,
Obserwuj
Małopolskie

Na Rysy tylko w rakach. Na początku wakacji w Tatrach może nawet spaść śnieg

4 min. czytania
22.06.2023 10:47
Gwałtowne zmiany pogody i niebezpieczne burze to jedno z ważniejszych zagrożeń sezonu wakacyjnego w Tatrach. Teraz jednak w niektórych miejscach nadal panują zimowe warunki. - Na Rysach prognozowane są, według synoptyków, nawet opady śniegu - mówi nam przedstawiciel TPN.
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Rysy, Przełęcz pod Chłopkiem czy Zawrat to miejsca w Tatrach, w których nadal zalega śnieg. Planując tam wycieczkę, musimy mieć raki. Może przydać się też czekan i oczywiście umiejętność posługiwania się takim sprzętem.

- Temperatury są na tyle wysokie, że już większość ludzi zapomniała, że mieliśmy zimę i wyjście na Rysy traktują w kategoriach letnich. Ale mamy ostrzeżenia, że na tym szlaku jest jeszcze śnieg. To teren stromy, poślizgnięcie się tam może się skończyć śmiercią - mówi nam Tomasz Zając z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Trudno powiedzieć, kiedy cały śnieg się w Tatrach stopi. - Teraz mieliśmy w Zakopanem nawet powyżej 25 stopni i ten śnieg topi się w oczach. Ale już od weekendu ma to być w okolicach 15 stopni w Zakopanem, a na Rysach prognozowane są, według niektórych synoptyków, nawet opady śniegu. To nie będzie oczywiście duża pokrywa, mówimy raczej o pobieleniu, ale może tak być - podkreśla nasz rozmówca. Według niego na całkowite bezśnieżne Tatry możemy liczyć dopiero w połowie lipca.

Burze szczególnie niebezpieczne na graniach

Letnia pogoda charakteryzuje się w górach gwałtownymi burzami. Niestety często turyści ignorują ostrzeżenia i nie schodzą na czas ze szlaków. Najtragiczniejszy przykład mieliśmy w sierpniu 2019 roku. Wtedy w czasie gwałtownej burzy w Tatrach od uderzeń piorunów zginęło 5 osób, a 157 zostało rannych. Najwięcej ofiar spowodował wtedy piorun, który uderzył w skały i łańcuchy w pobliżu krzyża na Giewoncie.

Idąc w góry, dobrze jest wyjść w miarę wcześnie. - Tatrzański Park Narodowy jest czynny od świtu do zmierzchu, więc tego czasu na wędrowanie jest sporo. Statystycznie burze przychodzą między 12 a 16. Jeśli wyjdziemy wcześnie rano, na przykład około 4, to do 12 mamy osiem godzin na przejście szlaku - wylicza Zając.

Oczywiście burze mogą się pojawiać też wcześniej, dlatego warto śledzić aplikacje burzowe i obserwować niebo. - Jak się pojawią ciemne, kłębiaste chmury, to znak, że trzeba powoli schodzić w dół. Natomiast jak już usłyszymy gdzieś w oddali grzmot, to już ostatni dzwonek, żeby zacząć czym prędzej schodzić - zaznacza nasz rozmówca.

Najbardziej niebezpieczne podczas burzy są granie, wysokie szczyty, miejsca z metalowymi elementami, takie jak łańcuchy, klamry czy rejon krzyża na Giewoncie, który ściąga pioruny.

- Nie ma tak naprawdę poza schroniskiem bezpiecznego miejsca w czasie burzy, bo czy jesteśmy na otwartej przestrzeni, pod drzewem czy przy cieku wodnym, to szansa, że nas piorun trafi, jest - podkreśla Zając.

Coraz więcej spotkań z niedźwiedziami

Na górskich grupach internetowych niemal codziennie pojawiają się zdjęcia uchwyconych w Tatrach niedźwiedzi. Spotkać je można w rejonie Morskiego Oka czy Doliny Kościeliskiej. Niektórzy specjalnie tych zwierząt wypatrują.

- Niedźwiedź brunatny, mimo że jest największym drapieżnikiem europejskim, to w swoim menu nie ma człowieka, nie poluje na niego, raczej go unika - podkreśla Zając. - Ale oczywiście do spotkań w parku - takim jak tatrzański - może dojść i trzeba w odpowiedni sposób się zachować. Nie prowokujemy niedźwiedzia, nie dajemy pokarmu i nie zaczynamy uciekać. On ma taki odruch jak pies, zacznie nas gonić. A niedźwiedź na krótkim dystansie rozpędza się do 50 kilometrów na godzinę, czyli nas dogoni - dodaje.

Innym zwierzęciem, które może wzbudzać strach, jest żmija. W połowie czerwca do szpitala w Zakopanem trafiła 14-latka ugryziona przez żmiję zygzakowatą w rejonie szczytu Nosala. Na szczęście nie było to ukąszenie zagrażające życiu.

- Żmija nie jest agresywna, nie chce człowieka ukąsić - uspokaja Zając. - Tylko jedna trzecia ukąszeń żmii jest z jadem, dwie trzecie to są tak zwane ukąszenia suche, ostrzegawcze, bo żmija tego jadu potrzebuje, by zdobyć pożywienie. Ukąsi tylko sprowokowana - dodaje nasz rozmówca.

Zaznacza, że większa część odnotowanych przypadków ukąszeń żmii jest nie w górach, ale na Podhalu. Przy pracach w gospodarstwie rolnym czy przy sianokosach jest ich rocznie kilka. - W samych Tatrach w XXI wieku wiem tylko o dwóch, w tym jeden to właśnie ten z Nosala - podkreśla Zając.

Znowu będą kolejki na Giewont i kolejki do kolejki na Kasprowy Wierch

Wraz z rozpoczęciem wakacji możemy spodziewać się tłumów w górach. Zazwyczaj w czasie letnich miesięcy TPN ostrzega przed kolejkami na Giewont czy na Orlą Perć. Przy planowaniu wędrówki trzeba uwzględnić czas czekania na wejście na łańcuchy czy przejścia wąskich mijanek. Jedyna rada to wyjść na szlak jak najwcześniej.

- Jeśli wybierzemy się na wycieczkę do Morskiego Oka w okolicy godziny 9, 10 w ładny słoneczny dzień, to musimy się spodziewać tego, że ludzi będzie mnóstwo. Podobnie jest w Dolinie Kościeliskiej czy na Giewoncie - potwierdza Tomasz Zając.

Czas oczekiwania w kolejce do wjazdu na Kasprowy Wierch często bywa dłuższy niż czas wejścia na szczyt piechotą. Warto pamiętać, że bilet na kolejkę można kupić wcześniej przez Internet, podobnie jak bilety wstępu do TPN - wtedy ominiemy kolejkę do kas.

Ucieczki od tłumów możemy szukać też na mniej popularnych, ale nadal pięknych szlakach. - To doliny reglowe, na przykład Dolina ku Dziurze, Dolina za Bramką czy choćby Dolina Chochołowska, która latem jest mniej popularna niż w okresie szczytowym kwitnienia krokusów - poleca nasz rozmówca.