,
Obserwuj
Polityka

Ostre słowa, kostki masła i wiec na chodniku. Tak wyglądało spotkanie polityków PiS ze studentami UW

6 min. czytania
18.03.2026 21:36

- Przyszliśmy zobaczyć, co mają studentom do zaoferowania. Jak się okazało, głównie gadali o Trybunale Konstytucyjnym, systemie ETS, praworządności. Studentów było mało, a na nasze pytania (...) nie byli w stanie udzielić żadnych odpowiedzi, poza tym, że Donald Tusk jest zły i paskudny - tak studenci w rozmowie z tokfm.pl komentowali spotkanie z Patrykiem Jakim i Tobiaszem Bocheńskim.

Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński przed UW
Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński przed UW
fot. Anita Walczewska/East News
  • Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński próbują naśladować Charliego Kirka;
  • W środę spotkali się ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego;
  • Do spotkania doszło jednak przed bramą UW, bo - według polityków - nie zostali wpuszczeni na teren uczelni;
  • Jak na spotkanie zareagowali studenci?

"Zmień nasze zdanie" to hasło, pod jakim spotkanie w Warszawie zorganizowali europosłowie PiS-u Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński. To jedna z odsłon cyklu, który - jak przystało na fanów ruchu MAGA, wzorowany jest na debatach ze studentami, jakie w Stanach Zjednoczonych odbywał prawicowy aktywista Charlie Kirk. Spotkania polityków Prawa i Sprawiedliwości odbywają się od lutego na uczelniach w różnych miastach w Polsce.

UW nie wpuściło polityków PiS? Jaki mówi o skandalu. Mamy odpowiedź uczelni

Nie wszystkie uczelnie zdecydowały się na wpuszczenie polityków na teren kampusu. Według polityków PIS to forma cenzury. Jak poinformował Patryk Jaki, Uniwersytet Warszawski odmówił im wstępu - nawet komercyjnego. Dlatego dzisiejsze spotkanie odbyło się na chodniku, obok bramy głównej uczelni.

Politycy PiS-u byli tym oburzeni. - Uczelnie mają swoją autonomię, aby tworzyły warunki do swobodnej wymiany zdań. Niestety, nie po raz pierwszy, uczelnie wyższe w Polsce wspierają jedną konkretną opcję polityczną, co jest złamaniem konstytucji i ustawy. Jak to się dzieje, że nie byliśmy w stanie zorganizować spokojnego spotkania na UW, bo rzekomo jest to upolitycznione, a wiemy, że kilka dni później będzie tu występował minister Żurek? Co to są za bezczelne podwójne standardy!? - pytał Jaki na konferencji prasowej przed debatą ze studentami.

Wtórował mu Bocheński. - Istnieje pewne ukryte założenie w naszej debacie publicznej, że są pewne poglądy, które są akceptowalne i są poglądy nieakceptowalne. Jak to się dzieje, że politycy reprezentujący pewne partie polityczne mają wstęp na uczelnie, a na tych samych zasadach politycy prawicowi nie mogą wynająć sali? - powiedział.

Redakcja poleca

Zapytaliśmy o sprawę biuro prasowe Uniwersytetu Warszawskiego. "W odniesieniu do sal zarządzanych przez administrację centralną Uniwersytetu Warszawskiego na Kampusie Głównym UW nie odnotowaliśmy zgłoszeń dotyczących rezerwacji przestrzeni na wskazane wydarzenie" - odpowiedziała nam rzeczniczka UW Anna Modzelewska.

Jak tłumaczyła, "co do zasady UW nie prowadzi stałej oferty najmu sal dla podmiotów zewnętrznych". "Zapytania podmiotów zewnętrznych rozpatrywane są indywidualnie. Udostępnienie sal możliwe jest po weryfikacji, czy planowane wydarzenie pozostaje w związku z działalnością uczelni” - wskazała. I dodała, że “decyzje dotyczące sal pozostających w zasobie wydziałów lub innych jednostek UW podejmowane są samodzielnie przez ich kierowników".

Sprawdziliśmy też, że - przywoływane przez Jakiego - wydarzenie z udziałem ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka odbędzie się na Wydziale Prawa i Administracji UW na zaproszenia Koła Naukowego Zawodów Prawniczych oraz Studenckiego Koła Naukowego Debaty i Wystąpień Publicznych.

Studenci i aktywiści nie zostawili suchej nitki na politykach PiS-u

Retoryka polityków PiS-u, którzy początkowo mówili głównie do kamer, szybko spotkała się z oporem studentów. Po kilkunastu minutach konferencję prasową przerwała studentka i aktywistka Inicjatywy Wschód Dominika Lasota. Krzyknęła: - Zostawcie nasz uniwersytet!. - Próbujecie tu wejść ze swoją polityką i to jest po prostu absurdalne. Robicie tu show! Tu ludzie mają swoje konkretne potrzeby, a wy chcecie tu wprowadzić swoją agendę, kopiować Trumpa, Kirka - mówiła.

I dodała: "Gdyby ta społeczność was chciała, to by was wpuścili. Mamy mnóstwo kół studenckich. Gdyby tylko ktoś z wami chciał rozmawiać, to byście tam byli".

Zaznaczyła przy tym, że politycy prawicy wciskają się we wszystkie media społecznościowe. - My naprawdę nie musimy was tu mieć - stwierdziła.
Z Lasotą próbował dyskutować Patryk Jaki. - A nie uważa pani, że wartością jest skonfrontowanie poglądów? - spytał. - Ja pana konfrontuję z moimi.  Uważam, że pańska polityka jest po prostu niebezpieczna dla młodych ludzi - oceniła. 

