" na widok Ukraińców. Rosja to wykorzystała
Gość TOK FM zwrócił uwagę, że polskie społeczeństwo nie jest jednorodne - podzieliło się co najmniej na dwa odłamy, które są sobie wrogie. To z kolei powoduje, że jeśli jeden obóz przyjmuje pewną postawę, to drugi od razu sytuuje się po stronie przeciwnej. Ofiarami tego podziału padają też Ukraińcy.
- Gdy wybuchła pełnoskalowa wojna w Ukrainie, jeden odłam społeczeństwa niesłychanie pozytywnie się zmobilizował do pomocy dla ukraińskich uchodźców. Jeśli tych ostatnich było ok. 2 czy 2,5 mln, a każdy z nich zmobilizował do pomocy 2-3 osoby, to możemy powiedzieć, że ok. 5-8 mln Polaków pozytywnie się w to zaangażowało. Jestem pewien, że już wtedy drugie tyle zgrzytało zębami i mówiło: „Co tu się dzieje? Banderowcy nas najeżdżają!” - opisywał.
Jak dodał, z czasem ogromne oddziaływanie rosyjskiej propagandy w polskich mediach społecznościowych zaktywizowało drugą - niechętną Ukraińcom - cześć naszego społeczeństwa.
Źródło: TOK FM