PiS nie będzie umierał za Mateckiego. "Trudno zbudować przekonującą martyrologię"
- Poseł PiS Dariusz Matecki został zatrzymany 7 marca przez ABW. Tego samego dnia polityk usłyszał sześć zarzutów. 8 marca sąd zdecydował o aresztowaniu Mateckiego na dwa miesiące;
- Jak mówił w TOK FM Tomasz Żółciak, PiS nie broni swojego aresztowanego posła Dariusza Mateckiego równie zażarcie, jak zatrzymanych w styczniu 2024 roku Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika;
- Zdaniem dziennikarza portalu money.pl, niedźwiedzią przysługę Mateckiemu oddał jego partyjny kolega Marcin Romanowski, który uciekł na Węgry.
Dariusz Matecki miał w 2024 roku instruować w grupie na komunikatorze Signal współpracowników, jak uniknąć odpowiedzialności za przywłaszczenie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. "Mnie nie wypuszczą z aresztu długo. Celowo będą się tym szczycić. Was nie będą tak męczyć, bo to będzie mniej medialne. (...) Przetrwamy to, ziomeczki. Tylko nie można się poddać" - brzmiał jeden z wpisów polityka, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". Prokuratura potwierdziła prawdziwość informacji przekazanych przez dziennik. Matecki - przypomnijmy - został zatrzymany 7 marca i przebywa w areszcie w Radomiu.
- Ta grupa sama się podłożyła, tym bardziej że korzystała z komunikatora, który w klasie politycznej często jest wskazywany jako bezpieczniejszy od podstawowych typu WhatsApp. Mamy tyle kropek, które świadczą o tym, że to było coś więcej niż tylko grupa wzajemnego wsparcia, że to może nie pomóc, a wręcz mocno zaszkodzić panu Mateckiemu. On będzie próbował wyplątać się z tych zarzutów, twierdząc, że jest niewinny. Jak wiemy, areszty i więzienia są pełne ludzi niewinnych - komentował "Wywiadzie politycznym" w TOK FM Tomasz Żółciak.
Matecki nie jest pierwszym posłem PiS, który trafił do aresztu. Ale w jego przypadku trudno o masowe protesty przed aresztem, czy manifestacje w obronie posła ze Szczecina. A przecież tak PiS bronił Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. - Chyba Prawo i Sprawiedliwość rozdzierać szat za Mateckiego nie będzie - ocenił prowadzący "Wywiad polityczny" Maciej Kluczka.
- Politycy dawnej Suwerennej Polski będą starali się bronić kolegi, bo im jest po prostu najbliżej do niego. Natomiast reszta? Dla mnie symptomatyczne jest to, jak politycy PiS-u wypowiadali się o panach Wąsiku i Kamińskim. Jakie akcje organizowano - ten słynny bieda-szturm na Sejm, grafiki, przypinki. Tutaj jakoś tego nie widać - mówił Żółciak.
Dziennikarz przytoczył rozmowy z politykami PiS-u, którzy Wąsika i Kamińskiego nazywali państwowcami, "którzy twardo walczyli z przestępczością, korupcją, a siedzą za to, że robili to w tak bezprecedensowy i stanowczy sposób". - Budowano wokół tego jakąś mitologię. Natomiast w przypadku Dariusza Mateckiego nie słyszę takiej opowieści. Raczej słyszę, że to wszystko to była taka pokazówka, że ABW to mogła sobie darować tę akcję. Od jednego z polityków usłyszałem taką frazę: "Darek taki jest po prostu. Może nie jest święty, ale on po prostu taki jest, polaryzujący". Trudno wokół takiej narracji zbudować jakąś przekonującą martyrologię - stwierdził.
Pretensje do Romanowskiego
Gość TOK FM ocenił, że Matecki i inni politycy, którzy mają kłopoty z prawem, "powinni mieć sporo pretensji do Marcina Romanowskiego". Jak przypominał, Romanowski zapewniał, że nigdzie się nie wybiera, "ma podwójny immunitet, musi sobie zoperować nos, nie boi się konfrontacji z armią tzw. bodnarowców".
- Gdzie jest dzisiaj Marcin Romanowski, to wszyscy wiemy (Romanowski uciekł na Węgry - red.). Służby wyciągnęły wniosek z tej sytuacji - podsumował.