- A jakiś dowód? - spytał Jaki.

- Dowód? Mieliśmy osiem lat dowodu na to, że nie interesujecie się nauką, młodymi ludźmi, mieszkaniami, prawami kobiet, hello! - powiedziała Lasota, dodając: "Jeśli lubicie mieć fun, w takiej oto otoczce, to proszę bardzo". - My mamy wykłady, potem pracę, potem dalej nie mamy mieszkań, akademików. I pana piękny uśmiech naprawdę nie zmieni tej sytuacji - podkreśliła. 

"Gdzie byliście, kiedy deweloperzy podnosili nam czynsze?"

Po tej wymianie zdań politycy PiS-u postanowili zakończyć konferencję i przejść w końcu do części właściwej spotkania. Głos zabrał student Mikołaj z Inicjatywy Pracowniczej, który także zwrócił uwagę na to, że Prawa i Sprawiedliwości nie interesuje los studentów, a w czasach gdy ministrem edukacji i szkolnictwa wyższego był nie kto inny, jak Przemysław Czarnek, koszty utrzymania studenta miały wzrosnąć z 2552 do 3857 zł.

- Skoro tak bardzo chcieliście przyjść dziś na uniwersytet, to ja się pytam: Gdzie byliście, kiedy deweloperzy podnosili nam czynsze, a rektorzy sprzedawali nasze akademiki i likwidowali publiczne stołówki? Gdzie byliście, kiedy prywatyzowali ostatnie kluby studenckie? Mieliście nas przez lata gdzieś, a teraz przyszliście tu kręcić sobie materiały promocyjne? Za dietę posła czy europosła bez problemu można sobie wynająć mieszkanie na rynku prywatnym, ale niestety nie wszyscy jesteśmy dziećmi posłów i europosłów. Co macie nam do zaoferowania? - pytał.

Zdania polityków chyba jednak nie zmienił, bo Tobiasz Bocheński stwierdził, że w większości się z nim nie zgadza. Wskazał, że za większość rzeczy, o których mówił Mikołaj, odpowiada rektor, który jest autonomiczną władzą na terenie uczelni. Żadnej oferty dla młodych w jego wypowiedzi nie dało się usłyszeć.

Momentami wokół europosłów było sporo osób, ale większość z nich zatrzymywała się tylko na chwilę, w przerwie pomiędzy zajęciami, żeby zobaczyć, co się dzieje. Korzystając z tego, że spotkanie odbywa się na zewnątrz, przystawali także przechodnie. Spotkanie przyciągnęło też wielu działaczy, którzy chcieli podyskutować z politykami. Głos zabrał też np. Piotr Łopaciuk z KOD-u, choć Patryk Jaki próbował temu zapobiec, tłumacząc, że to spotkanie dla studentów. - A pan w ogóle jakieś studia skończył? - spytał.

- Odpowiem w konwencji waszych debat: Srakie - usłyszał w odpowiedzi europoseł. 

- To akurat widać - stwierdził Jaki.

Na koniec swojej wypowiedzi aktywista wręczył politykom... kostki masła. Przypomnijmy, że Jaki i Bocheński należą do tzw. frakcji maślarzy w PiS. Nazwa wzięła się z oburzenia Tobiasza Bocheńskiego na to, że za Tuska w samolocie LOT otrzymał niemieckie masło.

Redakcja poleca

"Nie byli w stanie udzielić żadnych odpowiedzi poza tym, że Tusk jest zły"

Jaki i Bocheński w wielu sprawach dotyczących polityki zagranicznej czy bezpieczeństwa zaprezentowali znaną dobrze retorykę PiS-u. Mogliśmy usłyszeć, że do końca życia student będzie spłacał pożyczę SAFE, a imigranci zabiorą młodym pracę i bezpieczeństwo.

Studenci pytali też o zbyt miękką politykę rządu Mateusza Morawieckiego ws. Unii Europejskiej. I tu warto zauważyć zmianę retoryki frakcji maślarzy. Po upomnieniach od prezesa Jarosława Kaczyńskiego uciekali od krytyki Morawieckiego i punktowali osiągnięcia jego rządu. To duża zmiana w stosunku do niedawnego spotkania w Lublinie, które wywołało kłótnie w partii.

Reakcją na wiele z tez polityków PiS-u był śmiech lub złośliwe komentarze. Studenci zwracali uwagę na fobię wobec Niemiec czy wasalizm względem USA Donalda Trumpa. - Oni są niepoważni. Pytający są w większości mądrzejsi od nich - mówi mi jeden ze zgromadzonych. - Nie wierzymy politykom. To jest jakiś cyrk - dodał kolejny.

- Jako że przyszli tu panowie politycy podyskutować ze studentami, to przyszliśmy zobaczyć, co tak naprawdę mają studentom do zaoferowania. Jak się okazało, głównie gadali o Trybunale Konstytucyjnym, systemie ETS, SAFE, o praworządności. Studentów było tam mało, a na nasze pytania o postępującą prywatyzację szkolnictwa wyższego, o kryzys mieszkaniowy, o zwiększenie kosztów życia, nie byli w stanie udzielić żadnych odpowiedzi poza tym, że Donald Tusk jest zły i paskudny. Więc gadające głowy przyszły sobie pogadać, niewiele nam to robi. Jak zawsze politycy mają gdzieś studentów - skwitowali studenci z Inicjatywy Pracowniczej.

Źródło: TOK FM